Filmy, które pozostaną wyjątkowe

“Skrzypek na dachu” 

kadr z filmu: Topol jako Tewje
(źródło)

Uwielbiam te momenty, gdy o filmie teoretycznie nic nie wiem, oglądam go bardziej z przypadku, a okazuje się mega, mega, mega świetnym widowiskiem. Skrzypek na dachu to ponad trzy godziny silnych emocji: zabawa, wzruszenia i dramaty przeplatają się tutaj, tworząc historię niezwykle realistyczną. Można mieć wrażenie, że przez dziurkę od klucza podlądamy życie tych ludzi.
Jest to musical, więc w filmie nieodłącznie znajdzie się całe mnóstwo świetnych melodii (i swoją drogą także tekstów). Moja ulubiona? Zdecydowanie If I were a rich man (zamieszczam ją poniżej, zamiast trailera) czy Sunrise, sunset.
Ojciec rodziny, mleczarz Tewje za swój życiowy cel obiera wydanie pięciu córek za dobrych mężów. Skrzypek na dachu to film o afirmacji życia. Prostego żydowskiego wiejskiego życia. Poznajemy w nim codzienne dzieje i zwyczaje tego narodu. Lepsze i gorsze dni. Zabawa przy kieliszku i tańce weselne albo ciężkie rozstania i powroty. Polecam gorąco!

Skrzypek na dachu (Fiddler on the roof), dramat/musical, USA, 1971, reż.: Norman Jewison, scen.: Joseph Stein, wyst.: Topol, Norma Crane, Leonard Frey, Molly Picon, Paul Mann, Rosalind Harris, Michele Marsh, Neva Small
Dystrybucja: Imperial
Moja ocena: 10/10

“Pożegnanie z Afryką”

kadr z filmu, M. Streep i R. Redford
(źródło)

Kolejny film, który określiłabym jako przypadek. Ten film uwielbia moja mama. Zakupiła wydanie gazetowe. Z ciekawości postanowiłam obejrzeć i dowiedzieć się, dlaczego jest tak znakomity.
Kino lat 50.-80. ma w sobie coś magicznego. Może to ci aktorzy, których znamy jako dojrzałych ludzi dalej występujących w filmach, lecz już nieco innego typu. We współczesnych pozycjach z Meryl Streep nie ma niczego, co nie byłoby odgrzewanym kotletem. No przykładowo taka Mamma Mia!. Czy w tym filmie byłoby cokolwiek dobrego, gdyby nie przypomniane piosenki ABBY i piękne krajobrazy greckie?
Pożegnanie z Afryką to właśnie magia kina. Konkretny melodramat, których kiedyś było wiele. Ale jednocześnie nie zaniżano ich poziomu. Pisarka wyjeżdża wraz z niewiernym mężem do Kenii w celu założenia plantacji kawy. Szybko chłonie tutejszą atmosferę, zakochuje się w tym kraju i w tajemniczym myśliwym.
Także i tutaj mamy wspaniałe widoki – tym razem afrykańskie. Ale film ten nie jest komedią romantyczną, która ma nas rozluźnić. To kolejny realistyczny film, którego historia mogłaby być naszą. Kawałek życia kobiety, która zmienia styl życia. Świetnie zagrany, mocno wzruszający, z nutką nostalgii. Do Pożegnania z Afryką można wracać wielokrotnie.

Pożegnanie z Afryką (Out of Africa), melodramat, USA, 1985, reż.:  Sydney Pollack, scen.: Kurt Luedtke, wyst.: Meryl Streep, Robert Redford, Klaus Maria Brandauer, Michael Kitchen
Dystrybucja: TiM
Moja ocena: 10/10

“Spragnieni miłości”

kadr z filmu,
Maggie Cheung, Tony Leung Chiu Wai
(źródło)

Na ten film nastrajam się już w momencie gdy słyszę przewodni motyw muzyczny (jest na poniższym zwiastunie). Uświadamiam sobie jednocześnie, że jestem sobie w stanie przypominać poszczególne sceny właśnie poprzez tę linię melodyczną. Pamiętam muzyką.
Spragnieni miłości wywołuje u widzów bardzo silne emocje. To piękny, namiętny i jednocześnie wzruszający film o ludziach pragnących miłości. Dwoje ludzi wraz z parnerami zamieszkuje w tej samej kamienicy. Czują się osamotieni. Zaczyna się rodzić pewne uczucie. 
Nie jest to film, w którym się wiele dzieje. Wong Kar Wai postawił na styl bardziej artystyczny. Ale dzięki temu można wszystko genialnie odczuć, każdą emocję można poczuć na sobie. Podglądamy życie tej dwójki i zastanawiamy się, czy to miłość, czy zauroczenie, fascynacja czy po prostu zwykła… samotność. Myślę, że Spragnieni miłości tym samem zostanie lepiej odebrany przez kobiety, ale polecam każdemu maniakowi filmowemu.

Spragnieni miłości (Fa yeung nin wa), melodramat, Francja / Hongkong, 2000, reżyseria i scenariusz: Wong Kar Wai, wyst.: Maggie Cheung, Tonny Leung Chiu Wai, Rebecca Pan, Lai Chen
Dystrybucja: Gutek Film
Moja ocena: 10/10

Similar Post

4 Comments

    1. W tej chwili rzeczywiście nie potrafię wymienić lepszego musicalu niż Skrzypek… Zawsze się uśmiecham od ucha do ucha przy melodii, którą powyżej wrzuciłam 🙂

  1. 2 pierwsze uwielbiam – są po prostu świetne! ostatniego nie kojarzę, za to widzę zmiany na blogu – bardzo fajne;) Pozdrawiam ciepło i zapraszam do siebie;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *