recenzja książki

Czerwony rower | recenzja książki Antoniny Kozłowskiej

recenzja-ksiazki-czerwony-rower

“Czerwony rower” to powieść, którą czyta się dość szybko, ale nie ma tu większych niespodzianek. Jeśli przepada się za polskimi powieściami obyczajowymi, ukazującymi część polskiego życia z całym bagażem wad i zalet oraz chciałoby się zaprzyjaźnić z bohaterkami, dowiedzieć się czegoś więcej na ich temat, poczuć ich bliskość – powieść okaże się dobrym wyborem.

Wiesz, zawsze jak widzę te twoje koleżanki, to przychodzą mi na myśl te żony… wiesz, z tego serialu, co to wszyscy mieszkają na ładnym osiedlu, a w każdym tym domku jest jakiś trup w szafie. [1]

Trup z szafy

Trzy przyjaciółki trzymające się razem od czasów szkolnych, będą zmuszone po wielu latach do owego trupa się dokopać. Wystarczył jeden telefon, by tragedia, która wydarzyła się, gdy były nastoletnimi dziewczętami wróciła na pierwsze strony ich życia. Karolina, Beata i Gośka będą musiały zmierzyć się z duchami przeszłości, próbując odkryć ukrytą w niej prawdę. Będą musiały wrócić do miejsca, które kojarzy im się z dzieciństwem. Do miejsca, które jeszcze nie jest miastem, ale nie jest już podwarszawską wsią, do miejsca które wiąże się z nieprzyjemnymi wspomnieniami, które jest jak bagno… Jedziesz tam i zapadasz się we wspomnienia po uszy. [2]

motywy w literaturze:
mierzenie się z przeszłością, PRL, blizny, życie na przedmieściu, nastoletnie problemy

Trzy kobiety – różne żywioły

Antonina Kozłowska w powieści Czerwony rower przedstawia nam charaktery dorastających dziewcząt, będącymi swoistymi odpowiednikami żywiołów i tego, co je dzieli. Choć każda jest inna, coś je łączy. Wszyscy mamy blizny, zbieramy je przez całe życie. Blizny po dziecinnych upadkach i szkolnych bójkach, po wyciętym wyrostku i po dziecku wyjętym z brzucha w chwili, kiedy jego serce już przestawało bić. Blizny po chwilach, gdy ciała nas zawodziły, nie spełniając naszych oczekiwań I blizny wewnątrz, niewidoczne – od ostrych odłamków pijackiego krzyku rozpryskującego się po domu jak szkło ze szkolnego okna, od wyzwisk rzucanych w twarz an podwórku. [3].

Największym plusem powieści jest dogłębna próba przedstawienia głównych postaci. Możemy je potraktować jako koleżanki ze szkolnej ławki. Gośka jest typową dziewczyną, jakich wiele. Jej życie to kopia życia jej matki. Proste, ale rodzinne. Karolina ma nieco ambitniejsze podejście. Kiedyś próbowałam nimi pogardzać: kura domowa i mechanik samochodowy, a mieli być panią psycholog i wokalistą metalowej kapeli… Ale to oni po kilkunastu latach nadal dotykają się, siedząc przy stole, nie my – nie pani dziennikarka i pan polityk. [4]. Jednak ciąży jej piętno ojca ubeka. Beata natomiast to panienka z dobrego domu, która także ma niewyjaśnione sprawy z ojcem. Nigdy go nie miała, ale zawsze sobie wyobrażała, że jest marynarzem, który wróci z zapleczem wspomnień i opowieści ze świata. Rozpuszczona dziewczyna na wiele sobie pozwalająca, której matka nie wylewa za kołnierz.

Nostalgiczny powrót do szkolnej ławki

Cały tok wydarzeń jest tak podzielony, a powieść tak skonstruowana, by stopniowo odkrywać nowe kwestie. Krótkie rozdziały dotyczące współczesnych wydarzeń przeplatają równie krótkie retrospekcje z lat szkolnych. Te dawne wspomnienia autorka Czerwonego roweru kojarzy z piosenkami, które w tamtych czasach umilały szary peerelowski świat. Dzięki temu każdy z czytelników może powrócić do minionych lat, sam powspominać. Antonina Kozłowska bowiem owe czasy stara się przedstawić dość wiernie. Na tyle, na ile ilość stron na to pozwala.

Mimo tych pozytywnych aspektów, książka czasami wydaje się nieco chaotyczna. Zaczynamy czytać kolejny krótki rozdział, ale początkowo nie wiemy, do kogo te słowa dopasować. Karolina wydaje się tutaj postacią najistotniejszą i to wokół jej myśli i wspomnień w głównej mierze toczy się akcja powieści. Jednak czasami autorka przedstawia myśli Gośki, czasem Beaty – jako nastolatki lub jako kobiety trzydziestoletniej.

