recenzja książki

“Blondynka na Kubie” Beata Pawlikowska | Widokówka z wyspy

widokowka-z-wyspy-blondynka-na-kubie

Beata Pawlikowska ma już wyrobiony swój specyficzny styl. Może to nie każdemu odpowiadać. Mimo wszystko jednak potrafi opisywanymi regionami zainteresować. W jej książek można przeczytać wiele ciekawych informacji. I Blondynka na Kubie na pewno do tej kategorii się zalicza.

Czasami nachodzi mnie myśl, że podróżniczka i dziennikarka znalazła złoty środek na to, jak stale poszerzać swój twórczy asortyment i zarabiać na nim. Bo czymże są notatniki, kalendarze i inne dodatki, które teoretycznie nie są nam do szczęścia potrzebne. Swoją drogą na nazwisku Coelho zarabia się w podobny sposób. Ale robi się już mały off-topic.

Beata Pawlikowska słynie ze swoich mini książeczek na temat Meksyku, Indii czy Peru. Jeśli im się dokładnie przyjrzeć, nie zabierają zbyt wiele. Można je traktować jako powtórkę z wiedzy, którą w zasadzie już powinniśmy mieć. Nieco inaczej ma się sprawa z powyższym tytułem. Blondynka na Kubie bowiem objętościowo jest zdecydowanie większa. Z całą pewnością jest to książka, którą można zaklasyfikować jako literaturę podróżniczą. Proszę jednak nie oczekiwać zdjęć. Nie znajdziecie tutaj ani jednego. Tytuł ten jest bowiem swoistym pamiętnikiem z wyprawy na Kubę. Autorka wspomina swoje przeżycia i trudy podróży oraz przekazuje swoje przemyślenia (tak jak to ma miejsce w innych pozycjach). Próbuje jednocześnie poznać prawdę o Ernesto Che Guevarze: mordercą był, czy innowatorem i idealistą? Nakazywał zabijać i uczył jak być rewolucjonistą, czy może próbował wpoić ludziom swój tok myślenia, nowe rozwiązania polityczne.

przeczytaj także recenzję książki Blondynka w Peru

Guevara jako młody chłopak postanowił wybrać się w podróż po swoim kontynencie, by być bliżej ludzi. Aby poznać ich problemy i zrozumieć, czego tak naprawdę im potrzeba. (…) miał wtedy 26 lat. Jak każdy człowiek w jego wieku szukał w życiu potwierdzenia idealistycznych marzeń o dobrym świecie i sprawiedliwych ludziach. [1] Jeśli jeszcze nie widzieliście filmu Dzienniki motocyklowe, polecam. Jest to obraz kumulujący jego przeżycia podczas tej wyprawy. Jednocześnie nie jest to dokument, a ciekawa fabuła z Gaelem Garcią Bernalem (moim ulubieńcem) w roli głównej.

Podróżniczka na (prawie) każdej stronie próbuje nam przekazać mentalność i życie Kubańczyków. Cierpliwość jest darem bogów i przywilejem wszystkich ubogich narodów świata. Tam gdzie brakuje pieniędzy, czasu jest najczęściej pod dostatkiem. Kuba byłą wyjątkowo biedna, żeby nauczyć swoich obywateli cierpliwości. [2] Pokazuje nam wszystko to, co jest w tym kraju najpiękniejsze, ale także ciemną stronę podejścia komunistycznego. Na Kubie każdy ma gotową historię o tym jak ciężko się żyje i gotowe oferty do sprzedania. Bo nie ma lepszej pracy niż kubański przemysł turystyczny w ukrytej odmianie myśliwskiej. [3]

Czego jak czego, ale malowniczego operowania językiem autorce odmówić nie można. Pięknymi słowami potrafi opisać krajobrazy, na których widok wielu osobom zabrakło by słów. Za naszymi plecami została żółta pustynia ciągnąca się kilometrami nad brzegiem niebieskiego morza. Przed nami pojawiły się ciemne zarysy gór. Droga do najstarszej osady założonej na Kubie prowadziła przez groźny łańcuch Sierra del Puril. Po drugiej stronie znajdowały się rajskie ogrody. Najpierw jednak trzeba było pokonać piekło. [4]

Mam wrażenie, że pisanie książek podróżniczych to dla autorki także okazja na przekazanie swojej filozofii. Dlatego miałam wrażenie, jakby w książce znalazło się wiele podtekstów. Spora część książki to po prostu przygody, które spotkały Beatę Pawlikowską na trasie. I dialogi pomiędzy nią a innymi podróżnikami. Zamiast w stu procentach skupić się na opisywaniu kraju, przekazuje nam kolejne niewyraźne i dziwnie brzmiące zdania wypowiadane przez Gavina, jej towarzysza podczas sporej części tej wojaży. Kontrastuje tym samym dwa sposoby myślenia o podróżowaniu. Na samym początku było to nawet dość zabawne. Szybko jednak bawić przestało. Pod tym względem książkę można by sporo skrócić. Autorka opisywała charakter jej towarzyszy w taki sposób, iż czasami można by pomyśleć, że traktuje siebie jako wyrocznię. Ale może to tylko moje wyobrażenie?

przeczytaj także recenzję książki Irak. W stanie wojny Piotra Kraśko

Z innej strony można tę pozycję potraktować także jako dobry czynnik motywujący. Obnażając swój sposób myślenia i pokazując swój sposób na dobre życie, Beata Pawlikowska próbuje nim zarazić Czytelnika. Życie to nieustająca wędrówka po górach codzienności. Z każdym dniem jest ich coraz więcej – przybywa obowiązków, problemów wymagających odpowiedzi i decyzji do podjęcia. Po pewnym czasie łatwo stracić rozeznanie i umiejętność właściwej oceny wagi spraw i wydarzeń. (…) Życie zamienia się w wieczny pośpiech, pogoń za umykającymi godzinami i mętlik terminów, umów i oczekiwań. Łatwo się w tym zatracić i zagubić sens. Rośnie wtedy poczucie niespełnienia, rozczarowania, niechęci i niezadowolenia. Wtedy może pomóc tylko podróż. [5]

Blondynka na Kubie nie jest książką złą. Tekstu jest dużo, czyta się przystępnie i szybko. W opisywanym kraju można się zakochać. I samemu chce się wyruszyć w podróż do tego magicznego państwa. Do miejsca, w którym ludzie myślą inaczej. Do miejsca, które zachwyca pięknymi widokami, wspaniałą wyjątkową atmosferą i w którym mieszkańcy potrafią zarazić pozytywnym myśleniem i radością życia. Kuba to perfekcyjny turystyczny skansen, w którym każdy obywatel jest żywym eksponatem wystawiającym się na sprzedać. (…) Kubańczycy są aktorami w światowej bajce o Kubie. (…) Każdy Kubańczyk to wytrawny myśliwy, który nie stosuje krzykliwej reklamy ani natarczywej namowy, bo wiem, że na bogatego turystę najlepiej działa słodka przynęta i coś, co pozornie nie jest na sprzedaż – czyli własne życie.  [6]

Jeżeli:
* przepadasz na stylem dziennikarki i podróżniczki
* lubisz literaturę podróżniczą w wydaniu wspomnieniowym
* chcesz zakochać się w tym kraju lub już go uwielbiasz
* lubisz ruszać wyobraźnią i nie są Ci potrzebne fotografie

“Blondynka na Kubie” jest książką właśnie dla Ciebie!

***
[1] Beata Pawlikowska, Blondynka na Kubie: Na tropach prawdy Ernesta Che Guevary,Wydawnictwo G+J, 2006, s. 48
[2] Tamże
[3] Tamże, s. 200
[4] Tamże
[5] Tamże, s. 36
[6] Tamże, s. 199
11 Komentarze
Podziel się treścią

Joanna Kulik

Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Opcjonalnie technik obsługi turystycznej. Uwielbia czytać, oglądać, podróżować, odkrywać. I o tym pisze.

11 Komentarze

  1. Ann RK
    16/02/2014 at 3:00 pm

    Akurat "Blondynka na Kubie" jest chyba jedną z lepiej napisanych książek Pawlikowskiej. Może dlatego, że sporo tam cytatów i mniej miejsca zostało na filozofie autorki. 😛

    • admin3682
      16/02/2014 at 3:08 pm

      Dla mnie jest lepszą, bo więcej można przeczytać. O ile dobrze pamiętam, w Blondynce w Peru połowę stanowiły cytaty. Albo to było o Meksyku… W każdym razie bardzo pozostawało miejsca na rozważania podróżniczki. To też w sumie zależy, co komu bardziej odpowiada.

    • Ann RK
      17/02/2014 at 8:14 am

      Mnie najbardziej odpowiadają teksty podróżnicze w książce podróżniczej. Tych filozofii, przeczuć, wizji i czort wie jeszcze czego, nie mogę strawić.

    • admin3682
      17/02/2014 at 2:38 pm

      Z tego też powodu w ogóle nie ciągnie mnie do jej książek psychologicznych 🙂

  2. Katarzyna Meres
    16/02/2014 at 11:32 pm

    Ja do tej pory zmierzyłam się tylko z jednym reportażem pani Beaty i spodobał mi się on 🙂 Po resztę książek też chcę sięgnąć, bo mimo wszystko ciekawią mnie.

    • admin3682
      17/02/2014 at 2:41 pm

      A co udało Ci się już przeczytać? Jak styl odpowiada, to zachęcam jak najbardziej, zwłaszcza do powyższej.

  3. Basia Pelc
    17/02/2014 at 1:52 pm

    A ja Pawlikowską bardzo lubię, więc chętnie bym ją przeczytała.

    • admin3682
      17/02/2014 at 2:39 pm

      Zatem zachęcam, bo gdzie jak gdzie, ale w tej jest o czym czytać.

  4. Franca
    21/02/2014 at 6:59 pm

    Nie mogę przekonać się do książek Pawlikowskiej. Za dużo w nich naiwnego filozofowania, a za mało rzeczywistej literatury podróżniczej.

  5. Dobra motywacja do podróżowania z dziećmi – Świat w słowach i obrazach
    16/02/2018 at 3:36 pm

    […] dla siebie. Jest coś dla tych, którzy lubią podczas czytania o wojażach trochę pofilozofować (klik). Są tytuły, które rewelacyjnie oddają codzienne życie w innych rejonach świata (klik). Są i […]

  6. Ciekawy minireportaż – Świat w słowach i obrazach
    01/03/2018 at 3:19 pm

    […] także: -> recenzję książki Blondynka na Kubie -> recenzję książki Irak. W stanie wojny -> recenzję książkiBlondynka w Peru. Dzienniki […]

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Obowiązkowe pole są odpowiednio zazanaczone*

Enter Captcha Here : *

Reload Image