recenzja książki

Saga “Delirium” Lauren Oliver | Dystopia dla młodzieży

modziezowe-alternatywne-zycie-saga
Delirium + Pandemonium + Requiem (Saga Delirium), Lauren Oliver, fantastyka młodzieżowa, Wydawnictwo Otwarte, seria Moondrive
Delirium 7/10 / Pandemonium 7/10 / Requiem 6/10

 

Może jednak szczęście wcale nie tkwi w wyborze. Może leży ono w iluzji, w udawaniu: że gdziekolwiek skończyliśmy, tam właśnie chcieliśmy być przez cały czas. [1] 

Literatura młodzieżowa to gatunek, z którego już w zasadzie wyrosłam. Literatury fantastycznej także nie darzę uwielbieniem. A po pierwszą część sagi Delirium sięgnęłam z powodu masowych dobrych opinii i ciekawego motywu przewodniego. Przyznaję, dałam się skusić marketingowemu opisowi. Tym większym zaskoczeniem było dla mnie narastające z każdą kolejną stroną zaciekawienie tą historią.

Motywy w literaturze
miłość, rewolucja, dystopia, remedium na uczucia, granice, przyjaźń, dojrzewanie, alternatywny świat

Miłość jako zaraza, najbardziej zdradliwa choroba na świecie: zabija człowieka, gdy go dopada, i wtedy, gdy go omija [2]. Świat, w którym po uzyskaniu pełnoletniości podaje się na nią remedium. Polityka państwa policyjnego, w którym już delikatne objawy delirii (tutaj: zakochania i okazywania emocji) tępi się w zarodku. Jakże można by oprzeć się przeczytaniu historii o takim alternatywnym życiu?Lena to typowa nastolatka, która nie może doczekać się swoich osiemnastych urodzin. Ale nie z powodu, dla które każda współczesna nastolatka chce, aby nadszedł on jak najszybciej. Dla niej ten dzień będzie jednocześnie dniem podania remedium. Wie, że jest to społeczny obowiązek i nawet do głowy jej nie przychodzi, by się przeciw niemu zbuntować. Chce poznać dorosłe życie, na które wszyscy ją przygotowują. Ciekawi ją, z kim zostanie sparowana. Ale jednocześnie dręczą je sny o matce, która miała umrzeć, gdy ta była małą dziewczynką. Podczas wizyty w laboratorium spostrzega tajemniczego chłopaka. Coś ją ku niemu przyciąga.Cała opowieść mogłaby być mocno banalna. Jednak Lauren Oliver podeszła do sprawy bardzo rzetelnie, wykorzystując motywy, które można obserwować we współczesnym świecie na co dzień.  Wszystkie elementy w tej układance mają swój realny odpowiednik, mimo że sam główny wątek jest raczej nieprawdopodobny. Parowanie ludzi i separowanie grup, które stanowią swoistą odrębną kastę, to zjawisko, które w azjatyckich krajach nie jest nawet ukrywane. Delirium to manipulacja, czy nawet pranie mózgu, rewolucja, podziemie, okupacja, wojna i wiele więcej. Jeśli nam coś zabierzecie, odbierzemy wam to siłą. Spróbujcie nam coś skraść, a i tak to do nas wróci. Pochwyćcie nas, a uderzymy. Właśnie tak działa teraz świat [3] W tej serii doszukać się można inspiracji huxleyowskim Nowym wspaniałym światem, czy Drogą McCarthy’ego. Świat w Delirium, to świat, w którym Księga Szczęścia, Zdrowia i Zadowolenia jest pewnego rodzaju odpowiednikiem Biblii, z której wyczytać można salomonowe historie. Diabeł wkradł się do ogrodów Edenu i przyniósł z sobą chorobę – amor deliria nervosa – pod postacią ziarna. Ziarno wykiełkowało i wyrosła z niego wspaniała jabłoń, która rodziła owoce koloru krwi. [4] Oliver – niczym Rowling – stworzyła od podstaw cały świat, który mógłby istnieć za pewną granicą. W Delirium jest to Głusza, która znajduje się za murami Portland. Główna bohaterka powoli odkrywa, że istnieje drugi świat, o którym władze milczą. Zadaje sobie wiele filozoficznych pytań. Porównuje realia, w których żyje, zastanawiając się jednocześnie, czy ten ukrywany świat nie jest może lepszy. Przez chwilę przebiega mi przez głowę myśl, jakie to byłoby łatwe: wrócić na drugą stronę, pójść prosto do laboratorium i oddać się w ręce chirurgów. [5] Inspirację bestsellerem Droga widać zwłaszcza w Pandemonium i Requiem, gdy Lenie przychodzi zmierzyć się z realiami, z którymi do tej pory nie miała do czynienia: tułaczka, poszukiwania schronienia i pożywienia, próba przeżycia kolejnego dnia, zależność od grupy itp.

