Życie afgańskich kobiet i losy Afganistanu

“(…) każdy płatek śniegu jest westchnieniem pokrzywdzonej gdzieś w świecie kobiety. Że wszystkie westchnienia wznoszą się ku niebu, łączą w chmury, a potem rozpadają na małe fragmenciki, które w ciszy spadają na ludzi w dole. Aby przypomnieć, jak bardzo cierpią takie kobiety jak my (…). Jak spokojnie znosimy wszystko co na nas spada.” [1]

splecione losy “małej harami” z okolic Heratu i sporo młodszej dziewczyny, wychowanej w dużym mieście

Mariam już od dzieciństwa była przygotowywana do brutalności świata w którym mieszka. “Mała Harami”, wychowywała się w pobliżu Heratu, gdzie “nie sposób było wyciągnąć nogi, bo od razu niechcący kopało się w tyłek jakiegoś poetę” [2], ukryta przed oczami społeczeństwa. Jej jedyną towarzyszką była matka. A jedyną przyjemnością – odwiedziny ojca, których wyczekiwała z niecierpliwością. I jego opowieści. Pragnęła doświadczyć tego, o czym jej opowiadał, zobaczyć miejsca, o których wspominał. Idealizowała go, choć matka nie raz w złości przypominała dziewczynce, że z kobietami w Afganistanie nikt się nie liczy i są skazane na cierpienie. Tak naprawdę ile znaczy miała się dowiedzieć dopiero po ślubie ze sporo od siebie starszym mężczyzną, do którego została przymuszona.

scena obrazująca wojnę, nowe muzeum w Heracie;
Reuters/Mohammad Shoaib

Dzieciństwo Lajli – młodszej od Mariam o prawie dwadzieścia lat – było zgoła inne. Wychowała się w Kabulu, gdzie podejście do kultury można nazwać bardziej “luźnym”. Rodzice starali się jej zapewnić wszystko, czego potrzebuje na dobry start w życiu. Powtarzali, że wykształcenie jest najważniejsze, a przyjaciele zapewniali, że na pewno kiedyś osiągnie wiele. Jednocześnie żyli w poszanowaniu swojej kultury, ale bez nakazów, które uważali za wyolbrzymione. Nieprzygotowana na najmniejsze przeciwności losu dziewczyna będzie musiała osiągać wiele kompromisów, gdy jej lekkie życie zostanie zakłócone przez konflikty polityczne.

życie afgańskich kobiet i losy Afganistanu

“Tysiąc wspaniałych słońc” to przede wszystkim trudne losy afgańskich kobiet na przestrzeni wielu lat. I chwile, które dawały nadzieję na zmianę ich pozycji. Lecz stwierdzenie, jakoby powieść była typowym tytułem obyczajowym dla kobiet o kobietach byłoby sporym zakłamaniem. Jednocześnie z życiem Mariam i Laiji, splecionym w przykry sposób, toczą się losy samego Afganistanu.

Hosseini w bardzo przystępny sposób przekazuje nam obraz kraju targanego wojną, zamieszkami, rewolucjami, sporami i prawem szarijatu, bardzo rygorystycznie traktowanym przez naród. Autor jednocześnie obrazuje czytelnikom życie codzienne w przerwach pomiędzy nimi. Ciągły strach i nadzieja związana z każdą nową sytuacją polityczną mają tutaj niejedno imię: sowieci, mudżahedini, talibowie. Nawet najbliższa osoba może się okazać wrogiem. Jednocześnie zdanym się jest jedynie na najbliższych, jakichkolwiek zasad by nie wyznawali. Lecz co wtedy, gdy ich zabraknie?

wzruszenia i oburzenia

Pod względem narracyjnym “Tysiąc wspaniałych słońc” to majstersztyk. Powieść czyta się z zapartym tchem. Wywołuje w nas nieco wzruszeń i wiele oburzeń. Kształtuje nam obraz kraju. Z ogromnym zaciekawieniem śledzimy losy bohaterów. Nie są to jednak melodramatyczne proste historie, które da się szybko przeczytać. Za dużo złego w tej pozycji, by potraktować tylko jedną chwilą nad nią spędzoną.

“Tylko czasem, kiedy Lajla była już dojrzałą kobietą, w trakcie prasowania koszuli albo huśtając swoje dzieci, coś zupełnie trywialnego, na przykład ciepło dywanu pod jej bosymi stopami w gorący dzień albo kształt czoła nieznajomego mężczyzny przywoływało nagle wspomnienie tamtego popołudnia.” [3]

Książkę czyta się w pewnym stopniu jak pamiętnik, czy też kronikę wydarzeń z punktu widzenia bohaterek. Ich oczami jesteśmy w stanie oceniać ile jest warte życie kobiety, dowiedzieć się ile oczekują od życia, poznać ich marzenia i plany, na które należy wziąć wiele poprawek. Z całą pewnością nie jest to historia rodem z Arabskiej żony czy też jej kontynuacji, pióra naszej rodzimej autorki piszącej pod pseudonimem Tanya Valko. Owszem, jest wiele punktów wspólnych, z których najważniejszym może być mnóstwo piętrzących się kłopotów przed płcią piękną w kraju, gdzie Koran ma niebanalne znaczenie. Jednak o tyle, o ile Polka – można powiedzieć – tragizuje i przedstawia nam przerysowany świat, o tyle Hosseini równie wiele problemów potrafi nam przedstawić w sposób o wiele bardziej realistyczny. Nie mamy wrażenia przeładowania i zakłamania; sprowadzania losu wielu kobiet do życia jednej dziewczyny,  czy też jej rodziny.

powieść naładowana pesymizmem, przesiąknięta bólem, ale z powiewem optymizmu

Na “Tysiąc wspaniałych słońc” nie możemy patrzeć pod względem nieprzewidywalności zdarzeń. Wiele jesteśmy w stanie sobie wyobrazić na długo przed wydarzeniami czekającymi bohaterki. Mimo wszystko znajdzie się tu miejsce na kilka zaskoczeń. Z każdą kolejną stroną potrafimy zżyć się z Lajlą i Mariam  coraz bardziej. Próbujemy zrozumieć ich poczynania i wraz z nimi przeżywamy wszystkie sytuacje, na które się natykają.  Autorowi świetnie wychodzi nakreślenie tego, co gra w duszy kobiety. Choć z europejskiego punktu widzenia część z podejmowanych decyzji może nam się wydawać niepojęta. Mimo wszystko znakomicie odzwierciedla świat, w który przyszło bohaterom żyć.

Powieść “Tysiąc wspaniałych słońc” mogłaby uchodzić za rzetelny dziennik z wydarzeń. Jest niesamowicie realistyczna, naładowana pesymizmem i przesiąknięta bólem Afgańczyków. Znajdziemy tutaj gorzki obraz kraju będącego w stanie wojny, nękanego problemami, gdzie z każdego rogu wyziera bieda i żal po niepotrzebnej śmierci najbliższych.  Możemy jednak odnaleźć w niej promyk nadziei i nić optymizmu. Na stronach powieści naszpikowanej tym co złe, odszukamy kilka pozytywnych aspektów jak miłość, przyjaźń, bliskie relacje i wsparcie. Ziarenko dobra w stosie zła.  I – mimo wszystko – książka pozostanie wspaniałą relację z życia w innej kulturze. To właśnie dlatego może uchodzić za wyjątkową. Nazywając siebie prawdziwym molem książkowym należałoby mieć ją na półce obok tych przeczytanych.

Tysiąc wspaniałych słońc (A thousand splendid suns), Khaled Hosseini, Albatros, 2009, 432 strony
Moja ocena: 10/10
Książkę polecam:
* jako obowiązkową prawdziwym molom książkowym
* czytelnikom, którzy chcą poznać afgański klimat i islamską kulturę tego kraju
* lubiącym realistyczny obraz nakreślony pięknymi słowami
* chcącym pojąć mentalność mieszkańców tego kraju
* tym, którzy czytając dobrą powieść obyczajową chcą jednocześnie poznać tło historyczne
***

1/ “Tysiąc wspaniałych słońc”, Khaled Hosseini, wyd. Albatros, 2009, tłum. Anna Jęczmyk, s. 99
2/ Tamże, s. 10
3/ Tamże, s. 196

Similar Post

14 Comments

    1. Autor napisał jeszcze "Chłopca z latawcem", który został sfilmowany (powyższy tytuł jest zaplanowany). Można przed przeczytaniem zobaczyć, by się "wkręcić", Choć ja uważam, że proza Hosseiniego jest tak wyjątkowa, że należy ją czytać.

    1. A myślałam, że to tylko ja jestem do tyłu z najważniejszymi tytułami 🙂 Staram się to nadrabiać. Choć sporo tego jest… Tę z czystym sercem polecam.

    1. Jak tylko ogarnę zaległości, zobowiązania i generalnie opanuję ten mega stos, który planuję na najbliższy czas, to spróbuję poszukać "Chłopca z latawcem". Proza autora bardzo przypadła mi do gustu i na pewno będę czytać dalej 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *