Kiedy czas się nie cofa

Są takie chwile, że nie za bardzo ma się czas na przyjemność prowadzenia bloga. Czasami nie ma się także na to… ochoty. A ja poczułam potrzebę wytłumaczenia się z tak wielkich zaniedbań.

Choroba sprawiła, że nic mi się nie chce (teraz już wiem, że nawet sylwestrowe zdzieranie głosu może mieć swoje mocne konsekwencje). Projekty na studia i zbliżająca się sesja – także. Doszło do tego, że musiałam zgrzeszyć i oddać nieprzeczytane książki do biblioteki.

Lament!

Zacznę jednak od przyjemności.

Jeszcze w zeszłym roku wygrałam konkurs u MK Czytuje. Jeszcze raz dziękuję za tak cudowne i upragnione poszerzenie mojej biblioteki o kolejny tytuł Murakamiego. Obiecuję, że nadejdzie ten czas, że książkę przeczytam i zrecenzuję 😉

Dwie pozostałe to wynik napisanej recenzji, którą napisałam już jakiś czas temu. BiblioNETka doceniła (za co także jeszcze raz dziękuję) i taki tego miły efekt 🙂

Oto winowajca całego tego hałasu:

Recenzja “Stary”, młodzi i morze: Od Antarktydy do Alaski. Wyprawa wokół obu Ameryk.

Dlaczego zdjęcie zamieszczam dopiero teraz? Cudowna Poczta polska, która po raz kolejny dała mi się we znaki… Już myślałam, że tak wyczekiwana paczka zaginęła gdzieś w drodze. Aż tu nagle dostaję ponowne wezwanie do odebrania przesyłki.

Krótko pisząc: listonosz, którego nie było i awizo, które się dziwnie zmaterializowało. 

Bez komentarza.

 *

A tak oto wygląda owa sprawa, która zaprząta mi najwięcej czasu w ostatnich tygodniach. A to tylko niewielka część całości. Może ktoś powie, że mam jakiegoś bzika. Może ktoś powie, że ze wszystkim jest to samo. W tej drugiej części jestem w stanie się po części zgodzić. Ale nie ma tam… wszystkiego czego potrzeba. Ale cóż… maniactwo mola przenosi się i na studia, jak widać.

A to wszystko przez to, że zachciało mi się po Komunikacji Społecznej (ambitnie) rozpocząć Zarządzanie…

*

Kolejna przyjemność, która mnie ostatnio spotkała: podwójne wejściówki na Festiwal Nowe Horyzonty.

Kolejny raz Filmweb zaskoczył mnie pozytywnie. Liczysz na jedną, bo MUSISZ obejrzeć Kiedy umieram w reżyserii (tak, tak: reżyserii) Jamesa Franco. A otrzymujesz w liczbie mnogiej. Powinny w tym miejscu znaleźć się jeszcze dwa bilety… Projekt – masakra i połykacz czasu w jednym  oraz gorsze samopoczucie niestety nie pozwoliły na wyprawę do kina na pozostałe tytuły.

Wyrażam szczerą wiarę, że już wkrótce na blogu pojawią się o tych tytułach opinie.

*

Tak wyglądają biblioteczne książki, na które powinnam w najbliższym czasie znaleźć choć odrobinę czasu…

Bo inaczej dołączą do niezaszczytnego grona odłożonych na pewien czas. Termin ich oddania zbliża się nieubłaganie. Hajera, którego teoretycznie się połyka (styl bardzo mi odpowiada), a mimo wszystko czytam od grudnia :/ Na Blondynce utknęłam równo w połowie, także jeszcze w grudniu!

Znaleźć tutaj można:

1. Haruki Murakami Kafka nad morzem

2. Richard Paul Evans Zimowe sny

3. Mieczysłąw Bieniek Z Hajerem na kraj Indii

4. Anse Seierstad Księgarz z Kabulu

5. Beata Pawlikowska Blondynka na Kubie

6. Jack Ketchum Dziewczyna z sąsiedztwa

 

Oraz stos pozostałych bibliotecznych łupów, na które, jeśli tylko nikt ich nie zamówi, mam jeszcze sporo czasu.

Tak, z premedytacją patrzyłam na ich grubość, gdy je ściągałam z półki. Jeżeli mam pobić swój zeszłoroczny rekord, trzeba jakoś to nadrobić…

A na stosie:

1. Stefan Czerniecki Dalej od Buenos

2. Eduardo Mendoza Brak wiadomości od Gurba

3. Eduardo Mendoza Sekret hiszpańskiej pensjonarki

4. Mario Vargas Llosa Pochwała macochy

5. Andrea Camilleri Złodziej kanapek

6. Joanna Chmielewska Kocie worki

 

*

Na koniec jeszcze fragment mojego czasopiśmienniczego maniactwa. 

Tym razem postanowiłam wziąć się na poważnie za solidną powtórkę angielskiego (niestety już tak się źle dzieje, że jak się języka nie używa, to się z roku na rok głupieje i coraz trudniej zdanie złożone sklecić :P) i kontynuację nauki hiszpańskiego. Muszę przyznać, że z tym drugim nie jest tak źle, choć w zasadzie podstawy tylko znam. Daję radę 🙂 A na pewno przyjemniej się nim posługuje. I bariera jakaś taka mniejsza 😉

Similar Post

14 Comments

  1. Mam nadzieję, że szybko wrócisz do zdrowia i znajdziesz czas na wszystko co planujesz 🙂
    Ja także mam złe doświadczenia z pocztą polską. Od miesiąca czekam na książkę od jednego z wydawnictw. Jest o tyle dobrze, że zapowiedzieli, że w razie czego wyślą jeszcze raz 🙂 Pozdrawiam
    ~Natalia

    1. Dzięki, ja też mam taką nadzieje 🙂
      Może to przez święta i okres poświąteczny, ale mimo wszystko czasami solidnie w tej poczcie polskiej przesadzają. Choć w poprzednim roku także chyba z prawie miesiąc czekałam na jedną z książek..

    1. Właśnie na nudne niedzielne zajęcia zaopatrzyłam się w "Kafkę…" i nieźle mnie wciągnęła. Choć nie zawsze, zwłaszcza gdy jestem wymęczona chorobą, mam podzielność uwagi, przy niej mi się udawało skupić, bo jest bardzo ciekawa. Przynajmniej na razie 😉

  2. Dziękuję wszystkim za miłe słowa. Teraz już bardziej ograniczają mnie zbliżające się terminy egzaminów, a wszystkie w ciągu zaledwie czterech dni. Także jeszcze chwilkę cierpliwości. I wracam 😉

  3. W związku z tym, że styczeń chyli się ku końcowi, chciałam się przypomnieć z Kryminalnym Wyzwaniem i spytać, czy masz do zgłoszenia jakieś recenzje? 🙂 Chcę uzupełnić podsumowanie, żeby na początku lutego dodać je na bloga, tak, by potem nie musieć już dopisywać 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

    1. Wybrałam WSB w swoim regionie. W tym roku otworzyli ten kierunek, więc niewiele można na tę chwilę powiedzieć. Gorzej z wyborem specjalizacji, bo kilka chodzi mi po głowie 🙂
      Dwa lata to dużo czasu, mnie w takim czasie decyzje uczelniane zmieniły się pięć razy 🙂

    1. Dziękuję bardzo za nominację. Już raz wzięłam udział, więc tym razem także chętnie odpowiem na pytania. Wkrótce za notkę się zabiorę. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *