recenzja książki

“Zimowe sny” Richard Paul Evans | Niekoniecznie ze śniegiem za oknem

zimowe-sny-richard-paul-evans

Powieść Evansa to opowieść o sile przypadku. Lub też przeznaczenia. Zależy w co chcemy wierzyć. Autor stworzył bardzo mądrą historię, której brak moralizatorstwa. Co więcej, czytając ją robi się cieplej na duszy. I przekazuje Wam to osoba, która za historiami obyczajowo-miłosnymi (z pewnym przekazem w tle) nie przepada.

Ostatni okres mogłabym nazwać poszukiwaniem nowych ulubionych autorów. Kolejne przeczytane tytuły to jednocześnie kolejne nazwiska, z którymi się zapoznaję. Czytać Evansa nie zaczęłam od jego najgłośniejszych, najbardziej lubianych książek. Rozpoczęłam od tytułu nowego, do przeczytania którego skłoniła mnie ostatnio przeczytana internetowa recenzja. Dopiero później zaczęłam się zastanawiać, co ciekawego autor – kompletnie mi nieznany – ma jeszcze w swoim pisarskim dorobku.

Motywy w literaturze
miłość (partnerska, braterska i rodzicielska), przebaczenie, przeprowadzka, polski wątek

Pierwsze strony nasuwały mi na myśl twórczość Schmitta. Prawdopodobnie sam początek powieści utorował moje
myśli na takie a nie inne literackie skojarzenie. Biblijne nawiązania, nienatrętne, będące jedynie wskazówką, nie są niczym złym. A kolejne przewracane kartki, które czyta się jednym tchem, odsuwają w tył głowy nazwisko francuskiego pisarza.

Joseph – zwany także J.J.’em – jest bardzo skromnym młodym mężczyzną. Sam siebie nazywa żałosnym zadowalaczem innych [1]. Wraz z ojcem i swoim licznym rodzeństwem pracuje w rodzinnej firmie. Niestety jego starsi przyrodni bracia są o niego mocno zazdrośni. Wykorzystują pewną sytuację, by się go pozbyć. Bohater zmuszony jest z dnia na dzień przenieść się do Chicago i zacząć tam nowe życie. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.Joseph posiada bardzo wyjątkowy dar, z którego początkowo nie zdaje sobie sprawy. Jego sny w wielu przypadkach okazują się prorocze. Choć mogłyby się wydać podarunkiem od losu, niejednokrotnie przysparzają mu kłopotów. Z czasem uczy się, że nie wszystkie warto opowiadać współrozmówcom.

Powieść Evansa to opowieść o sile przypadku. Lub też przeznaczenia. Zależy w co chcemy wierzyć. Zmiana otoczenia i poznanie nowych ludzi pozwala Josephowi dojrzeć. Pozwala doświadczyć zdecydowanie więcej, niż oferowałoby mu rodzinne miasto. Autor stworzył bardzo mądrą historię, której brak moralizatorstwa. Co więcej, czytając ją robi się cieplej na duszy. Nie przesadzam. Znana jestem z tego, że historie obyczajowo-miłosne rzadko mnie dotykają. Może daleko mi było od wzruszeń podczas jej czytania, ale niejedna wrażliwa osóbka pewnie dozna takich odczuć.

Zimowe sny są prezentem. Podarunkiem dla polskich czytelników. Evans w tej książce zawarł wiele polskich wątków. W końcu w Chicago –jak zdaje się w żadnym innym amerykańskim mieście – znajdziemy najwięcej swoich rodaków. Przyjrzałem się nazwiskom na skrzynkach pocztowych. Pięć z sześciu miało polską pisownię. [2] Polacy w sąsiedztwie, polskie restauracje i sklepy oraz smakowanie pierogów oraz żurku. Nawet ponuracy prawdopodobnie uruchomią pokłady sentymentalizmu.

Brak śniegu za oknem nie przeszkadza w czytaniu Zimowych snów. Tytuł powieści może się nawet okazać nieco mylący. Pory roku w tej historii się zmieniają, lata przelatują – czas mija. Treść to parę lat, które pozwalają spojrzeć na człowieka wchodzącego w dorosłość. Utożsamić się (lub nie) z jego filozofią, podejściem do życia i innych oraz jego doświadczeniami życiowymi. Powieść pozwala zrozumieć, że walący się świat nie musi równać się ostateczności. Życie bowiem składa się z takich upadków i wzlotów. Raz na dole, raz na górze. J.J. przeżywa całą gamę odczuć, od miłości po rozczarowanie, od złości, po wszechogarniające go szczęście. Kiedy leżałem i rozmyślałem w tym obcym otoczeniu, moja rozpacz przemieniła się w gniew. [3]

Jeżeli:

* lubisz ciepłe historie obyczajowo-miłosne

* przepadasz za powieściami mądrymi, które jednocześnie nie rażą dydaktyzmem i moralizatorstwem

* chcesz się na parę chwil zapomnieć nad książką, oderwać od rzeczywistości

* czujesz się patriotą i lubisz polskie wątki w powieściach zagranicznych

“Zimowe sny” to książka dla Ciebie!

Do przeczytania książki skłoniła mnie recenzja na blogu Anna – moje książki.
Tytuł ten zamieściłam w listopadowym  podsumowaniu blogowym
***
[1] Richard Paul Evans, Zimowe sny, tłum. Hanna de Broekere, Wydawnictwo Znak Literanova, 2013, s. 35
[2] Tamże, s. 63
[3] Tamże, s. 67

8 Komentarze
Podziel się treścią

Joanna Kulik

Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Opcjonalnie technik obsługi turystycznej. Uwielbia czytać, oglądać, podróżować, odkrywać. I o tym pisze.

8 Komentarze

  1. Marta Kor
    22/02/2014 at 4:11 pm

    Już wróciłam i pozdrawiam ciepło;)) wydaje się ciekawa pozycją, więc czemu nie? ostatnio nabieram na takie książki ochoty…po tylu "problemach" chce się czegoś lekkiego;)

    • admin3682
      22/02/2014 at 6:08 pm

      Na problemy… Evans. Myślę, że podniesie na duchu, więc polecam.

  2. Edyta
    22/02/2014 at 8:11 pm

    Im więcej czytam o powieściach Evansa tym bardziej mam chęć po nie sięgnąć. Lubię czytać mądre i jednocześnie ciepłe książki.

    • admin3682
      01/03/2014 at 3:01 pm

      Zatem pora zrobić ten pierwszy krok 🙂

  3. caput alterum
    22/02/2014 at 8:22 pm

    Ach "Zimowe Sny". MIałąm okazję ją przeczytać i też zrecenzować. Naprawdę przyjemna książka 🙂
    ~Natalia

    • admin3682
      01/03/2014 at 3:02 pm

      Tak, bardzo przyjemna 🙂 W wolnej chwili na pewno zajrzę do recenzji.

      A coś jeszcze Evansa mogłabyś polecić?

  4. Katarzyna Meres
    24/02/2014 at 3:01 pm

    Nie czytałam jeszcze nic Evansa, ale koniecznie muszę to nadrobić. Powyższa książka bardzo mnie intryguje. A odniesienia do Polski w literaturze zawsze wywołują jakiś tam sentymentalizm 🙂

    • admin3682
      01/03/2014 at 3:03 pm

      Warta jest spędzonego nad nią czasu, wiec polecam. Myślę że nawet wiosną może się ją dobrze czytać 🙂

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Obowiązkowe pole są odpowiednio zazanaczone*