recenzja książki

Bolesna historia, którą poczujesz

bolesna-historia-ktora-poczujesz-smierc

Skomplikowana zagadka kryminalna jest nietuzinkowa i arcyciekawa. Początkowo możemy mieć wrażenie, że ze “Śmierci w Breslau” nic ciekawego nie wyniknie. Z każdą kolejną stroną robi się coraz ciekawiej. Z każdą kolejną stroną akcja coraz bardziej się zazębia i szukamy odpowiedzi w jeszcze bardziej odległej przeszłości. Bardzo ciekawe doświadczenie literackie.

Motywy w literaturze: 
morderstwo, przedwojenny Wrocław, skorpiony, zemsta, jezydyzm, erotyzm,  masoneria, tortury, ksenofobia, propagandowość

Krajewski uraczył czytelników kryminałem z prawdziwego zdarzenia. Jest mrocznie, jest tajemniczo, jest… po męsku. Osadzając akcję w latach międzywojennych tylko wzmocnił jej pozytywny odbiór.

Nie jestem w stanie dokładnie pojąć dlaczego, ale czasy międzywojenne i okres II wojny światowej w literaturze zrobił się ostatnio bardziej fascynujący, a tym samym częściej brany na warsztat. Możliwe, że to wynik popularności “Czasu honoru”. A może to po prostu kwestia “ciekawych” czasów? Nawet Henry Hemming w swojej wspomnieniowej książce z podróży w kierunku Bagdadu wspomina, że młodych inspirują ekstremalne podróże i ciągnie ich w niebezpieczne miejsca właśnie dlatego, że nie doświadczyli rewolucji. Być może stąd bierze się ostatni pomysł organizowania podróży w niebezpieczne miejsca lub w regiony, gdzie można doświadczyć (na przykład) spotkania bliskiego stopnia z anakondą. Ale zbyt mocno retarduję…

polecam także recenzję książki pióra Mario Puzo “Sześć grobów do Monachium“, z obecnym w niej motywem zemsty po latach i II WŚ w tle
Eberhard Mock zostaje oddelegowany do rozwiązania zagadki tajemniczego i niezwykle brutalnego morderstwa dokonanego na córce barona von der Maltena. Sprawę komplikuje sytuacja polityczna. Po tym jak do winy – pod przymusem – przyznaje się starszy schorowany mężczyzna obdarzony wizjami, do Breslau przybywa Anwaldt, by na nowo przyjrzeć się sprawie.

Retardacja? Otóż właśnie autor kryminalnej serii o niemieckim Wrocławiu często stosuje to słowo. I często sam stosuje ów zabieg. Często nakazuje nam zająć myśli kompletnie inną sprawą, by tylko wzbudzić naszą ciekawość i odciągnąć w czasie rozwiązanie akcji. Jednak nie oznacza to, że książka chwilami staje się nudna. Autor jedynie w bardzo udany sposób zwiększa napięcie czytelnika. Odbija piłeczkę powrotami do przeszłości. Dzięki czemu dokładnie nakreśla charaktery tych nietuzinkowych panów z przeszłością.

Mock potrząsał głową i znów starał się odpędzić natarczywą myśl, która uparcie ciągnęła go w stronę dalekiego miasta dusząc ego się w niecce pełnej nieruchomego powietrza, w stronę ciasnych, zatłoczonych kwartałów kamienic i ciemnych studni podwórek, w stronę monumentalnych budowli zamkniętych w klasycystyczną biel piaskowca lub neogotycką czerwień cegły, w stronę obciążonych kościołami wysp owiniętych brudnozielonym wężem Odry, w stronę ukrytych w zieleni rezydencji i pałaców, w których ‘pan’ z wzajemnością zdradza ‘panią’, a służba wtapia się w boazerie ścian. Uparta myśl ciągnęła Mocka do tego miasta, w którym ktoś wrzuca skorpiony do brzucha pięknych jak sen dziewczyn, a zniechęceni mężczyźni z brudną przeszłością prowadzą śledztwo, które zawsze kończy się porażką. Wiedział jak nazwać swoje myśli: wyrzuty sumienia.*

Krajewski bardzo głęboko nakreśla rys postaci. Można mieć wrażenie, że tych ludzi znany od niepamiętnych czasów. Co więcej, wszystkiego dowiadujemy się stopniowo. Dodając do tego bardzo dopracowane opisy i przemyślaną treść możemy podczas czytania doświadczyć ciekawych wrażeń. Jesteśmy w stanie poczuć klimat lat 30. Dla mieszkańców Wrocławia będzie to tym większa przyjemność, iż bardzo wyraźnie mogą sobie wyobrazić świat w tym kryminale. Mogą czytać tę historię, przemieszczając się po mieście i – dzięki wykazowi nazw ulic na samym końcu tej niezbyt opasłej sensacji – mogą umiejscowić siebie w akcji powieści. Dzięki rozbudowanym, dokładnym opisom nawet osoby, które nie widziały współczesnego Wrocławia na własne oczy, będą w stanie poczuć się mieszkańcami Breslau. Bardzo ciekawe doświadczenie literackie.

Sama skomplikowana zagadka kryminalna jest nietuzinkowa i arcyciekawa. Początkowo możemy mieć wrażenie, że ze “Śmierci w Breslau” nic ciekawego nie wyniknie. Sama już prawie zrezygnowałam z dalszego czytania. Doradzam jednak odpędzić daleko podobne myśli, przezwyciężyć się i doczytać do końca. Z każdą kolejną stroną robi się coraz ciekawiej. Z każdą kolejną stroną akcja coraz bardziej się zazębia i szukamy odpowiedzi w jeszcze bardziej odległej przeszłości. Opóźnienia akcji, które autor stosuje usypiają naszą czujność. Aż do momentu wielkiego zaskoczenia.

“Śmierć w Breslau” jest kryminałem niezwykle dopracowanym i przemyślanym. Pozwolę się tylko uczepić samej  końcówki. W moim mniemaniu, książka powinna się zakończyć na nieco wcześniejszych wydarzeniach. Możliwe że wtedy wydawałaby się jakby niedomknięta, ale autor pozostawiłby czytelników w lekkiej konsternacji.

W powieści znajdziemy niemieckie nazewnictwo, możemy poczuć przedwojenne nastroje, ksenofobię, ale także propagandowość prasy. Tym dzieło Krajewskiego wyróżnia się na tle licznych tytułów filmowych i  literackich. Też samo osadzenie akcji na kilka lat przed tradycyjnie wykorzystywanymi zdarzeniami, jak sama II wojna światowa, bez zaznaczenia nastrojów przed jej wybuchem.

Zaznaczam iż mimo nieco edukacyjnej formy nie jest to powieść dla każdego. Przede wszystkim nie doradzam jej ludziom o słabych nerwach – niektórych fragmentów mógłby autorowi pozazdrościć sam Stephen King. Krajewski chwyta nas w swoje szpony bardzo mocno, tak że niejeden koszmar może się nas trzymać po jej przeczytaniu. Oczywiście nie jest ona niemożliwie mocno nasycona elementami, które w czytelniku mogą wzbudzić obrzydzenie. Zabójstwo i tortury są tutaj jednak bardzo wyszukane. I mogą zaboleć także odbiorców.

Obecny w powieści erotyzm i rozbuchanie seksualne pomniejszych bohaterów mogą zszokować niejedną pełnoletnią osobę. Za mało, by uznać ten tytuł za thriller erotyczny. Jednak mimo wszystko raczej nie polecam go zbyt młodym osobom.

Śmierć w Breslau, Marek Krajewski, cykl: Eberhard Mock tom 1, thriller, Wydawnictwo Dolnośląskie. 2005, 212 stron
moja ocena: 8/10
Jeżeli:
* masz mocne nerwy oraz nie boisz się obrzydliwych i bolesnym opisów
* jesteś wielbicielem książek Stephena Kinga
* lubisz motywy historyczne, wątek II WŚ i głęboko przemyślane historie, sięgające bardzo odległych czasów
* fascynują Cię odległe regiony i tajemnice przeszłości
* chciałbyś poczuć się bohaterem powieści
* czujesz potrzebę przeczytania historii, którą zapamiętasz na długo

“Śmierć w Breslau” jest książką właśnie dla Ciebie!

***
* Marek Krajewski, Śmierć w Breslau, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2005, s. 118
Recenzja bierze udział w wyzwaniu:
22 Komentarze
Podziel się treścią

Joanna Kulik

Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Opcjonalnie technik obsługi turystycznej. Uwielbia czytać, oglądać, podróżować, odkrywać. I o tym pisze.

22 Komentarze

  1. Ann RK
    21/10/2013 at 7:02 pm

    Właśnie nauczyłam się nowego słówka i przekonała, że warto zrobić jeszcze jedno podejście do Krajewskiego.

    • DżoanaKa
      21/10/2013 at 8:06 pm

      Jak widać Krajewski także potrafi nauczać 😉 Warto, choć tak jak wspominałam – miałam trochę koszmarów po początkach. I być może to był główny powód odłożenia jej na trochę.

    • Ann RK
      23/10/2013 at 3:49 pm

      Mnie tam literackie koszmary niestraszne, o ile nie wiążą się z koszmarną nudą.

