film vs film

Filmy oscarowe | “American Hustle” kontra “Ona”

filmy-oscarowe-ona-american-hustle

Bo z filmami się jak z książkami – zgodnie ze słowami Pereza-Reverte – nie ma złych, są tylko nietrafione

Pod wpływem paru recenzji filmowych na blogu Myśli i słowa wiatrem niesione doznałam olśnienia. Recenzje są bardzo dobrą sprawą. A te dobre są długie. Czasami jednak brakuje czasu i natchnienia, by je napisać. Dlatego postanowiłam zacząć nową serię na blogu. Krótko o filmowych nowościach. Ale także o starszych produkcjach, które uda mi się zobaczyć. Czasami kontrastować będę filmy podobne, które coś łączy, a czasami kompletnie się od siebie różniące. Notki mają dać szybki pogląd na dane pozycje (ewentualnie przypomnienie). Krótko o tym, dlaczego dany tytuł może Wam przypaść do gustu. Tym samym szybko wyczujecie te, które dla Was mogą się okazać stratą czasu.

Na początek dwa filmy oscarowe

filmy oscarowe american hustle vs ona

American Hustle

  • Genialne oddanie atmosfery lat ’70, na czele z kostiumami i uczesaniami oraz całą oprawą scenograficzną.
  • Muzyka udoskonalająca odbiór filmu – wpasowuje się w tamte czasy. Można mieć wrażenie, że sami weszliśmy w ten świat.
  • Wprost rewelacyjne aktorstwo, zwłaszcza aktorek wcielających się w główne postaci: Amy Adams oraz Jennifer Lawrence. Chwile gdy obie panie spotykają się w danej scenie aż zapierają dech.
  • Zobaczyć Christiana Bale’a oraz Bradleya Coopera w takich fryzurach – bezcenne! I ten brzusio tego pierwszego! I te papiloty na głowie tego drugiego! Dla wielu panów za to dużym atutem będą stroje pań: mocno wydekoltowane i wiele odsłaniające.
  • Choć opis wskazuje, że może to być dobry film sensacyjny, nie radziłabym się skupiać na myśleniu o tym gatunku. American Hustle jest raczej ukłonem dla tamtych czasów, chwilą przypomnienia i refleksji z uśmiechem na twarzy.
  • Chociaż bohaterowie przeżywają swoje dramaty, film jest komedią wybitną.
  • Jeśli ktoś lubi lekki kontrolowany chaos – American Hustle to film idealny. Zawiłość oszustw i masa spryciarzy potrafi mocno w głowie zakręcić.
  • W mojej opinii film może nie jest wybitnym arcydziełem, ale mnie akurat mocno do gustu przypadł – głównie dzięki panującej w nim atmosferze i temu cudownemu zagmatwaniu. Dlatego podarowałam mu aż 9 gwiazdek w dziesięciostopniowej skali na Filmwebie. Może przesadzam, ale do mnie trafił.

 Ona (Her)

  • Genialny film pod względem psychologicznym. Dogłębnie przedstawia samotną jednostkę.
  • Ona może się wydać filmem trochę dziwacznym. Ale tym samym jest tutaj sporo zaskoczeń.
  • Tytuł ten jest filmem z gatunku sci-fi, ale nie jest on znowu taki nierealistyczny. Przypomina mi książkę Nowy, wspaniały świat Aldousa Huxleya: niby wymysły, ale jednak świat do tego zmierza.
  • Jeśli po głowie kołacze Wam myśl: co, do diabełka, z tym światem się dzieje i zauważacie, jak wielki wpływ mają technologie, komputery i nowe systemy na człowieka, na jego odizolowanie – radzę ten tytuł szybko obejrzeć. Prawdopodobnie zgodzicie się z opinią, że to do niczego dobrego nie prowadzi.
  • Perfekcjonista Phoenix i tym razem pokazał, że stać go na wiele.
  • Muzyka jest delikatna, subtelna. Znakomicie oddaje uczucia bohaterów.
  • Ona troszeczkę kojarzy mi się z filmem Między słowami. Widoczna jest tu ogromna samotność w wielkim mieście. Chęć posiadania kogoś do rozmowy, bratniej duszy. Ale jednocześnie obawa przed nią. Osłabienie prawdziwych relacji i ogromny strach przed prawdziwymi kontaktami.
  • W mojej opinii film jest rewelacyjny pod względem psychologicznym. Idealnie obrazuje nasze czasy, i to do czego świat zmierza. Taka robotyzacja duszy. Do mnie to trafia. Na czele z muzyką. Widocznie jest ze mnie wrażliwa osoba. Filmowi także podarowałam 9 gwiazdek.
american hustle vs ona kino oskarowe
***
Fotografia i okładki pochodzą ze stron:

filmweb.pl | thefilmstage.com
17 Komentarze
Podziel się treścią

Joanna Kulik

Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Opcjonalnie technik obsługi turystycznej. Uwielbia czytać, oglądać, podróżować, odkrywać. I o tym pisze.

17 Komentarze

  1. Basia Pelc
    24/02/2014 at 12:38 pm

    I tak wolę "Ona", czyli Ją 😉

    • admin3682
      24/02/2014 at 2:36 pm

      Niedawno widziałam rozwody nad tym tytułem, dlaczego dystrybutorzy i "kreatywni"często przekręcają, ale jednak nie wyobrażam sobie przetłumaczenia dosłownego w tym wypadku 🙂 Za to zastanawia mnie dlaczego American Hustle zostało… Żeby kojarzyło się z American Beauty? American Psycho? American Pie?

      Ale rozumiem, dlaczego wolisz akurat ten. Jak tak z bogu spojrzeć na oba tytuły, "Ona" zdecydowanie lepiej wypada. Ale rzecz gustu 🙂

  2. Ewa Książkówka
    24/02/2014 at 2:21 pm

    Napaliłaś mnie – że tak powiem 😛 – na obydwa filmy. "Ona" nęci mnie szczególnie. 🙂

    • admin3682
      24/02/2014 at 2:33 pm

      Oj, naprawdę warto. Te Oscarowe filmy zawsze warto oglądać. A właśnie na film Her warto zwrócić szczególną uwagę.

  3. caput alterum
    24/02/2014 at 3:42 pm

    Mnie najbardziej kusi "American Hustle" i nie będę ukrywała, że to ze względu na obsadę 🙂
    ~Natalia

    • admin3682
      24/02/2014 at 11:08 pm

      Obsada jest rewelacyjna. I wszyscy świetnie swoje role odtworzyli. Uwierzyłam im. Kupiłam ich w całości.

  4. zielonomi
    24/02/2014 at 4:20 pm

    Oglądałam "American…" – boski!! I historia (fabuła), i gra, i muzyka i stroje – i fryzura/-y też:) Nawet ten "brzusio" bezkonkurencyjny:):) A co ważne – ma w sobie to "coś", co sprawia, że i w napięciu trzyma… Może to to braterstwo z filmem gangsterskim:)?? Pozdrawiam! Gosia

    • admin3682
      24/02/2014 at 11:06 pm

      Nie wiem co to jest to "coś", ale faktycznie – przyciąga mocno 🙂

  5. Katarzyna Meres
    24/02/2014 at 4:48 pm

    Ja muszę nadrobić te dwa filmy i dzisiaj chyba padnie na American Hustle 😉

    • admin3682
      24/02/2014 at 11:04 pm

      Czekam zatem na opinię 🙂

  6. Marta Kor
    24/02/2014 at 7:14 pm

    wiesz ja sam nie wiem co o nim myśleć, ale takie posty i porównania są świetne i czekam na wiecej

    • admin3682
      24/02/2014 at 11:07 pm

      Cieszę się. Kiedyś na pewno ukażę jakiś tytuł, który Twoim sercem zawładnie 😉

  7. Franca
    24/02/2014 at 9:18 pm

    Do obu filmów poczułam się szczerze zachęcona. Już od ładnych paru lat nominacje do Oscarów nie były tak zgodne z moim gustem.

    • Franca
      24/02/2014 at 9:38 pm

      Zauważyłam, że czytasz właśnie ,,Tysiąc szklanek herbaty". Ja mam już tę pozycję za sobą, bardzo miło mi się ją czytało i do tej pory wspominam ją z pewnym sentymentem, więc życzę Ci miłej lektury i oczywiście czekam na recenzję tej książki.

    • admin3682
      24/02/2014 at 11:11 pm

      Może nie tyle zgodne z gustem, ale w tym roku te nominacje – mam takie wrażenie – są po prostu lepsze. Czasami nic by się nie wybrało z całej gamy nominowanych tytułów. A w tym roku prawie wszystko ciekawi.

      Tak, czytam "Tysiąc szklanek…" Albo raczej póki co podczytuję pomiędzy kolejnymi opowiadaniami innych autorów. Jest póki co świetnie napisana i bardzo podoba mi się jej styl. Ale właśnie nie jest to książka taka jak Byle dalej, które dzisiaj też komentowałaś: tutaj jest więcej faktów. I dodaje jej kilka plusów 🙂 Ale jednocześnie czytam ją trochę wolniej, delektując się ciekawostkami.

  8. alicjamagdalena
    26/02/2014 at 7:14 am

    Muszę obejrzeć w najbliższym czasie :))

  9. Missy Jacobs
    12/05/2014 at 5:52 pm

    "American Hustle" – miało być cudownie, wyszło po "amerykańsku". Dobra tam była ścieżka dźwiękowa, szczególnie jeden numer wpadł mi do ucha. Co do reszty… Miałam wrażenie, że ktoś postanowił zebrać najbardziej topowych aktorów, którzy się znają i lubią ( np. Bradley-Jennifer), a potem zobaczyć co można z nich wycisnąć. Wszystko było jakieś przerysowane, wyolbrzymione bardziej niż powinno. Śmiechu tam niewiele. Przyznam się szczerze, że kreacje Amy Adams mnie denerwowały. Jakby sama nie wiedziała, czy ma pokazać piersi czy je schować. Chociaż to nie do końca jej wina, w końcu trzeba było odwzorować epokę. Samo zakończenie napisane pod publiczkę… Niby dobrze, ale trochę gorzko. Dobro musi zwyciężyć, źli muszą się nawrócić.

    Za to "Ona". Ach i och, cudowny film. Wszystko tam mi się podobało. Nawet głos Scarlett, której nie lubię, mi nie przeszkadzał. Theo był genialny, urokliwy, rozbrajający. Film z przekazem. Piękna ścieżka dźwiękowa. Co warto dodać, w wykonaniu zakochanej dwójki piosenka nominowana do Oscara wypadła o wiele lepiej niż odśpiewana podczas gali. Jestem przekonana, że jeszcze kiedyś go obejrzę. W mojej pamięci zapisane zostały ciepłe obrazy, pastelowe kolory, przyjemne słońce i Ten uśmiech!

    Pozdrawiam. 🙂

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Obowiązkowe pole są odpowiednio zazanaczone*