recenzja filmu

“Frankie & Johnny” | recenzja filmu

frankie-johnny-recenzja-filmu

Uwielbiam moment, w którym trafiam na dany tytuł z zupełnego przypadku, a on okazuje się być strzałem w dziesiątkę. Zapewne wielu  z Was ma obawy przed sięgnięciem po starsze produkcje, jednak to właśnie w nich spotykamy dozę magii. Szkoda tylko, że filmy te nikną w gąszczu współczesnego kina.

kadr z filmu “Tacy byliśmy”,
źródło: unsungfilms.com

XXI wiek, a zarazem rozwój kinematografii sprawił, że coraz trudniej zaskoczyć nas podczas seansu. Odnosimy wrażenie, że wszystko już zostało zekranizowane, jednak tak naprawdę, sięgając po tytuły z lat dziewięćdziesiątych (i starsze) odkrywamy niesamowitość Dziesiątej Muzy. To właśnie te produkcje wzruszają nas najbardziej mimo, że poruszane w nich wątki są wyjątkowo tuzinkowe.

Choć  fabuła bywa wręcz banalna i niczym nie różniąca się od pozostałych produkcji – powojenne filmy należą do kanonu najpiękniejszych dzieł polskiej i światowej kinematografii. Warto zwrócić uwagę na ekranizację “Tacy byliśmy” (1973) z niesamowitym Redfordem i równie wspaniałą, Streisand; “Pożegnanie z Afryką” (1985) z tym samym aktorem w roli głównej z Streep u swojego boku, czy “Frankie i Johnny” (1991) z niezwykle naturalnymi Pacino i Pfeiffer.

“Frankie i Johnny” to klasyczny melodramat z niezwykle zabawnymi dialogami. Były więzień próbuje zdobyć serce kelnerki uważając, że są sobie przeznaczeni. Tak jak w “tej piosence”, której tytuł zawiera ich imiona (być może jest to drobna aluzja do filmu z 1966 z Elvisem Presleyem, o tym samym tytule; nie jest jednak potwierdzone, aby oba te filmy łączyło coś więcej). Kobieta ma spore obawy. W jej losach kryje się coś głębszego, coś co nie jest nam wyłożone już na wstępie filmu. Musimy odkryć tajemnicę Frankie wraz z Johnny’m.

Aktorzy w tytułową rolę wcielili się wręcz bezbłędnie. Przez cały seans odnosimy wrażenie, że towarzyszymy losom dobrych znajomych. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że wychodząc z domu, możemy namacalnie przeżyć ich historię w swoim życiu. Sam temat jest prosty: relacje między dwiema osobami mającymi bagaż przeżyć i wspomnień, który sprawił, że są sceptycznie nastawione do poznawania nowych partnerów. Nie oznacza to jednak, że brak tu romantyzmu. Scenariusz opleciony jest przezabawnymi kwestiami, choć relacje pomiędzy głównymi bohaterami, same w sobie, nie są zbyt zabawne. Dla rozluźnienia smutnej atmosfery, Terrence McNally, wprowadził liczne postaci drugoplanowe, rozbawiające widzów do łez. Historia wciąga nas nie tylko ze względu na świetną obsadę. W głównych postaciach kryje się coś głębszego, mają one swoje tajemnice i obawy. Frankie i Johnny są po prostu tacy, jak my.

kadr z filmu “Frankie i Johnny”, źródło: planetaua.net

“Frankie i Johnny” to film rewelacyjny na wieczorny seans. Odpowiedni dla tych, którzy chcą się rozerwać  świetną komedią, ale i  dla tych, którzy lubią w kinie chwile wzruszeń. Ci, którzy chcą delektować się świetnym filmem – także nie będą zawiedzeni, sięgając właśnie po ten tytuł.

Frankie & Johnny, komedia/melodramat, USA, 1991,Reż: Terrence McNally, wyst.: A. Pacino, M. Pfeiffer, K. Nelligan, J. Morris, H. Elizondo
Dystrybutor: Imperial CinePix
Moja ocena: 8/10
0 Komentarze
Podziel się treścią

Joanna Kulik

Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Opcjonalnie technik obsługi turystycznej. Uwielbia czytać, oglądać, podróżować, odkrywać. I o tym pisze.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Obowiązkowe pole są odpowiednio zazanaczone*