recenzja książki

“Mój Egipt” Jarosław Kret | Chamsinem przez egzotyczny kraj

moj-egipt-jaroslaw-kret

“To były podwodne rajskie, fantazyjne ogrody Semiramidy. Najcudowniejsze widoki, jakie w życiu widziałem. (…) Przed moimi oczyma rozpościerały się – jak najpiękniejsze perskie dywany – wielokolorowe, zachwycające niespotykaną, wręcz kosmiczną różnorodnością form i barw czarodziejskie ogrody. Formacje koralowców i najprzeróżniejszych stworów morskich, otwierających się i zamykających muszli i roślin w tak wyszukanych formach, kształtach i połączeniach kolorystycznych, że najbardziej wyrafinowany kreator wnętrz wraz z najbardziej wyrafinowanym kreatorem mody, wspólnie z muzykami z zespołu The Doors i z Jimim Hendriksem nie wymyśliliby tego nawet po zażyciu odpowiedniej ilości LSD.” [str. 79] W ten oto sposób pocieszny pan z prognozy pogody przedstawia nam to, za co pokochał opisywany kraj.

Tytuł, jaki dziennikarz książce nadał, zawsze wydawał mi się niezwykle oklepanym. Wyobrażałam sobie, że zatytułować swoje dzieło “moim (tu wpisz dowolne miejsce na ziemi)” to jak potwierdzić zdanie “mam zbyt mało wyobraźni, by wymyślić coś lepszego”. Nic bardziej mylnego. Bowiem Jarosław Kret opisuje ten jakże inny świat, jakby on był jego miejscem w kosmosie. “Mój Egipt” tym samym robi wrażenie swoistego przewodnika – niezwykle przystępnego, ciekawego i przepełnionego całą masą informacji, które powinien posiadać każdy, kto wybiera się w ten region.Jakże wielkie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam na półce książkę pana Kreta. I jednocześnie jak wielce zmieniło się moje postrzeganie nadwornego pogodynka w telewizji polskiej po jej przeczytaniu. Nie byłam przygotowana, że “Mój Egipt” wciągnie mnie tak niesamowicie, że nie będę mogła się od opisanych historii odpędzić. Autor ma rewelacyjny talent do snucia opowieści. I pozwolę się uczepić owego wyrażenia. Momentami tworzy zdania dwudziestokrotnie złożone, przez których przebrnięcie może sprawić czytelnikom problem. Czytam i czytam, aż tu nagle… tracę wątek. Najkrócej: idealna forma do OPOWIADANIA tego, co zostało opisane. Wspomnę jeszcze o okropnej manierze w ganieniu samego siebie za gadulstwo. “Ale o czym to ja wcześniej opowiadałem? Nie miało być przecież o nawodnieniu i o zielonych polach odcinających się ostro od żółtej pustyni. Aha, miało być o marzeniach orzeszkożercy. Wróćmy więc na ziemię, panie Jarku.” [204] Takich rzeczy nie chcemy czytać, panie Jarku.

Pomijając powyższą wątpliwą zaletę, w gruncie rzeczy styl pisania pana Kreta mocno mi odpowiada. Sytuując tę pozycję obok przewodników w klasycznej, suchej formie (a jak najbardziej się na tę półkę nadaje), jest ona zdecydowanie bardziej przystępna, wręcz pożądana. Opisane są tutaj zabytki, miejsca oblegane przez turystów bardziej lub mniej, charakterystyka mieszkańców i ich (czasami dziwne z naszego punktu widzenia) zwyczaje, kulinaria, a także wszystkie te “oklepane” sprawy, z którymi Egipt kojarzymy. Tym samym prezenter telewizyjny łamie parę stereotypów (choć jeśli chodzi o niego samego, robi wręcz odwrotnie). Cała ta historia z Egiptem, czy też precyzyjniej, z książką jego autorstwa o Egipcie zaczyna się od… pogody. W sposób niezwykle barwny i interesujący chamsinem wprowadza nas w ten zaczarowany świat.

Od czego zaczęłam, na tym i skończę. Autor zwraca czytelnikom uwagę na fakt, że te przepiękne pierwsze wrażenie, jakie miał podczas pierwszych wizyt w kraju piramid i Sfinksa, ale także przecudownej rafy koralowej, to już zamierzchłe czasy. Niczym legendy i baśnie z tysiąca i jednej nocy. “(…) nadszedł dwudziesty pierwszy wiek. I człowiek nowoczesny uzbrojony w pychę i nowe technologie, w satelitarne urządzenia pomagające mu odnaleźć się we własnym świecie dzięki połączeniu z kosmosem. I zaczął znowu szukać raju. Ale istota człowieka współczesnego nie polega na tym, by korzystać z tego, co mu daje natura. Nie szukał raju, by doń wrócić. Człowiek nowoczesny szuka raju, by go sobie podporządkować. Bogaty, uzbrojony w cuda techniki, zachowuje się w otaczającym go świecie jak… neofita. Jak nuworysz. Nie wystarczy mu to, co ma. Nie wystarczy mu doskonałość natury. Nie potrafi już jej wokół siebie odnaleźć, zauważyć. Nie potrafi przyjrzeć się jej z bliska, docenić, kontemplować, cieszyć się nią. Musi tę naturę ulepszać. Formować. Usprawniać. Chce ją KONTROLOWAĆ. Próbuje więc zdobyć nad nią władzę. Uformować ją jak plastelinę. Przykładem takiej dominacji głupiego człowieka nad mądrą naturą jest właśnie Szarm asz-Szajch.” [str. 80-81] I za przekazanie tej mądrości (jak i paru innych) wielki szacunek.

Mój Egipt, Jarosław Kret, literatura podróżnicza, Świat Książki, 2011, 326 stron
Moja ocena: 6/10
6 Komentarze
Podziel się treścią

Joanna Kulik

Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Opcjonalnie technik obsługi turystycznej. Uwielbia czytać, oglądać, podróżować, odkrywać. I o tym pisze.

6 Komentarze

  1. Książkowa fantazja
    21/08/2013 at 7:19 pm

    Mam w planach 🙂 Pozdrawiam 🙂

  2. Queen Margot
    22/08/2013 at 9:39 pm

    Nominowałam Cię do nagrody Liebster Award! Zapraszam: http://valkotukka.blogspot.com/2013/08/liebster-blog-po-raz-drugi.html

  3. Kulturalna Blogerka
    23/08/2013 at 6:52 am

    Mój ulubiony pan od pogody 🙂 Zabójcza okładka
    http://qltura.blogspot.com/

  4. W głąb kultury: „Szkatułka pełna Sahelu” – Świat w słowach i obrazach
    16/02/2018 at 3:13 pm

    […] polecam także recenzję książki Jarosława Kreta „Mój Egipt”, w której autor chamsi… […]

  5. Afrykańskie zajawki optymistycznej emerytki – Świat w słowach i obrazach
    16/02/2018 at 4:38 pm

    […] —–>> Chamsinem przez egzotyczny kraj: Mój Egipt […]

  6. Mongolia nieodkryta, styl podróżowania niedościgniony? – Świat w słowach i obrazach
    01/03/2018 at 3:23 pm

    […] także inne opinie: -> recenzję książki Byle dalej -> recenzję książki Mój Egipt -> recenzję książki Gaumardżos! Opowieści z Gruzji -> recenzję książki Odkrywanie […]

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Obowiązkowe pole są odpowiednio zazanaczone*