recenzja filmu

Karmel | recenzja filmu

karmel-recenzja-filmu

Subtelnie o kobiecej duszy

Wielokrotnie słyszałam porównania Nadine Labaki do Almodovara. Jednak czy nie jest to najzwyklejszy chwyt marketingowy? Można by zapytać: któż inny, jeśli nie ów czołowy hiszpański twórca, rozumie płeć piękną? Filmy libańskiej reżyserki również pokazują siłę kobiet oraz to, co skrywają ich dusze. Kobiecie w końcu dużo łatwiej jest , ukazać to, co kryje się w jej głębi – delikatność, subtelność, niuanse w emocjach i wiele innych odczuć będących domeną pań. A tak naprawdę, wszystko to zależy od odbiorcy – jego doświadczeń i sentymentów.

 

recenzja filmu karmel
kadr z filmu: N. Labaki; źródło: leoslo.com

Salon piękności miejscem ukrytych sekretów

Ośrodkiem centralnym w filmie “Karmel” jest salon piękności. Bo czy istnieje lepsze miejsce do ukazania skrywanych przez panie sekretów? One tutaj pracują, przychodzą “zrobić się na bóstwo”, bądź po prostu wymienić poglądy. Święte miejsce, niczym Góra Karmel w Izraelu. Miejsce, do którego mężczyźni dostępu nie mają. Labaki tak mocno skupia się na pokazaniu tęczy kobiecych emocji, że w „Karmel” prawie nie ma mężczyzn. Są oni tutaj tylko pretekstem do tej subtelnej opowieści.

Słowa jednej z licznych bohaterek: “życie jest jak melon – trzeba go rozciąć, żeby zobaczyć, czy jest dobry” mają tutaj niebanalne znaczenie. Każda z kobiet coś przeżywa – próbuje, doświadcza, popełnia błędy. W “Karmel” mamy tym samym obraz kobiecego społeczeństwa. Labaki tworzy charaktery tak, by wzajemnie się uzupełniały. By każda z nas znalazła tutaj coś o sobie.

recenzja filmu karmel
kadr z filmu: N. Labaki, G. Aouad, Y. Elmasri, J. Moukarzel;
źródło: filmweb.pl

Kilka kobiecych historii

Jedna z kobiet planuje swój ślub, podczas gdy druga uwikłana jest w romans z żonatym mężczyzną. Znajdziemy tu także kobietę, która zaczyna wchodzić w okres pokwitania, jednak mimo wszystko próbuje na castingach konkurować z dużo młodszymi kandydatkami. Mamy tutaj też nie dbająca o siebie chłopczycę, jak również dojrzałą panią, której los daje szansę na miłość. Temat może wydawać się banalny, oklepany i wielokrotnie przemielony przez twórców filmowych. Istotne znaczenie ma tutaj jednak miejsce, w którym akcja się toczy. Libia i arabska kultura panująca w tym mieście. To, co nam może wydawać się prostą sprawą, tutaj nabiera zdecydowanie mocniejszego wydźwięku. Jak na przykład konieczność zachowania dziewictwa dla męża. U nas jest to kwestia etyki i rozpatrywać to możemy jedynie według własnego podejścia do religii. W filmie owe problemy urastają do zdecydowanie większej rangi.

W tym tytule Labaki pisze swoistą instrukcję obsługi kobiecej duszy. Ale bez najprostszych rozwiązań. Historie kobiet prowadzi niezwykle subtelnie i delikatnie. Przepiękna muzyka tylko wzmaga te uczucia. Otwarte zakończenie daje możliwość do wielu interpretacji. Pomimo wyłożenia nam całej gamy uczuć, wiele pozostaje w tych cudownych niedopowiedzeniach. “Karmel” tym samym jest tytułem niezwykle dojrzałym, magicznym i uniwersalnym.

recenzja filmu karmel
kadr z filmu: S. Haddad w roli Rosy;
źródło: cinemoviesalholg.blogspot.com

Instrukcja obsługi kobiecej duszy

Kobiety do tej pozycji mogą podchodzić bardzo emocjonalnie. Każda z nas odnajdzie tutaj opowieść o sobie. Film jest tak skonstruowany, by opowiadał o problemach kobiet w różnym wieku. Bez względu na szerokość geograficzną. Czy tytuł ogląda się po raz pierwszy, czy piąty – odczucia będą te same. “Karmel” jest więc idealnym przykładem filmu, który nie zmienia swojej wartości, pomimo że zna się jego treść.

Pod tym względem tę klasyczną obyczajówkę z elementami dramatycznymi polecam szczególnie kobietom. Nie wydaje mi się, by odczucia po obejrzeniu filmu przez płeć przeciwną były choć w małym stopniu przypominające te nasze. Film zrobiono w taki sposób, by dotykał delikatne kobiece struny. Dla mężczyzn pozostaje jedynie suchą instrukcją obsługi – by choć odrobinkę zrozumieć, jak wiele odcieni mają kobiece uczucia, jak wiele barw ma kobieca dusza.

 

Mój ulubiony motyw muzyczny z filmu:
Mreyte Ya Mreyte Caramel – Khaled Mouzanar

Karmel (Sukkar Banat), komediodramat, Francja/Liban, 2007, reż: Nadine Labaki, wyst.: N. Labaki, G. Aouad, Y. Elmasri, S. Haddan, J. Moukarzel
Dystrybutor: Gutek Film
Film polecam:
* fanom dobrego kina
* poszukującym nowych wrażeń w kinie
* widzom poszukującym prawdy i realizmu
* kobietom , które lubują się w klimacie bliskowschodnim
1 Komentarze
Podziel się treścią

Joanna Kulik

Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Opcjonalnie technik obsługi turystycznej. Uwielbia czytać, oglądać, podróżować, odkrywać. I o tym pisze.

1 Komentarze

  1. Filmy, które pozostaną wyjątkowe – vol 2 – Świat w słowach i obrazach
    16/02/2018 at 5:06 pm

    […] w ich duszach ukazane w filmach zarówno pani, jak i pana. Twórczynię polubiłam za „Karmel„. Choć filmu nie doceniłam tak jak na to zasługuje już po pierwszym obejrzeniu. Labaki […]

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Obowiązkowe pole są odpowiednio zazanaczone*