      W tym Sopocie był choć kawałek morza czy tylko sam beton? 😉

    • DżoanaKa
      23/10/2013 at 4:24 pm

      Zacytowany wyżej fragment w niego pochodzi. "Pracoholik" nawet podczas urlopu nie mógł zapomnieć o Breslau 🙂

  2. Paulina Król
    21/10/2013 at 7:49 pm

    Podobny motyw był też w "Zimowym mordercy" Krystyny Kuhn. A co do Krajewskiego – wciąż go jeszcze nie poznałam i zapewne to przez ten wątek II wś właśnie. Wiem, że warto, słyszałam same peany na temat autora, więc należałoby go wreszcie poznać – a wszystkie punkty poza wspomnianym spełniam 🙂 Wrocław jako stolica polskiego kryminału jest mi troszkę już znany, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by wreszcie, wreszcie! sięgnąć po Krajewskiego. Martwi mnie odrobinkę ta erotyka – nie lubię zbytniego erotyzmu w książkach, ale nie ze względu na zgorszenie, tylko po prostu mnie drażni, ale trzeba zacisnąć zęby i machnąć ręką 🙂 Pozdrawiam

    • DżoanaKa
      21/10/2013 at 8:11 pm

      Z tym, że w tym przypadku nie jest to stricte IIWŚ, raczej to co było przed, ale widać już w niej widma bliskiej przyszłości. Tak jak wspomniałam – atmosfera propagadny itd.

    • DżoanaKa
      21/10/2013 at 8:13 pm

      A w kwestii erotyki. Na pewno nie jest to erotyk. Opisy są przystępne, jeśli można tak to określić. Przynajmniej w tej części. Okładkowa część opisu w tej kwestii trochę przesadza wg mnie. Więcej pozostaje w wyobrażni. Nie zdradzę w tej kwestii fabuły, ale jednak trochę szokująco. Ale takie rzeczy dzieją się. Nic wymyślonego.

    • Marta Kor
      23/10/2013 at 7:31 am

      haha! mam podobnie jak Paulina z tą II wś;P ale ostatnio sobie obiecałam poszerzać horyzonty o polskich pisarzy, więc dopisuję go na listę i zobaczymy co z tego będzie;) Pozdrawiam

    • DżoanaKa
      23/10/2013 at 1:28 pm

      Wg mnie lepsza II WŚ w tle akcji niż któryś z kolei kryminał z obecnym w nim wątkiem religijnym… Mam wrażenie, że za często na takie ostatniuo trafiam.

    • Paulina Król
      23/10/2013 at 1:58 pm

      No to ok. Uspokoiłaś mnie 🙂 Właśnie – lepiej, jak pozostaje w wyobraźni, bo podane na tacy zwykle jest dość nieudolne i mało wiarygodne. Rozejrzę się za Krajewskim.

  3. M.
    25/10/2013 at 8:01 pm

    Sięgnęłam po dwie książki pana Krajewskiego i muszę przyznać, że nieco mnie wymęczyły, więc po tę raczej nie sięgnę. Pozdrawiam ciepło

    • DżoanaKa
      25/10/2013 at 9:24 pm

      A które brałaś "na warsztat"? 🙂 Mnie się początkowo wydawało, że – przez język powieści – nie przebrnę, ale potem się wkręciłam. Choć może bardziej dzięki wykorzystaniu motywów sięgających bardzo dalekich czasów i tajemniczego tematu?

  4. natanna
    30/10/2013 at 6:44 am

    Świetna recenzja.
    Czytałam , mam resztę tej serii i zmierzam przeczytać.

    • DżoanaKa
      30/10/2013 at 8:20 am

      Dziękuję 🙂 A jakie wrażenia po przeczytaniu tej?

    • natanna
      30/10/2013 at 8:23 am

      Książka zrobiła na mnie pozytywne wrażenie.
      Pisałam o niej na swoim blogu tyle, że nie opisałam jej tak dogłębnie jak Ty to zrobiłaś.

    • DżoanaKa
      30/10/2013 at 9:51 am

      Raz na jakiś czas się uda 🙂 A to w takim zajrzę i przeczytam.

  5. Agnieszka T
    30/10/2013 at 9:05 am

    Ulubiony autor mojego męża

    • DżoanaKa
      30/10/2013 at 9:51 am

      Nie dziwię się, bo to w sumie bardziej męska proza, jeśli można pokusić się o taką kategoryzację.

  6. Książkowa fantazja
    27/11/2013 at 12:45 pm

    Krajewskiego czytałam, ale inny cykl, ten przede mną 🙂

    • admin3682
      27/11/2013 at 1:24 pm

      A co czytałaś? Polecasz?

  7. Kto przyjaciel, kto wróg? – Świat w słowach i obrazach
    16/02/2018 at 3:24 pm

    […] inne książki z tego gatunku: Hipnotyzer Śmierć w Breslau Sześć grobów do Monachium […]

  8. Książkowe podsumowania – Świat w słowach i obrazach
    09/09/2018 at 12:13 pm

    […] opinię<<< 5. “Śmierć w Breslau”, Marek Krajewski 8/10 >>>poznaj opinię<<< 6. “Krew, którą nasiąkła”, Åsa Larsson 6/10 >>>poznaj […]

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Obowiązkowe pole są odpowiednio zazanaczone*