na lajcie

Pięć filmów mojego dzieciństwa

piec-filmow-mojego-dziecinstwa
Queen Margot zachęciła mnie do zagłębienia się na dłuższą chwilkę w lata 80. i 90., by doszukać się tych pięciu tytułów, które ubarwiły lata mojej młodości. Ciężko wybrać tylko pięć pozycji. Ale uznajmy, że będą to te najważniejsze, które wywarły na mnie ogromne wrażenie, dostarczyły mi silnych emocji, których oglądania nigdy nie było mi dość. O to w końcu w kinie chodzi, prawda? By mimo znajomości treści filmów wracać do nich, a konkretniej: do emocji, które one dostarczały. Już samo wspomnienie tych tytułów robi swoje.
filmowykot.blogspot.com
1. Pocahontas (Pocahontas) – USA, 1995 – Animacja
Ostatnio, gdy jedna ze stacji telewizyjnych postanowiła przypomnieć nam tę przepiękną animację, zastanawiałam się, dlaczego w dzieciństwie akurat ten tytuł spodobał mi się najbardziej. Bowiem jest to dla mnie bezapelacyjny numer jeden – jeżeli mam się cofać w przeszłość. Trudno mi powiedzieć dlaczego. Ale wiem, że ta bajka bardzo wpłynęła na to, kim teraz jestem (nie ma zaprzeczania, że to co się ogląda w dzieciństwie, mówi nam kim się jest). Podróże, wyprawy w nieznane, próba zrozumienia innej kultury, szacunek do natury – to jest głównym motywem Pocahontas (pomijając te negatywne kwestie). Odległe lądy fascynują mnie od lat. I ten wiatr, który ciągle woła, by pójść, pojechać tam, dokąd on zmierza… Nie wiem czy to dzięki “Pocahontas”, czy wręcz odwrotnie – lepiej nie wnikać, bo się w głowie zakręci 🙂
2. Psim tropem do domu (Fluke) – USA, 1995 – Dramat
Ten tytuł mógłby spokojnie konkurować z najlepszą pozycją książkową z psem w roli głównej, którą pamiętam z dzieciństwa (“O psie, który jeździł koleją”). Oglądałam wielokrotnie. Płakałam tyle samo razy. To tej pory mam sentyment – choć dopiero w momencie układania tego swoistego rankingu sobie o nim przypomniałam. Posiadałam kasetę video, którą męczyłam wrzucając po raz n-ty do odtwarzacza. Tej pozycji zdecydowanie nie da się zapomnieć. Zdecydowanie muszę go poszukać i obejrzeć ponownie.
3. Akademia Pana Kleksa – Polska/ZSRR, 1983 – Fantasy, Muzyczny
Nie jestem w stanie zliczyć, ile razy ten film oglądałam. To właśnie ten tytuł jako pierwszy przychodzi mi na myśl, gdy wspominam dzieciństwo. Rola Fronczewskiego, niezapomniane piosenki, jak “Na Wyspach Bergamutach” czy “Kaczka Dziwaczka”. Śpiewałam razem z całą akademią 🙂 Aj, wspomnienia, wspomnienia… Ten tytuł niesamowicie działał na wyobraźnię, a Ambroży Kleks to ulubiona postać mego dzieciństwa. I to pewnie stąd moje uwielbienie. Taka idea: szkoda tylko tego minionego czasu, który mogłam poświęcić na szukanie kolejnych temu podobnych tytułów 🙂 Ale absolutnie nie żałuję! Ciekawe swoją drogą, że oglądałam w kółko tylko pierwszą część, a nie do końca interesowały mnie dalsze losy…
4. Mała księżniczka (A little princess) – USA, 1995 – Familijny
Tym razem dokładnie znam początki: uwielbienie do tego filmu wyrosło z fascynacji baśniami z tysiąca i jednej nocy. Choć to tylko niewielka jego część. I znowu: podróże, podróże, podróże. Tym razem Indie – kraj, który jest na mojej liście must see. Pomijając to, że były inne, może i lepsze werjse. Ale tę uwielbiałam i nie potrafiła mnie przekonać żadna inna. Ale z dzieciństwa jeszcze pamiętam anime “Mała ksieżniczka“, którą oglądałam równie namiętnie jak “Bosco“, “Sailor Moon” czy – klasycznie – “Muminki”. I taka mała dygresja na koniec – ciekawe, że to tytuły z 1995 roku królują na mojej liście, wywarly na mnie największe wrażenie 🙂

 

5. Moja dziewczyna (My girl) – USA, 1991 – Familijny
Tutaj miałam największy problem, bo to w końcu ostatni tytuł, który mogę wybrać. Jako kobieta, skierowała się w stronę uczuć i wzruszeń pomijając uwielbienie do “zwierzęcych” tytyłów (“Małpi kłopot” albo “Beethoven”) czy patriotyzm (z naszego rodzimego kraju pamiętam np. “Pannę nikt” z Anną Mucha). Macaulay’a Culcina kojarzymy przede wszystkim z rolą Kevina. Ale ja postanowiłam pominąć ten banał i nie wybierać oklepanego tytułu 🙂 Pamiętam, że po filmie “Moja dziewczyna” miałam mocne odczucia. Jakoś tak słodko-gorzkie tytuły, gdzie czasem króluje szczęście, ale – jak w życiu – przykrych spraw nie się pominie królują wśród tych najlepszych. Niezwykle realistyczny, dający się zapamiętać, nawet za te dziecięce role. Taki prosty film, ale posiada swoją magię.
 
*******
Na koniec taka drobna rozkmina. Nie wiem dlaczego wybieramy przede wszystkim amerykańskie produkcje. Wygląda na to, że i USA potrafiły wyprodukować coś wartościowego. Bo nie uważam takich produkcji jak “Król Lew”, “Pocahontas” czy inne animacje za złe. Nie każdy z tytułów jest zrobiony z wielkim polotem. Nie każdy tytuł jest nieskazitelny pod względem technicznym. Ale na pewno te tytuły, które pamiętamy z dzieciństwa mówią wiele o tym, jakim się jest człowiekiem. Podaj mi ulubiony film, a powiem ci, kim jesteś? Zdecydowanie! A jeszcze bardziej zdecydowanie to co oglądamy, kształtuje nas samych. Pokazujmy dzieciom tylko to, co uczy szacunku – do ludzi, do zwierząt, do natury… czegokolwiek. 
9 Komentarze
Podziel się treścią

Joanna Kulik

Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Opcjonalnie technik obsługi turystycznej. Uwielbia czytać, oglądać, podróżować, odkrywać. I o tym pisze.

9 Komentarze

  1. Minerwa
    30/08/2013 at 7:44 am

    Z tych filmów… widziałam w całości tylko "Akademię pana Kleksa" i do dziś się jej boję. 😛

    • DżoanaKa
      30/08/2013 at 6:09 pm

      To polecam obejrzeć Fluke'a 🙂

  2. rozalia sz.
    30/08/2013 at 8:49 am

    Kocham "Moją dziewczynę", ale Pan Kleks rzeczywiście straszył 😀

    • DżoanaKa
      30/08/2013 at 6:11 pm

      Kiedyś puściłam chrześniakowi Kleksa. I nie słyszałam takiej opinii od niego 🙂 W ogóle jeszcze nie słyszałam, by kogokolwiek straszył 😉

  3. Queen Margot
    04/09/2013 at 6:40 pm

    "Pocahontas" też wywarła na mnie duży wpływ i do tej pory lubię do niej wracać. Pamiętam, że bardzo płakałam na "Mojej dziewczynie", kiedy Thomasa pogryzły pszczoły 🙁

    • admin3682
      02/12/2013 at 9:53 am

      Zaskakujące, że ja ten wpływ "Pocahontas" odkryłam dopiero niedawno. Wcześniej jakoś nie do końca zdawałam sobie z tego sprawy 🙂 "Moja dziewczyna" chyba nawet stosunkowo niedawno została powtórzona w TV, bo widziałam końcówkę.Smutne to było. Ale film jeden z lepszych, które jestem w stanie sobie przypomnieć z tak wczesnych lat.

  4. Edyta
    02/12/2013 at 9:38 am

    Moim filmem dzieciństwa z Twoich filmów z dzieciństwa jest "Akademia Pana Kleksa" 🙂 o reszcie słyszałam, ale to nie moja bajka 🙂

    • admin3682
      02/12/2013 at 9:55 am

      Dlatego baza filmów jest tak obszerna – aby wszystkim dogodzić. A co ciekawego Ty pamiętasz z dzieciństwa? Bo może ja to wyparłam, choć oglądałam namiętnie? 🙂

  5. Czym skorupka za młodu, czyli zestawienie książek towarzyszących mi od najmłodszych lat – Świat w słowach i obrazach
    16/02/2018 at 4:41 pm

    […] już o Pocahontas w notce o towarzyszących mi od dzieciństwa filmach (sprawdź tutaj). Jedyna w swoim rodzaju, niepowtarzalna. Całkiem niedawno uświadomiłam sobie, że jest to […]

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Obowiązkowe pole są odpowiednio zazanaczone*

Enter Captcha Here : *

Reload Image