Zamknąć przeszłość, by dalej żyć

Odbiór Czerwonego roweru w głównej mierze zależy od oczekiwań czytelnika. Mimo podanego tematu nie do końca wiadomych przyczyn śmierci młodej dziewczyny kompletnie brak tutaj sensacyjności. Nie jest to wartka powieść, która stopniowo odkrywa zaprzeszłe tajemnice. Prawie wszystko podaje się nam na tacy i praktycznie wszystkiego można się domyślić już od samego początku. Powieść potraktowałabym raczej jako typowy obyczaj, osadzony we współczesności, ale wspominający czasy PRL-u. W książce przedstawia się bowiem obraz dorastających dziewcząt, uczących się dopiero życia i przeciwstawia się go ich aktualnym dziejom. Antonina Kozłowska wskazuje, że nierozwiązane zagadki i niezamknięta przeszłość może wyrządzić nam więcej szkody, niż byśmy sądzili. Czasem powrót do przeszłości wydaje się niezbędny, by dostatecznie się od niej odciąć i zacząć nowe – lepsze życie.

Zmierzyć się z duchami

Czerwony rower to powieść, którą czyta się dość szybko, ale nie ma tu większych niespodzianek. Jeśli przepada się za polskimi powieściami obyczajowymi, ukazującymi część polskiego życia z całym bagażem wad i zalet oraz chciałoby się zaprzyjaźnić z bohaterkami, dowiedzieć się czegoś więcej na ich temat, poczuć ich bliskość – historia ta okaże się dobrym wyborem. Polecam ją szczególnie kobietom po trzydziestce, które mogą czasami odczuwać chęć powrotu do przeszłości, pragnąć zmierzyć się z własnymi duchami.

Jakie to dziwne, pomyślałam, że nawet w tych przebłyskach spokojnego bycia razem gotowe jesteśmy odrzucić tę bliskość, byleby choć na chwilę powrócić do tych nieprzewidywalnych, szalonych pierwszych razów, do długowłosych chłopaków, którzy nie dali nam nic poza chwilami ulotnej satysfakcji, do tęsknot sprzed dwudziestu lat. [5]

Ale także tym sporo młodszym dziewczynom, które niezbyt dobrze pamiętają czasy komuny w Polsce. Myślę, że także dla nastolatek Czerwony rower może się okazać ciekawym odkryciem, bo w sumie duża część akcji dotyczy nastoletnich problemów, którą nie są jednak podane w sposób cukierkowy, przesłodzony i naiwny.

Czerwony rower, Antonina Kozłowska, powieść obyczajowa, Wydawnictwo Otwarte, 2009, 233 strony
moja ocena: 6/10

Polecam:
* kobietom – dorosłym i nastolatkom
* fankom polskiej powieści obyczajowej
* osobom chętnym zatopić się we wspomnieniu PRL-u
* osobom, które w książkach lubią poznawać głęboko zarysowane charaktery bohaterów
***

[1] Antonina Kozłowska, Czerwony rower, Wydawnictwo Otwarte, 2009, s.231
[2] Tamże, s. 102
[3] Tamże, s. 32
[4] Tamże, s. 17
[5] Tamże, s. 84

Recenzja książki Czerwony rower bierze udział w wyzwaniu:

Do przeczytania książki zachęciła mnie recenzja książki Czerwony rower na stronie Myśli i słowa wiatrem niesione

Przeczytaj także recenzja książki Czerwony rower na stronie Zasiedzisko

oraz recenzja książki Czerwony rower na stronie Wycieczki literackie

Recenzja książki Czerwony rower na blogu Czytelniczy

4 Komentarze
Podziel się treścią

Joanna Kulik

Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Opcjonalnie technik obsługi turystycznej. Uwielbia czytać, oglądać, podróżować, odkrywać. I o tym pisze.

4 Komentarze

  1. Marta Kor
    08/12/2013 at 3:33 pm

    a tym razem ja czuję się zachęcona do przeczytania tej lektury!! zdecydowanie!!

  2. Ann RK
    09/12/2013 at 7:26 pm

    Ja tam jestem mało domyślna, bo mnie finał zaskoczył. 😀

    6/10 to chyba nie tak źle? (U mnie było 4/6).

    A tak swoją drogą, cieszę się, że moja recenzja zachęciła Cię do lektury. 🙂

    • admin3682
      10/12/2013 at 6:46 pm

      Nie zaskoczyła mnie osoba, ale zaskoczyło tło wydarzenia. Racja, książka nie jest zła, dobrze się ją czyta, ale warto wiedzieć, czego po niej oczekiwać 🙂

      Efekt buszowania po blogach. Za dużo ciekawych recenzji = bardzo dużo książek z kategorii "chcę przeczytać". Potem ciężko coś wybrać, jak przychodzi co do czego,

  3. Mieć czy być, być kimś czy z kimś? – Świat w słowach i obrazach
    01/03/2018 at 3:45 pm

    […] może zainteresuje Cię: -> recenzja książki Czerwony rower, Antoniny Kozłowskiej -> recenzja książki Póki rekin śpi Mileny Agus -> recenzja książki Tysiąc […]

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Obowiązkowe pole są odpowiednio zazanaczone*