recenzja książki

“Kafka nad morzem” Haruki Murakami | Różne odcienie samotności

rozne-odcienie-samotnosci-lub-pochwaa
Jest tylko jeden rodzaj szczęścia, ale rodzajów nieszczęść jest tyle, ile jest nieszczęśliwych ludzi. Jak zauważył Tołstoj, szczęście jest przypowieścią, a nieszczęście opowieścią. [1]

Ile razy zastanawialiście się, by – przeżywając niemiłe chwile – wyjechać gdzieś daleko? Zamknąć ten etap i zacząć nowy, inny, w domyśle lepszy? Gdzieś daleko? Gdzieś, gdzie nikt mnie nie zna? Murakami w swojej zdaje się najgłośniejszej powieści dokładnie tak zaczyna przedstawiać losy głównego bohatera. Chłopiec postanawia wybyć w świat. Uciec z domu. Od ojca i jego klątwy. Patrząc na mapę, doznałem wrażenia, że właśnie tam powinienem pojechać. (…) zdawało mi się, że to miejsce coraz bardziej mnie pociąga. [2] Jednak już parę stron wcześniej znaleźć można kwintesencję całej powieści, w której mieści się ogólny zamysł autora. W pewnych przypadkach los przypomina burzę piaskową o niewielkim zasięgu, która nieustannie zmienia kierunek. Chcąc przed nią uciec, ruszasz w inną stronę. A wtedy burza, jakby się do ciebie dopasowywała, rusza za tobą. A to dlatego, że ta burza (…) po prostu jest tobą. Masz ją w sobie. Dlatego pozostaje ci tylko się poddać, wejść prosto w nią i próbować się przedrzeć krok za krokiem (…). Prawdopodobnie nie znajdziesz tam słońca, księżyca, stron świata, w pewnych przypadkach nie ma nawet normalnego czasu. [3]

Motywy w literaturze
sny, wyobraźnia, książki, muzyka, podróż, poszukiwanie siebie

Trudno powiedzieć (przynajmniej na początku), czy to chłopak decyduje o swoim losie, czy idzie po nitce do kłębka, z góry wyznaczoną trasą. (…) myślę, że sam coś wybrałem, a tymczasem wygląda na to, że to zostało już wcześniej postanowione. Mam wrażenie, że idę tylko drogą, którą ktoś już przede mną wytyczył. [4]

Jednocześnie wszystkie te strony zdają się być jednym długim snem. Bowiem Kafka nad morzem posiada wiele elementów fantastycznych. Spora część powieści mogłaby się nam przydarzyć, jednak pewne sytuacje, pewni bohaterowie są odrealnieni. Całość jest niesamowicie delikatna i niekoniecznie poskładana. Właśnie takie, jakie potrafią być tylko sny. Wszystkie te delikatne nitki składają się na bardzo mądrą, wciągającą całość, która nie tylko wpływa na nasze emocje, ale także daje parę wskazówek. Po przeczytaniu ostatniej strony  może nam się po trochu wydawać, że sami śniliśmy, że zakończenie historii jest takie, jakby tych wcześniejszych licznych stron wcale nie było. Jednak pozostanie w nas piętno. Piętno Murakamiego.

przeczytaj także recenzję książki “Na południe od granicy, na zachód od słońca” Murakamiego

Kafka nad morzem na pierwszy rzut oka jest tytułem bardzo chaotycznym. To co w niej wydaje się niezgrane, daje jednak spore pole do popisu nam samym. Otwiera kilka drzwi i to czytelnicy wybiorą, którą stroną pójść. W powieści znaleźć można wtrącenia, będące głosem podświadomości albo drugą stroną osobowości. A może jeszcze czymś innym? Poznamy historię, która miała się wydarzyć dawno temu, ale która jednocześnie wyjaśniałaby stan jednego z bohaterów. Całość to w głównej mierze historia dwóch osób, które tak zwane coś popycha, by się w końcu spotkali. Ale nie jest to historia miłosna. Jedna z osób zmierza ścieżką, którą uważa za wybraną przez siebie, a druga poddaje się przeczuciom i przeznaczeniu. Postępuje w taki, a nie inny sposób, bo tak trzeba, bo teraz jest na to czas. Ta dwójka, skrajnie się od siebie różniąca, spotyka na swoich ścieżkach kilku innych ludzi, którzy nierozerwalnie pozostaną już częścią ich mniej czy bardziej poukładanego życia. Pokażą możliwe sposoby postępowania i pozostawią po sobie wiele wspomnień. [One] ogrzewają człowieka od środka. Ale jednocześnie siekają go gwałtownie na kawałki. [5] Choć może nie do końca chcemy sobie z tego zdawać sprawę, ale jednak Hello, good bye. Życie składa się z pożegnań, jest pełne kwiatów i burz. [6]

Pomiędzy tymi wszystkimi rozważaniami o szczęściu i nieszczęściu, przypadkach i przeznaczeniu, wolności i samotności, pozostaje jeszcze wiele do powiedzenia na temat… kultury. Powieść Murakamiego bez dwóch zdań można by uznać za pochwałę dla muzyki, literatury i filmu. Dla kultury tzw. wysokiej. I dla kultury tzw. popularnej. Reklama sama w sobie. Główny bohater zamieszkuje w… bibliotece. Nie jest to tak wielkim zaskoczeniem dla tych, którzy przeczytali wcześniej książkę Anny Świątek (Japonia w sześciu smakach). Dla Japończyków jest to tylko jedna z możliwości na przetrwanie nocki pod jakimś dachem.


Ileż jest innych rzeczy na świecie, których sobie nie uświadamiam, o których nie wiem! [7] I to mieszkanie pod bibliotecznym dachem daje chłopakowi bardzo wiele. Przede wszystkim dostęp po najciekawszych, znanych mniej lub bardziej pozycji. Czyta je i zachwyca się nimi. Każda wolna chwila jest dla bohatera dobrą chwilą na spędzenie jej nad książką. Wspomina się tutaj książki historyczne, ale także klasyczne japońskie pozycje. Opowiadania, powieści i legendy. Dzięki czemu nie doświadcza on jedynie codziennego życia. Życia uczy się także ze spisanych historii, staje się nimi przepełniony. Uczy się różnic między ludźmi. Czy ktoś jest gejem, lesbijką, hetero, feministką, faszystowską świnią, komunistą, Hare Kriszną – czy to nie wszystko jedno? Mnie wszystko jedno, jakim sztandarem kto wymachuje. Ale nie mogę znieść takich pustych ludzi. (…) Bo gdyby człowiek traktował poważnie wszystkich ludzi, którym brak wyobraźni, życia by mu nie starczyło? [8]

przeczytaj także recenzję książki “Japonia w sześciu smakach” Anny Świątek

Gdyby tylko po Kafkę nad morzem sięgnęły osoby, które nie widzą w czytaniu niczego magicznego, pewnie zachęciłaby ona do sięgania po kolejne. W końcu każda osoba doceniająca słowo pisane może powiedzieć za jednym z bohaterów powieści: to wspaniała rzecz umieć czytać, czytać książki, nawet we śnie. [9] A doceni to zwłaszcza osoba, która tej przyjemności została pozbawiona.
Za to muzyka… Muzyka pozwala [mi] nieco uspokoić wzburzone nerwy. [10] Muzyka jest bardzo ważna w powieściach Murakamiego. Tutaj wraz z bohaterem posłuchamy wydania klasycznego, niezwykle sugestywnie opisanego. Wraz z nim doświadczymy wspaniałości dziesiątej muzy. Życie jest gówniane, nie da się ukryć [11] Ale jest pełne wspaniałości. Wspaniałych doświadczeń ludzi, którzy po sobie coś zostawili. I takim myśleniem próbuje nas autor naszpikować.

Każdy nawiedzony czytelnik tę pozycję uzna za wyjątkową. Utożsami się z nią. Znajdzie tutaj kawałeczek siebie. Myślę, że ten tytuł, jak żaden inny, powinien się znaleźć w kanonie lektur. Bo jak żaden inny wskazuje, jak wartościowa jest kultura. Jak ważne jest to, co ludzie po sobie pozostawili. Jak istotne jest pamiętanie. I zapoznawanie się z tymi darami przeszłości.

***
[1] Haruki Murakami, Kafka nad morzem, tłum. Anna Zielińska-Elliott, Wydawnictwo Muza, 2007, s.214
[2] Tamże, s. 19
[3] Tamże, s. 10
[4] Tamże, s. 267
[5] Tamże, s. 519
[6] Tamże, s. 198-199
[7] Tamże, s. 183
[8] Tamże, s. 245
[9] Tamże, s. 478
[10] Tamże, s. 182
[11] Tamże, s. 435

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:

Czytam Murakamiego

Japonica. Wszystko o Japonii

Książkowe podróżePrzeczytam tyle, ile mam wzrostu

Rekord 2014

Wyzwanie biblioteczne

Czytamy polecane książki

Książkę polecało mi tak wiele osób,że lista byłaby bardzo długa. Chyba każda osoba, która już tę książkę w rękach miała, będzie ją polecać. Także zachęcam i ja.

10 Komentarze
Podziel się treścią

Joanna Kulik

Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Opcjonalnie technik obsługi turystycznej. Uwielbia czytać, oglądać, podróżować, odkrywać. I o tym pisze.

10 Komentarze

  1. Ann RK
    15/02/2014 at 5:09 pm

    Cóż mogę napisać, po przeczytaniu tej recenzji: hurrrrrrra! 😀

    • admin3682
      16/02/2014 at 8:54 am

      Hura dla pochwały kultury? Hura, bo przeczytałam (w końcu) i zrecenzowałam (w końcu)? Czy hura, bo opinia jest dobra? 😛

  2. Edyta
    15/02/2014 at 6:44 pm

    Szczerze, nie mam, co dodać do tego, co napisałaś 🙂 "Kafka nad morzem" to jest , dla mnie, arcydzieło 🙂

    • admin3682
      16/02/2014 at 8:56 am

      Jest zdecydowanie wyjątkową książką i bez dwóch zdań powinno się ją czytać. Pomijając pewne fragmenty oczywiście, nawet dziecku na dobranoc, by nasiąkło szacunkiem już zawczasu 😉

    • Książkowa fantazja
      26/02/2014 at 2:16 pm

      Edyta podobnie dla mnie, niezwykła książka. Nic dodać, nic ująć, kto nie czytał, niech po prostu sam się przekona.

  3. Katarzyna Meres
    15/02/2014 at 11:07 pm

    Do tej pory czytałam tylko jedną książkę Murakamiego i na półce czeka już "Norwegian Wood". Po jej lekturze na pewno skusze się na tą powyższą, bo widzę, że warto 🙂

    • admin3682
      16/02/2014 at 9:00 am

      Tę jak najbardziej polecam. Spojrzałam na Twojego bloga i widzę, że zaczynałaś jak ja, od tej bardziej realistyczne. Ta jest poprzetykana fantastyką, tak jak wyżej napisałam, ale i tak trzeba ją przeczytać. Nie przeczytać to byłby grzech!

  4. PAMIĘTAM CIĘ: duszna atmosfera, tajemnica z przeszłości – Świat w słowach i obrazach
    16/02/2018 at 3:23 pm

    […] poznaj także: Kafka nad morzem Na południe od granicy, na zachód od […]

  5. To co było i to co będzie – Świat w słowach i obrazach
    16/02/2018 at 4:17 pm

    […] Przeczytanych książek: 10 Łupy biblioteczne: Kafka nam morzem, Haruki Murakami (czytaj recenzję) Z Hajerem na kraj Indii, Mieczysław Bieniek (czytaj […]

  6. HOLANDIA. PRESJA DEPRESJI – Marek Orzechowski – Świat w słowach i obrazach
    17/02/2018 at 7:58 pm

    […] także inne propozycje wydawnictwa: Pamiętam Cię Kafka nad morze Na południe od granicy, na zachód od […]

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Obowiązkowe pole są odpowiednio zazanaczone*