Filmy, które pozostaną wyjątkowe

“Była sobie dziewczyna”

źródło

Czasami z opisu płynie wniosek, że film może być mdły i nieciekawy. Można pomyśleć, że nie warto tracić na tę pozycję czasu. Dlatego z obejrzeniem tego tytułu trochę zwlekałam. A tymczasem film pozostawił po sobie wrażenie. Wrażenie obejrzenia czegoś znakomitego. Choć z samej fabuły został mi w głowie tylko jej ogólny zarys, do tego tytułu mam ochotę kiedyś wrócić.
Lubię, gdy w filmach przypomina się minione czasy. Wraca się w przeszłość, nawet niedaleką. Do tego Londyn, który sam w sobie posiada specyficzną atmosferę.
Młoda dziewczyna poznaje dużo od niej starszego mężczyznę. Jednak znajomość ta wiąże się z porzuceniem marzenia o studiach na Oxfordzie. W jej planach jest teraz uczenie się życia u boku ukochanego mężczyzny. Otwiera się przed nią szalone życie, którego – jako prosta osoba – nie znała. Ale życie bywa bardzo gorzkie. Dorastającej dziewczynie podaruje trudną lekcję.

Była sobie dziewczyna (An Education), dramat, USA/Wielka Brytania 2009, reż.: Lone Scherfig Scen.: Nick Hornby, wyst.: Carey Mulligan, Peter Sarsgaard, Alfred Molina, Rosamund Pike, Dominic Cooper, Emma Thompson
Dystrybucja: Gutek Film
Moja ocena: 9/10

“O północy w Paryżu”

Tak, uwielbiam filmy Allena. Jak wspomniałam wyżej, przepadam za nostalgicznymi powrotami do przeszłości. A jeszcze bardziej lubię, gdy oglądanie filmu wiąże się ze sporą dawką zaskoczenia. Ta wiązanka sprawiła, że O północy w Paryżu z miejsca stał się moim ulubionym tytułem.

Scenariusz filmu jest niesamowicie pomysłowy i zakręcony. Po takich średniakach jak Co nas kręci, co nas podnieca czy Poznasz przystojnego bruneta był sporą niespodzianką niespodzianką dla wiernych widzów (akurat Allena oglądam na bieżąco, w dniu premiery). Już sam współczesny Paryż przyciąga – nie tylko do kin. Ale Paryż z czasów Hemingwaya, Fitzgeraldów, Dalego i Stein? Cudowna widokówka. Cudowny klimat. Wyjątkowość i zabawa. I nawet Owen Wilson (znany głównie fascynatom komedii romantycznych, prawie zawsze taki sam) może pozytywnie zaskoczyć. Choć akurat mnie do siebie szczególnie nie przekonał.
A pod powierzchnią kryją się bardzo mądre słowa, iż w nam współczesnych czasach nigdy nie będzie nam tak dobrze, jak byśmy chcieli. 

O północy w Paryżu (Midnight in Paris), komedia fantasy, Hiszpania/USA, 2011, reżyseria i scenariusz:  Woody Allen, wyst.: Owen Wilson, Rachel McAdams, Marion Cotillard, Michael Sheen, Kathy Bates, Adrien Brody, Carla Bruni, Alison Pill
Dystrybucja: Kino Świat
Moja ocena: 10/10

“Holy Motors”

Ten film miałam okazję obejrzeć w ramach festiwalu Nowe Horyzonty. Już sama nazwa wydarzenia wiele mówi. To zdecydowanie nie jest film dla każdego. Polecałabym go raczej zapalonym maniakom filmowym, żądnych nowych wrażeń. W innym wypadku tytuł ten może się wydać mocno dziwny (choć nie jest to regułą; towarzysząca mi na seansie osoba także twierdziła, że film jest bardzo dobry).
Czasami jest jednak dziwnie. Nawet… obrzydliwie. Aż do samego końca widzom towarzyszy wielka konsternacja. W głowie ciągle kołacze się myśl: ale o co właściwie chodzi? Główny bohater (bohaterowie?) dostaje swoiste zlecenia. Za każdym razem odgrywa inną osobę. Może być po prostu (albo aż) ojcem, ale także może stać się trędowatym (i to ta jego rola najbardziej zapada w pamięć). Zmieniają się jego przebrania, ale zmieniają się także towarzyszące mu osoby. Życie jako jeden wielki teatr.
Gratka dla fanów Kylie Minogue i Evy Mendes.

Holy Motors, dramat surrealistyczny, Francja/Niemcy, 2012, reżyseria i scenariusz: Leos Carax, wyst.: Denis Lavant, Edith Scob, Eva Mendes, Kylie Minogue
Dystrybucja: Stowarzyszenie Nowe Horyzonty
Moja ocena: 9/10

 

Similar Post

10 Comments

  1. Zainteresowałaś mnie pierwszym filmem. "Była sobie dziewczyna" wydaje się być obrazem dla mnie zarówno przez swoją tematykę, jak i klimat londyński.

    1. Bardzo przyjemnie tę historię się ogląda. Choć na pozór wydaje się prościutka. Jednak to chyba ten Londyn, ten akcent i ten klimat.

  2. "Była sobie dziewczyna" to uroczy film, zostawił po sobie miłe wrażenia. "O północy w Paryżu" naprawdę bardzo, bardzo mi się podobało – świetny pomysł, no i ten klimat lat dwudziestych. Faktycznie jeden z najlepszych ostatnich Allenów – na "Poznasz przystojnego bruneta" ledwo wysiedziałam.

    1. Czyli bardzo podobne wrażenia miałyśmy z wszystkich trzech tytułów, które wymieniłaś. Z tym, że ja jeszcze na Brunecie wysiedziałam do końca, ze względu na Banderasa, bo go lubię. I w sumie trochę śmieszny był ten film. Ale jednak "ten z gorszych".

    1. Trochę czasu minęło od kiedy się z filmem zapoznałam. A bloga mam od roku, wcześniej raczej nie wnikałam w blogi i recenzje. Jeżeli faktycznie tak mało o tym filmie wspominano, to wielka szkoda. Bo film jest wyjątkowy.

    2. Dokładnie, zawiera wiele nawiązań do literatury. Może to przez strach przed Allenem? Wielkie nazwisko i trudne filmy: może taka myśl panuje? A tymczasem to taki przyjemny film, który każdy zrozumie. I do tego zostanie urzeczony. Paryżem i rolami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *