recenzja książki

“Rok reportera” Piotr Kraśko | recenzja książki

rok-reportera-piotr-krasko-recenzja-ksiazki

“Ta książka to opowieść (…) o tym, co dzieje się, zanim na kamerze zapali się czerwona lampka, oznaczająca początek relacji na żywo, i o tym, co dzieje się, gdy się skończy” [ze wstępu, str. 6]. Autor nakreśla tło wielu wydarzeń, opowiada historie ludzi, które z różnych przyczyn nie weszły do relacji telewizyjnych. Wspomina trudy swojej pracy, niejako przedstawiając czytelnikowi kulisy pracy reportera.

Tytuł książki może być mylący. Już na wstępie Piotr Kraśko wspomina, skąd taki wybór. Świat reportera kręci się niezwykle szybko: od jednego miejsca tragedii do drugiego. Stąd wrażenie, że wszystkie wydarzenia opisane w tej publikacji następowały zaraz po sobie. Telewizja żyje z newsów – przekazuje przede wszystkim wiadomości tragiczne, po których następują kolejne przykre wydarzenia. Świat szybko zapomina o tych strasznych historiach, które wydarzyły się tak niedawno ale i tak daleko.

Piotr Kraśko przypomina nam historyczne punkty zaczepienia – wydarzenia którymi świat żył od 1996 do 2006 roku. Historie, które świat obserwował na bieżąco, ale o których – w natłoku kolejnych wydarzeń – mógł już zapomnieć. “Afryka ma inny problem. Śmierć i tragedia ma tam tyle twarzy, że większości widzów i czytelników wszystko zlewa się już w jedną wielką wojnę, a jedną zbiorową mogiłę, w jeden obóz uchodźców.” [str. 25] W chwili, gdy znowu słyszy się o Syrii, autor próbuje przedstawić, jakie były początki tego konfliktu.

Media na bieżąco przekazują nam wiele informacji, ale tak naprawdę mało z tego wiemy. Część nie dotrze w ogóle – z niezrozumienia innej kultury. Część uleci migiem – w natłoku własnych problemów. I tylko wspomnę o ramach programowych, filtrach i polityce. “Roku reportera” nie sposób czytać  ze znudzeniem. Autor przypomina nam takie wydarzenia jak tsunami w Tajlandii, huragany, które z ogromną siłą uderzyły w granice Stanów Zjednoczonych, ludobójstwo w Rwandzie, wojna w Iraku i kilka innych.

O tyle, o ile początkowo “Rok reportera” czyta się bardzo dobrze (mimo podejmowanych trudnych tematów), później pozycja ta wydaje się coraz mniej dopracowana, jakby była pisana na szybko. Pojawia się tutaj wiele powtórzeń. Dodatkowo ostatni rozdział (o Bejrucie) najlepiej jest sobie racjonować na drobne partie. Autor – rozumiejąc, że ten konflikt jest najtrudniejszy do zrozumienia – próbuje przekazać nam bardzo dużo informacji, robiąc z książki na pewien sposób podręcznik do historii. Świetnie, że tym samym (także w pozostałych rozdziałach) przedstawia nam inną kulturę, próbuje nakreślić charakterologiczny rys opisywanych narodów.

“Rok reportera” to mimo wszystko kawał świetnej publicystyki. Z całą pewnością dziennikarzowi TVP udało się przedstawić wszystkie informacje rzetelnie i przystępnie, rysując nam jednocześnie swój reporterski świat. Świetnie dobrane czarno-białe zdjęcia z miejsc wydarzeń rewelacyjnie oddają ówczesną atmosferę, a same opisy otwierają oczy na parę spraw. Pozytywne zaskoczenie.

Rok reportera, Piotr Kraśko, publicystyka, wspomnienia, Księgarnia Św. Jacka, 2009, 128 stron
Moja ocena: 6/10

Książkę polecam:

fanom stylu autora

czytelnikom, którzy nie zajrzeli do innych książek autora na tematy zwarte w książce

fanom literatury faktu

tym, którzy chcą poznać pracę reportera od kuchni

3 Komentarze
Podziel się treścią

Joanna Kulik

Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Opcjonalnie technik obsługi turystycznej. Uwielbia czytać, oglądać, podróżować, odkrywać. I o tym pisze.

3 Komentarze

  1. kultur-alnie
    17/09/2013 at 2:28 pm

    Z większością książek Kraśki mam tak, że wydają mi się pisane na szybko, a tematy w nich poruszane są jakby liźnięte, zbyt powierzchownie potraktowane. Jednak lubię jego styl, przemawia do mnie, wciąga i dlatego wciąż sięgam po książki reportera.
    Tej nie czytałam, ale pewnie, prędzej czy później, to nadrobię:)

    • DżoanaKa
      18/09/2013 at 8:54 am

      Już po napisaniu tej recenzji przeczytałam jeszcze "Irak". Zaniedługo zamieszczę recenzję. W każdym razie po niej mam podobne spotrzerzenia jak Twoje. Jeżeli czytałaś te z serii "w stanie wojny", to w "Rok…" zauważysz wiele powtórzeń – opisów tych samych anegdot.

  2. Przystępnie, treściwie ale powtarzalnie – Świat w słowach i obrazach
    16/02/2018 at 5:03 pm

    […] po „Rok reportera” przed serią „w stanie wojny” autorstwa dziennikarza Telewizji Polskiej okazuje […]

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Obowiązkowe pole są odpowiednio zazanaczone*