W głąb kultury, w głąb Sahelu

Między słowami, ale także na barwnych fotografiach odkryć można wizerunek sahelskiego bytu. Autor maluje portrety małych społeczeństw w sposób bardzo sugestywny i obrazowy. Można mieć wrażenie, iż samemu przebywa się w tych miejscach, czuje się tę samą atmosferę. Poznaje się wraz z autorem ludy afrykańskie i ich życie, kulturę, dawne losy, ale także wierzenia. 

Ponieważ nie spędziłem w Sahelu życia, lecz jedynie kilka tygodni, nazwałem swój skarb szkatułką. Otworzę ją teraz. Niech Dogoni, Bozo, Tuaregowie mi wybaczą. [1]

Kiedyś usłyszałam, że trzeba być kompletnym szaleńcem, by podróżować przez Afrykę. Być może dlatego książkowe opisy wypraw po tym kontynencie tak mocno fascynują? Taka wyprawa wymaga olbrzymich pokładów odwagi i ogromnego zafascynowania, które przesłoni strach. Afryka – pomimo wielu eksploracji – pozostaje najmniej odkrytą częścią świata. Afryka zaskakuje na każdym kroku. Podobnie kolejne podnoszenie wieczka tej szkatułki.

Mirosława Kowalskiego można uznać za człowieka orkiestrę. Lekarz kardiolog, absolwent szkoły muzycznej, podróżnik, fotografik, publicysta. Książką “Szkatułka pełna Sahelu” chciał zwrócić uwagę na Sahel i dokonania krainy, której dziedzictwo nie jest znane w naszym kraju. Ksiązka to nie tylko relacja z podróży, ale także – jego słowami – wędrówka w głąb kultury i historii regionu. “Kuszą mnie miasta pełne tajemnic, intrygują losy nieistniejących już ludów, zastanawiają pytania, na które nikt, mimo upływu wieków, nie odpowiedział.” [2]
źródło

Jeśli chodzi o ów kontynent, za najbardziej niebanalną, niepowtarzalną, rzetelną, wymagającą olbrzymiej odwagi wyprawę uważam “Afryka Trek” [3]. Co wcale nie oznacza, ze zamierzam wartościować wojaże. Mirosław Kowalski po prostu obrał za cel poznawczy inną część kontynentu niż “pisklaki” [4]. I wybrał nieco inny rodzaj podróżowania. Niemniej wyprawia się w region, który pozostaje najbardziej tajemniczym, ale także najbardziej niebezpiecznym. Wszechobecna bieda i ogrom chorób w konsekwencji braku wody, wykształcenia oraz wiedzy z podstawy higieny i profilaktyki. Autor przedstawia czytelnikowi sporo wiadomości na temat plemion afrykańskich, takich jak Dogoni, Malinke czy Bambara. Plemion, którym przyszło od lat mieszkać na kawałku ziemi, skazującym kolejne pokolenia na ogromne trudy życia.

Tymczasem opuszczam krainę symboli, ziemię, gdzie wszystko może mieć znaczenie, gdzie duchowość i to, co stanowi esencję codziennego życia, przeplatają się nieustannie. Opuszczam ludzi przywykłych do ciężkiej pracy i walki o to, by uprawiana tu ziemia wydawała jakiś owoc. Opuszczam plemię, które widzi swoje miejsce w historii świata, które zauważa, że wymiana pokoleń ma związek z ruchem ciał niebieskich i dokonuje się w ciągu sześćdziesięciu lat. Opuszczam tych, którzy rozumieją, że życie człowieka jest wędrówką w poszukiwaniu mądrości. [5]
polecam także recenzję książki Jarosława Kreta “Mój Egipt”, w której autor chamsinem wprowadza czytelnika do swojego świata

Między słowami, ale także na barwnych fotografiach odkryć można wizerunek sahelskiego bytu. Autor maluje nam portrety małych społeczeństw w sposób bardzo sugestywny i obrazowy. Można mieć wrażenie, iż samemu przebywa się w tych miejscach, czuje się tę samą atmosferę. Poznaje się wraz z autorem ludy afrykańskie i ich życie, kulturę, dawne losy, ale także wierzenia. Spotykamy ludzi, którzy mentalnością i sposobem życia różnią się od nas w każdym calu.

Mędrcy byli zadowoleni, że przez miasto przepływa kapitał, a kupcy, że handlują w mieście, w którym wszyscy czytają i kolekcjonują książki. Utarło się nawet powiedzenie: “sól przybywa z północy, złoto z południa, a skarbem Timbuktu jest mądrość”. Najwidoczniej mimo upływu czasu i wielu burz dziejowych miasto tę mądrość zachowało. [6]
rozbawieni Tuaregowie; źródło
(pod powyższym linkiem można znaleźć fragment książki)

W “Szkatułce pełnej Sahelu” autor spisuje relację ze swojej przygody. Przedstawia, jakie trudy go spotkały, czego się obawiał, doświadczył. Ukazuje poważne rozmowy z członkami odwiedzanych społeczeństw. Tym samym jest to dobry kawałek reportażu. Jednak dodatkowo zebrał wiele książkowej wiedzy. Podsumował doświadczenia innych odkrywców Sahelu, których drogi również opisał. Dlatego książka jest przede wszystkim kulturoznawczym obrazem regionu.

