recenzja książki

“Kamieniarz” Camilla Läckberg | recenzja książki

kamieniarz-camilla-lackberg-recenzja-ksiazki

Nastąpił u mnie pewnego rodzaju przełom. Książki ulubionych autorów zaczynają mnie nudzić. Przyzwyczajanie do bohaterów to dobry zabieg. Z tym, że w ich życiu musi się coś dziać. W poprzedniej części sagi o Fjällbace narzekałam na zbytni polot w stronę obyczajowości. W “Kamieniarzu” natomiast dzieje Eriki nie są już dla mnie tak wciągające. A może to tylko ja odniosłam takie wrażenie?

Następna część sagi to oczywiście kolejna tajemnicza i skomplikowana zagadka kryminalna. Policjanci z komisariatu w Tanumshede zajmują się sprawą dziewczynki, której ciało znajduje okoliczny rybak. Początkowe myśli o wypadku znikają, gdy w płucach dziecka zostaje odkryta woda ze śladami mydła. Sprawa jak zwykle swoje podłoże ma w dalekiej przeszłości.

„Nie rozumiał, dlaczego wszyscy tak bardzo boją się śmierci. Nie pojmował, skąd tyle emocji, gdy tylko ktoś o niej wspomni. Śmierć to pewien stan, jak życie. Dlaczego miałaby być od niego gorsza?
Najbardziej chciałby zobaczyć, jak rozcinali tę dziewczynkę podczas sekcji. Stałby sobie obok i patrzy, żeby się dowiedzieć, czego ludzie tak bardzo się boją. Może odpowiedź znalazłby w środku. A może w wyrazie twarzy tych, co ją rozcinali.” [str. 169]

Läckberg nie zawodzi swoich fanów pod względem konstrukcji powieści. Jak zwykle buduje ją od różnych stron, starając się jak najdokładniej zilustrować nam co się kryje w głowach różnych ludzi. Bohaterów jest wielu, a każdy u autorki jest kimś. Każdy ma takie samo znaczenie w tej historii, wszyscy są równi i wszyscy są tak samo świetnie nakreśleni.

Tym razem – co uważam za spory plus – Läckberg zdecydowanie bardziej rozwija wydarzenia z przeszłości. Gdyby autorka poszła tradycyjną ścieżką, od Z do A, może i pod koniec byłby swego rodzaju wybuch. Mamy tu jednak w pewnym stopniu dwie powieści w jednej, które pod koniec zgrabnie łączą się w całość. To umożliwia nam próbę samodzielnego rozwijania zagadki wraz z bohaterami. Z tym, że czytelnicy są uprzywilejowani i bogatsi – o wiedzę na temat przeszłych zdarzeń.

I w tym właśnie miejscu okazuje się, że sprawę daje się rozwikłać dużo wcześniej niż są w stanie zrobić to bohaterowie tego tytułu. To że historia w kilku miejscach staje się przewidywalna, nie oznacza jednak wcale, że jest ona mniej wciągająca. I tak do samego końca czyta się ją z zapartym tchem.

W “Kamieniarzu” zaczęło mnie za to bardziej drażnić powtarzanie wątków sprawy (w formie przypomnienia, jak sądzę) oraz niezbyt wciągające czy ciekawe dialogi między najważniejszymi osobami w powieści. Autorka tym razem zdecydowanie bardziej skupiła się na opisach i pogłębieniu charakterów. Choć momentami miałam wrażenie ‘flaków z olejem’ (zwłaszcza w części, którą nazwę historyczną). Próby odkrycia winnego legną w coraz głębszej wodzie, wszystko coraz bardziej się rozwleka. Ale nie można Läckberg odebrać tego, że potrafi utrzymać napięcie czytelnika.

Do tego, jak już wspomniałam wyżej, obyczajowa część niespecjalnie mnie zainteresowała. Jedynym problemem Eriki okazuje się próba odnalezienia się jako młodej matki (co oczywiście jest trudnym etapem). Mimo, że z matką zamordowanej dziewczynki kobieta się przyjaźniła, Läckberg nie wplątuje swojej stałej bohaterki w rozwiązanie sprawy. Praktycznie zamyka ją w czterech ścianach, pozostawiają z dzieckiem i… teściową.

„Erika czuła jak drży jej podbródek. Sama miała dość własnego płaczu. Ciągnął się za nią od kilku miesięcy. Myślała, że kiedy urodzi dziecko, będzie ją rozpierać radość, a tu coś takiego. Gdyby chociaż mogła się na to przygotować! Chwilami prawie nienawidziła Patrika za to, że nie dzieli z nią tych uczuć.  Z jednej strony rozumiała, że to dobrze, bo ktoś musi czuwa nad tym, żeby rodzina jakoś funkcjonowała, z drugiej jednak pragnęła, żeby choć na chwilę wczuł się w jej sytuację.” [str. 180]

Na koniec pozostaje mi tylko napisać, że mimo wszystko książka nie jest zła. Jak zwykle czyta się ją wręcz biegiem. Wciąga i nie jest ciężka. Może przyzwyczajenie robi swoje. Ale z bohaterami (pisaniną autorki zresztą też) zdążyłam się już zżyć i chętnie sięgam po kolejne części ich losów. Mam tylko nadzieję, że Läckberg w końcu odnajdzie złoty środek, bo w każdej kolejnej powieści czegoś mi brakuje, a czego innego mi za wiele.

Kamieniarz / Saga kryminalna o Fjällbace, tom 3 / Czarna Seria, Camilla Läckberg, kryminał / obyczaj, Czarna Owca, 2010, 536 stron
Moja ocena: 7/10
0 Komentarze
Podziel się treścią

Joanna Kulik

Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Opcjonalnie technik obsługi turystycznej. Uwielbia czytać, oglądać, podróżować, odkrywać. I o tym pisze.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Obowiązkowe pole są odpowiednio zazanaczone*