Nowy lepszy świat? Recenzja Delirium

Delirium było dla mnie wielkim pozytywnym zaskoczeniem. Książka należy do literatury młodzieżowej, ale nie ma tutaj wszechobecnej naiwności jak na przykład w Upadłych Lauren Kate. I tutaj główna bohaterka uczy się nowego (lepszego? gorszego?) życia. Lecz Oliver wszystko podaje w sposób sprawny i strawny. Mnie powieść bez przerwy kojarzyła się z Huxleyem, nawiązywałam do niego myślami przez całą treść książki. W związku z tym nieodłącznie towarzyszyła mi myśl, że Huxleya po prostu nie da się pobić. I ta myśl towarzyszyła mi aż do ostatniego słowa w Requiem.

Fantastyka młodzieżowa w odmiennym wydaniu. Recenzja Upadłych

Pandemonium pewnymi elementami zaskakuje jeszcze bardziej niż pierwsza część sagi. A przede wszystkim nieco inną koncepcją. Podczas gdy w Delirium autorka skupia się na myślach i zachowaniach Leny, a wydarzenia mają jedynie bieg teraźniejszy,  Pandemonium przedstawia także czas przeszły. Lub bliską przyszłość. Zależy jak na sprawę spojrzeć. Mamy zatem jednocześnie etap przejściowy, czyli adaptację dziewczyny w nowym środowisku oraz działania, których się podjęła po pewnym czasie. Druga część sagi to jeszcze więcej ciekawych analogii do przeróżnych wydarzeń i teorii. A zakończenie – bardzo zaskakujące i mocne – robiło wrażenie urwanej historii, której kontynuacji wprost nie można się doczekać. Do Requiem zatem podchodzi się z wielkimi oczekiwaniami.

A tymczasem Requiem nie jest ścisłą kontynuacją wydarzeń z poprzedniej części. Trudno nam się zorientować ile tak naprawdę czasu minęło. Dodatkowo Oliver zafundowała czytelnikom kolejną zmianę w konstrukcji powieści. Można zapoznać się tutaj z dwoma różnymi obrazami świata na raz. W dalszym ciągu czytelnik wnika w myśli Leny, jednak dla kontrastu można także poznać jej najlepszą przyjaciółkę, którą pamiętamy z Delirium.
Jedna dziewczyna błądzi po Głuszy, jest w ciągłym biegu, stale ucieka lub ukrywa się. Jej codziennym życiem rządzi zasada: Musisz być większy, silniejszy i twardszy. (…) Musisz ranić albo zostaniesz zraniony. [6] Jej życie nie jest proste i najprzyjemniejsze, ale ma nawet wolność wybierania źle [7]. W jej myślach jednocześnie pojawiają się elementy zwątpienia. Wolność potrafi być naprawdę męcząca. [8] zabierzcie remedium, elementarze i kodeksy, a człowiek zostaje bez żadnych zasad postępowania. Miłość pojawia się tylko w przebłyskach. [9] Druga dziewczyna żyje w świecie, który poznaliśmy w pierwszej części trzytomowego cyklu. Teoretycznie bezpieczny i ten właściwy. Świat (przez niektórych zwany Zombielandem), w którym chorzy zagnieździli się (…) niczym termity i powoli próbują podkopywać podstawę struktury (…) społeczeństwa i (…) wartości [10] W międzyczasie odbywają się przygotowania do jej zaplanowanego ślubu z nowym burmistrzem. Wkrótce zostanę jego żoną i będziemy siedzieć tak każdego wieczoru, powtarzając skrupulatnie ten sam układ choreograficzny. [11] Każda strona przedstawia swoje widzenia tego świata, dzięki czemu można poznać dwie koncepcje i próbować je zrozumieć. Jednocześnie rozważania obu stron stopniowo sprowadzają nas do nieuniknionego wielkiego finału. Wiadomo, że szykuje się coś wielkiego. Wszyscy o tym mówią. I to głównie utrzymuje czytelnika przy książce. Wszyscy w jakiś sposób ponosimy karę za życie, które wybraliśmy. [12]

Niestety Requiem – może przez nadmierne oczekiwania – mocno zawodzi. Zwłaszcza jego początek. Dłuży się. Wieje nudą. Nie ma już żadnego zaskoczenia. Nie ma niczego nowego. Requiem to swoista powtórka z rozrywki. Lena wspomina wydarzenia z poprzednich części, w związku z czym powieść można przeczytać po dłuższej przerwie, bez przypominania sobie treści poprzednich tytułów z serii. Mniej więcej w połowie książki zaczynają się konkretniejsze wydarzenia. I to dopiero wtedy trudno się od niej oderwać.  Zakończenie jednak także nie powala na kolana. Jest otwarte – co niewątpliwie jest jego zaletą. Ale jest tak przepełnione nadmiernym moralizatorstwem, że mocno trąci patosem. Ostatnia strona robi wrażenie oderwania od rzeczywistości. Niczym kiepska przemowa, która miałaby nam wskazać kierunek postępowań, ale wobec której w naszych głowach uruchamia się alarm, wskazujący, że mamy zrobić coś na przekór. Gdyby cykl miał kolejną część, na pewno już po niego tak chętnie bym nie sięgnęła. A już na pewno nie byłaby literackim priorytetem.

Niebanalnie i nienachalnie. Recenzja Truskawkowych pól 

Autorka postarała się o zwiększenie sprzedaży i spisała wątki poboczne, tworząc dodatkowe historie. Są to losy osób towarzyszących Lenie lub o których w sadze Delirium sporo się mówi. Idealne dla wielkich fanów cyklu, dla których zakończenie serii wzbudziło jedynie wiele zapytań i którzy chcieliby dalej kontynuować przyjaźń z Leną.

Delirium, Pandemonium i Requiem to całkiem dobre studium tego, co się dzieje w głowie dziewczyny, targanej pomiędzy dwoma różnymi światami. Widzimy zalety i wady, bezustannie porównujemy do tego, co się dzieje wokół nas, w realnym świecie. Widzimy mnóstwo analogii a pytania, które Lena sobie zadaje, zadać sobie ma prawo każdy z czytelników. Zwłaszcza młodych, którzy stają przed pierwszymi wyborami. Którzy właśnie poznają przyjemne i przykre strony życia. I dlatego w natłoku mnóstwa książek z gatunku fantasy dla młodzieży tę serię uważam za wartą uwagi. Nie jest naiwna. I poprzez równolegle stworzony świat, autorka przekazuje wiele wartości. Jednocześnie stara się niczego czytelnikowi nie narzucać, aby sam mógł zdecydować, w którym świecie wolałby żyć. Widać to wyraźnie zwłaszcza w Requiem, gdy obok siebie mamy uwidocznione wady i zalety różnych stylów życia. Nie ma jednego idealnego pięknego obrazka. I pomimo zakończenia serii, które mnie zirytowało, książki mogę bez zająknięcia polecać.

Jeżeli:
* w literaturze młodzieżowej poszukujesz czegoś więcej niż prostych problemów młodych ludzi
* lubisz rozwiązywać analogie, doszukiwać się realnych odnośników
* podobała Ci się fantazja Rowling w tworzeniu analogicznego fantastycznego świata
* lubisz wnikać w psychikę bohaterów, dogłębnie ich poznawać i próbować się z nimi zżyć na dłużej

Cykl “Delirium” to książki właśnie dla Ciebie!

 

***
[1] Lauren Oliver, Requiem, Wydawnictwo Otwarte, 2013, s. 185
[2] Lauren Oliver, Delirium, Wydawnictwo Otwarte, 2012, s. 9
[3] Lauren Oliver, Pandemonium, Wydawnictwo Otwarte, 2012, s. 153
[4] Delirium, s.
[5] Requiem, s. 38
[6] Tamże, s. 37
[7] Tamże, s. 29
[8] Tamże, s. 48
[9] Tamże, s. 265
[10] Tamże, s. 106
[11] Tamże, s. 40
[12] Tamże, s. 330
3 Komentarze
Podziel się treścią

Joanna Kulik

Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Opcjonalnie technik obsługi turystycznej. Uwielbia czytać, oglądać, podróżować, odkrywać. I o tym pisze.

3 Komentarze

  1. Martyna x
    29/12/2013 at 7:54 am

    Świetna recenzja, naprawdę! 🙂
    Zgadzam się raczej z większą jej częścią pomijając może tę część odnośnie Requiem. Ja się podczas czytania nie nudziłam i rozczarowało mnie jedynie zakończenie, które było wstrętnym posunięciem ze strony autorki. Nie znoszę otwartych finałów i tu się akurat nie zgadzam, że było ono plusem 😛
    Reszta spostrzeżeń jak najbardziej słuszna.

    Pozdrawiam 🙂

    • admin3682
      29/12/2013 at 9:16 am

      Nie zawsze otwarte zakończenie jest dobre. Tutaj może nie było – wedle mojej opinii – najgorzej, ale ostatnia strona mnie mocno rozczarowała, bo wyszło na to, że przez prawie całe trzy książki niczego się nie sugeruje, a tu taka propaganda na zakończenie.

  2. Agnieszka T
    29/12/2013 at 11:02 am

    Uwielbiam tę serię

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Obowiązkowe pole są odpowiednio zazanaczone*