recenzja książki

“Uśmiech Pol Pota” Peter Fröberg Idling | recenzja książki

usmiech-pol-pota-peter-froberg-idling-recenzja

Jako myśl przewodnią “Uśmiechu Pol Pota” pozwolę sobie przytoczyć słowa Williama Styrona: “Po przeczytaniu wspaniałej książki powinniśmy czuć się bogatsi o wiele doświadczeń i lekko zmęczeni. W końcu w czasie czytania przeżyliśmy kilka żyć.” Pozycji tej nie określiłabym mianem rewelacyjnej. Można jej jednak ten cytat śmiało przypisać.

“Zobaczyliśmy kraj całkiem różny od tego czarnego obrazu, jakim karmią nas niezliczone teksty prasowe i programy TV. […] Kampucza jest bez wątpienia najbardziej oczernianym państwem na świecie. ‘Ludobójstwo’, ‘niewolnicza praca’, ‘głód’, ‘masowe egzekucje’ – to tylko kilka z ulubionych pojęć, jakimi zachodnia prasa przerzuca się w opisach życia w Kampuczy” [str. 147]

“Uśmiech Pol Pota” początkowo robi wrażenie rozliczenia rodaków Idlinga z informacji jakie przekazywali ogółowi, gdy w Kambodży nie działo się najlepiej. Premedytacja? Pomyłka? Naciski? A może jeszcze inny powód? Jednak po drodze autor przedstawia historię Demokratycznej Kampuczy, dodając do tego wiele innych informacji, które razem tworzą obraz biednego kraju pod naciskami wszelkiej maści.

“Nie sposób wyobrazić sobie tych wszystkich twarzy, wszystkich życiorysów. Sześć katastrof tsunami, nie rozsianych po całej Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej, tylko skoncentrowanych w jednym kraju wielkości połowy Szwecji? Olbrzymia fala, przewalająca się, rok za rokiem, przez wsie i pola ryżowe?” [str. 27]

Muszę zaznaczyć, że historia zawsze wywoływała u mnie swoiste drgawki. Jeśli mogę – omijam szerokim łukiem. W tym reportażu jednak autor serwuje nam całkiem strawną lekcję z tego przedmiotu. Próbuje jednocześnie nakreślić rys Pol Pota, zrozumieć jego postępowanie. Niczego nie komentuje, tylko przytacza suche fakty.

“Sihanouk przyzna później, że zauroczył go ten człowiek, który konsekwentnie próbował zniszczyć wszystko, w co on wierzył. Ta wyszukana grzeczność, sposób, w jaki mówił, niegłośno, ale jednocześnie z żarem. Ten ujmujący uśmiech.” [str. 176]

Książka składa się z 262 scen. Materiały są tak posegregowane, że można mieć wrażenie chaosu. Zupełnie jakby była to wersja robocza. Jako całość jednak ma to sens. W konsekwencji czytanie tej pozycji zmusza do myślenia. Autor przeplata historię z współczesnością, realia z przypuszczeniami, przegląda zdjęcia, opisując je nam dokładnie i jednocześnie konfrontuje je z aktualnym obrazem kraju. Rysuje sylwetkę Pol Pota, zamieszcza wspomnienia dawnych wysłanników, mieszkańców, którzy “widzieli to, co widzieli”.

Przede wszystkim koncentruje się nad odnalezieniem członków szwedzkiej delegacji i podejmuje próby rozmowy z nimi. Zresztą już sam podtytuł na to wskazuje. Dziennik podróży jednej z uczestniczek tej wojaży służył później jako główne wyobrażenie dla świata. I w książce znajdą się jego fragmenty. Kontrastują one jednak z prywatnymi zapiskami kobiety. Dodatkowo Idling zamieszcza całe mnóstwo politycznych haseł (z książki Henri-ego Locarda “Pol Pot’s Little Red Book – the sayings of Angkar”), które już same w sobie dają mocny przekaz. Autor postanawia pójść jeszcze głębiej: fragmenty gazetki Towarzystwa Przyjaźni “Kampucza”, wywiady radiowe, rozmowy telefoniczne na szczeblu politycznym, wypowiedzi przedstawicieli państw czy przykazania rewolucjonisty.

“Po wojnie domowej, w ferworze obalania starego porządku i prób zbudowania nowego. Nieprzejezdne drogi w całym kraju i brak chociażby jednej sprawnej linii telefonicznej. Jak można było spreparować takie kulisy? Jak można było skłonić ludzi wzdłuż tych dróg, aby spokojnie i z uśmiechem przyjmowali zagranicznych przyjaciół? Setki mil idylli, prosto przez ‘piekło na ziemi’.” [str. 94]

Nie można zatem powiedzieć, by autor był stronniczy. Stara się jak najdokładniej wyjaśnić, jakim cudem ten kraj został zniszczony od środka do tak mocnego stopnia, jednocześnie nie ukazując opinii publicznej prawdziwego obrazu. Największy akt ludobójstwa XX wieku, a nie można było tego w ogóle wyczuć w dokumentacji z podróży. Działo się wiele, a nikt nic nie wiedział. Ambicja niekompetentnych ludzi. Drwiący uśmiech przywódcy. Zadowoleni biedacy, którym wiele obiecano.

Słowo winny nie pasuje tutaj tylko do jednej osoby. Choć w różnych odcieniach tego słowa. Autor nie daje oczywiście prostej odpowiedzi. Król Sihanouk czy Pol Pot? Stany Zjednoczone, Chiny czy Wietnam? Delegacja odbywająca wcale niekrótką podróż po Kampuczy czy media podążające za newsami, a nie prawdą? Biedacy, którzy nic nie mówili? Na to już musimy odpowiedzieć sobie sami.

“Skala tych bombardowań po zawarciu pokoju wiosną 1973 zdumiała nawet parlament USA. W maju 1973 Izba Reprezentantów postanowiła zakręcić kurek z pieniędzmi na ten cel. Senat to zatwierdził. Naloty miały się zakończyć najpóźniej z końcem czerwca. […] Zakaz nalotów miał wejść w życie 15 sierpnia 1973. W porozumieniu znalazł się też zakaz intensyfikacji nalotów przed tą datą. Nixon i Kissinger zignorowali go. […] W tydzień po wejściu w życie zakazu nalotów Nixon mianował Kissingera ministrem spraw zagranicznych. […]
[Henry Kissinger, konferencja prasowa, wiosna 1973]
‘My nie bombardujemy Kambodży. Bombardujemy Północnych Wietnamczyków w Kambodży.’ […]
W sumie zrzucono na Kambodżę 2 756 941 ton bomb. To jest półtora raza tyle, ile alianci zrzucili w czasie całej drugiej wojny światowej, wliczając to w bomby atomowe w Hiroszimie i Nagasaki.” [str. 85-87]

Zdecydowanie zachęcam do sięgnięcia po tę pozycję. Potrafi zszokować, choć napisana jest bez specjalnych sztuczek. Jej styl jest niekonwencjonalny. Można mieć uczucie głębokiego zmęczenia po wyjściu z tego świata. Jednak całość czyta się jak dobrą narrację, która ani przez chwilę nie nuży.

Uśmiech Pol Pota (o pewnej szwedzkiej podróży przez Kambodżę Czerwonych Khmerów), Peter Fröberg Idling, publicystyka / reportaż, Wydawnictwo Czarne, cykl Rportaż, 2010, 296 stron
Moja ocena: 7/10
0 Komentarze
Podziel się treścią

Joanna Kulik

Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Opcjonalnie technik obsługi turystycznej. Uwielbia czytać, oglądać, podróżować, odkrywać. I o tym pisze.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Obowiązkowe pole są odpowiednio zazanaczone*

Enter Captcha Here : *

Reload Image