recenzja książki

“Arabska córka” Tanya Valko | szaleństwo przesady

arabska-corka-tanya-valko

Nie potrafię zrozumieć fenomenu cyklu pani Valko. Czytanie kolejnego tytułu z serii o losach rodziny, na którą spadają wszystkie możliwe nieszczęścia było zbyt męczące jak na prostą i nieskomplikowanie napisaną powieść. Ewidentnie jest to pozycja napisana tylko i wyłącznie dla przedłużenia żywotności bohaterek “Arabskiej żony” i zarobienia na tym. W końcu jest to poniekąd już nam znana historia, tylko przedstawiona od innej strony.

Ukłon dla tych, którzy mogli o autorce i jej książkach nie słyszeć. “Arabska córka” to opowieść Marysi (córki Doroty, której niedole możemy przeczytać w “Arabskiej żonie”)  i  jej włóczęgę po arabskim świecie. Targana wszystkimi nieszczęściami świata tułała się po globie szukając szczęścia i uciekała od nieszczęść, które i tak szybko ją doganiały. Krótko mówiąc: niczym u Forresterów  z “Mody na sukces” – trzeba być przygotowanym, że może się tu wydarzyć absolutnie wszystko.

“Arabska córka” robi wrażenie migawki z losów doświadczonej przez życie młodej dziewczyny. Z góry wiadomo jaki będzie koniec. Wie to każdy, kto wcześniej sięgnął po wcześniejszą pozycję autorki. Ale inna sprawa, że po pierwszej części, ta zrobiła się niezwykle przewidywalna. No i te szycie grubymi nićmi. Najbardziej jednak drażniło mnie kilka określeń jak z innej bajki, typu “mój frend”, “nowy frend”

Mam wrażenie, że autorka chciała zadowolić każdego: są tu i fragmenty rodem z Harlequin’a, ale i te bardziej drastyczne, niczym z thrillera. A szczerze mówiąc w mojej opinii wyszła z tego tania sensacja, z której można by zrobić ściągawkę ze stereotypów. Pytanie jest takie: czego tu nie ma? Voodoo, gwałty, rasizm, bomby, terroryzm i mąż o jakże sławnym nazwisku; nieco kultury Ghańczyków, liźnięcie życia w Jemenie i Arabii Saudyjskiej.

Valko najwyraźniej chciała ‘sprzedać’ jak najwięcej informacji na temat arabskiego świata. Stąd wciskanie na każdym kroku – i to niekiedy masowo – arabskich nazw (przypuszczam, że znajdą się amatorzy takiego stylu). Mnie niezwykle drażni to popisywanie się znajomością obcojęzycznych światowych zwrotów i wielu języków. Owszem, super że autorka chce Polakom przedstawić ten jakże inny świat. Ale bez koloryzacji i rozbuchania wyszłoby nieco lepiej. Choć sama jestem w mniejszości i pewnie tymi słowami wielu osobom się narażam.

Do tego autorka skupia się na mocniejszych fragmentach, jak przypuszczam chcąc uniknąć nudy. Z tym, że te przeskoki z jednych złych wydarzeń do drugich są niekiedy zbyt duże i do tego bardzo skromnie opisane, zbyt zwięźle (choć kto inny mógłby powiedzieć: treściwie). W paru miejscach jednak po takim nagłym przeskoku na inne miejsce i tok wydarzeń trzeba było nacisnąć przycisk stop, by samemu się przestawić.

Kończąc “Arabską żonę” po kontynuacji nie oczekiwałam zbyt wiele. Zainteresowana byłam ledwie wyobraźnią Valko i historią opisaną od drugiej strony. Ale i tak się zawiodłam. Zapowiada się, że kolejne części mogą wnieść jedynie większe rozczarowanie. Ale ja chyba sobie tę wątpliwą przyjemność odpuszczę. Jeśli ktoś chce mieć przegląd losów mieszkańców opisywanych przez autorkę krajów, jak Libia, Ghana czy Jemen, niczym szybka migawka w wiadomościach, proszę sięgnąć na tę półkę. Z tym, że trzeba się nastawić, że jest to zebranie absolutnie wszystkiego, co nam się kojarzy ze światem arabskim. Bez tłumaczeń, szczegółów i reporterskiego zacięcia. Ale tak naprawdę szczerze – NIE POLECAM.

Arabska córka, Tanya Valko, literatura współczesna / powieść obyczajowa, Prószyński i S-ka, 2011, 384 strony
Moja ocena: 2/10
2 Komentarze
Podziel się treścią

Joanna Kulik

Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Opcjonalnie technik obsługi turystycznej. Uwielbia czytać, oglądać, podróżować, odkrywać. I o tym pisze.

2 Komentarze

  1. Trochę inaczej, nieco na opak – Świat w słowach i obrazach
    16/02/2018 at 4:06 pm

    […] przeczytaj także: -> recenzję książki Arabska córka […]

  2. Życie afgańskich kobiet i losy Afganistanu – Świat w słowach i obrazach
    23/02/2018 at 9:19 pm

    […] na które należy wziąć wiele poprawek. Z całą pewnością nie jest to historia rodem z “Arabskiej żony“ czy też jej kontynuacji, pióra naszej rodzimej autorki piszącej pod pseudonimem Tanya […]

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Obowiązkowe pole są odpowiednio zazanaczone*