Przychodzący siadają i rozmawiają o najważniejszych problemach wioski. Dyskusja ma być spokojna i rzeczowa, a przede wszystkim ma przynieść rozwiązanie. [7]
Przez wioskę przebiega umowna granica, która oczywiście w codziennym życiu nic nie oznacza. Fulanie mają swojego szefa, który im służy i pomaga. Nazwa wioski nie zmienia się. Są jedynie dwie jej części, dwa meczety, dwa języki. Ludzie potrafią ze sobą współpracować. Najpełniej jest to widoczne w zabiegach crepissage. My chodzimy pomagać w odbudowie ich meczetu, oni pomagają nam. Zaangażowani są wszyscy. [8]

Autor bardzo przystępnie przekazuje zebrane informacje i zaraża czytelnika pasją odkrywania różnic. Próbuje bardzo rzetelnie przekazać wszystko to, co tworzy wizję innego życia: biednego i prostego, ale pełnego tolerancji, szacunku i solidarności. Część ich kultury możemy uznać za niepojętą i niezrozumiałą, ale jest to ich świat. Otwarta przez autora szkatułka uczy nas dystansu ale także zrozumienia i szacunku do tego jakże innego kawałka świata.

Kapuściński miał rację. Podróż nie kończy się nigdy. Ona idzie z człowiekiem przez życie, nawet kiedy podróżujący już dawno powrócił do miejsca, z którego wyruszył. Jeśli podróży jest wiele, każda z nich tworzy osobny zbiór wspomnień. Wystarczy go tylko otworzyć (…). [9]

Pozwolę sobie jednak przyczepić się do różnic pomiędzy rozdziałami. Niektóre są tak ciekawe i wciągające, że nie można się oderwać. Inne wydają się nieco mniej dopracowane, są krótsze i mniej dogłębne. Co nie zmienia faktu, że i tak książka jako całość przepełniona jest masą ciekawych i ważnych infromacji. Dla osób zafascynowanych dokładnym odkrywanie Afryki poprzez spisane słowa “Szkatułka..” z całą pewnością okaże się wielką przyjemnością.

I wróć kiedyś do nas. Afryka potrzebuje białych, a wy Afryki. [10]
Szkatułka pełna Sahelu. Subsaharyjska ballada, Mirosław Kowalski, literatura podróżnicza, Wydawnictwo Bezdroża / Helion, 2012, 350 stron
moja ocena: 8/10

 

Jeżeli:
* pasjonuje cię Afryka
* chcesz poznać region rzadziej opisywany
* lubisz czytać relacje z podróży okraszone sporą dawką wiedzy i ciekawych informacji
*uwielbiasz odkrywać inne kultury
* w wydaniach podróżniczych lubisz barwne fotografie

“Szkatułka pełna Sahelu” jest książką właśnie dla Ciebie!

***
1/ Mirosław Kowalski, Szkatułka pełna Sahelu. Subsaharyjska ballada, Wydawnictwo Bezdroża, Wydanie I, 2012, s. 350, epilog
2/ Tamże, s. 145
3/ S. Poussin & A. Poussin, Afryka Trek. Od Przylądka Dobrej Nadziei do Kilimandżaro & Afryka Trek. Od Kilimandżaro do Jeziora Tyberiadzkiego, tłum. Agnieszka Wojtyczek-Bonnand, Zysk i Spółka, 2011
4/ nazwisko autorów relacji z podróży wzdłuż Wielkiego Rowu Afrykańskiego w tłumaczeniu znaczy pisklę
5/ Mirosław Kowalski, Szkatułka pełna Sahelu. Subsaharyjska ballada, Wydawnictwo Bezdroża, Wydanie I, 2012, s. 101
6/ Tamże, s. 198
7/ Tamże, s. 91
8/ Tamże, s. 139
9/ Tamże, s. 347, epilog
10/ Tamże, s. 345
Za możliwość podróży w odległe regiony dziękuję 
Wydawnictwu Bezdroża:
  
Recenzja bierze udział w wyzwaniach:

Similar Post

17 Comments

    1. Dla miłośników Afryki – jak najbardziej. Ale niekoniecznie. Nawet dla fana gatunku, którego do czytania o tym kontynencie szczególnie nie ciągnie. Jest napisana w taki sposób, że chętnie sięgnie się po następne o tym regionie, a dodatkowo można sporo się z niej dowiedzieć.

    1. I mnie się zdarza zapomnieć o tytułach, które koniecznie chciałam przeczytac. I to blogi recenzenckie mi o tym przypominają 🙂 Cieszę się, że Cię przekonałam.

  1. Również czytałam tą książkę, barwnie napisana. Nie tylko opis podróży, ale też obyczajów, tradycji i historii tych społeczności, które zamieszkują Afrykę. Bardzo ciekawy debiut. Jeżeli autor jeszcze coś napisze z chęcią sięgnę po kolejną książkę.

  2. […] Między słowami, ale także na barwnych fotografiach odkryć można wizerunek sahelskiego bytu. Autor maluje portrety małych społeczeństw w sposób bardzo sugestywny i obrazowy. Można mieć wrażenie, iż samemu przebywa się w tych miejscach, czuje się tę samą atmosferę. Poznaje się wraz z autorem ludy afrykańskie i ich życie, kulturę, dawne losy, ale także wierzenia.  (czytaj dalej) […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *