“Nieznajomy nad jeziorem” kontra “Kiedy umieram”

Jeżeli w filmach brakuje Ci mocnych wrażeń. Jeżeli wydaje Ci się, że wszystko już widziałeś. Jeżeli chciałbyś poszerzyć horyzonty: filmowe i myślowe. Wtedy szukaj kina, gdzie emitują poniższe filmy. Oba pojawiły się w Polsce na początku roku w ramach festiwalu Nowe Horyzonty. Oba zaliczyłabym do tzw. ciężkiego kalibru. Dają niezłego kopa: oczom i głowie. Wychodząc z seansu nie sposób przestać myśleć o tym, co się przed chwilą widziało. I tego uczucia nie sposób się pozbyć nawet po kilku miesiącach. Stale o nich się myśli.
A dlaczego piszę o nich dopiero teraz? Po części dlatego, że wcześniej nie potrafiłam się za to zabrać. Jednak także dlatego, że pierwszego można już szukać w kinach (studyjnych), a drugi pojawi się u nas już w kwietniu.

 

Nieznajomy nad jeziorem (L’Inconnu du Lac)

  • W filmie znajduje się wiele bardzo odważnych scen homoseksualnych. Tym większe uznanie należy się aktorom.

  • Coraz odważniejsze sceny pojawiają się stopniowo. Początkowo nie ma w nich nic takiego, czego zaprawiony kinoman by nie widział.

  • Tytuł robi wrażenie – w pewnym stopniu – dokumentu. Nie ma w nim rozbudowanej akcji, sceny powoli przechodzą w następne.

  • Wszystkie sceny rozgrywają się nad jeziorem. Jedynym znakiem mijających dni jest nadchodząca noc czy przyjazd lub odjazd znad jeziora.

  • “Nieznajomy na jeziorem” jest tytułem mocno monotonnym. Jedynym rozwinięciem jest śmierć jednego z uczestników specyficznych spotkań, do jakich dochodzi w okolicy.

  • Mimo wszystko film trzyma widza w skupieniu, gdyż dopiero przy końcu zaczynamy rozumieć tę psychologiczną grę.

  • Tytuł ten nie był by niczym niezwykłym, gdyby nie dotyczył środowiska, w którym porusza się akcja filmu. Gdyby w miejscu części obsady postawić kobiety (przez cały film nie pojawia się ani jedna), zapewne pierwszym komentarzem byłoby zdanie, że to już w kinie zdarzyło się wielokrotnie.

  • W mojej opinii jest to zdecydowanie coś nowego w kinie, z czym jeszcze się nie spotkałam. Odważne sceny i ogólny zamysł, który daje do myślenia. Nie polecam homofobom, którzy będą zdolni mocno spłycić ten film i nie zrozumieją przekazu. Ja wystawiłam mu 6 gwiazdek w dziesięciostopniowej skali na Filmwebie. Wydaje mi się, że film mogłabym kiedyś obejrzeć powtórnie. Znajomość zakończenia nie będzie miała z tym nic wspólnego.

Kiedy umieram (As I Lay Dying)

  • Największym wabikiem jest fakt, że film wyreżyserował James Franco. I fakt, że wziął się za bardzo ambitny tytuł literacki, który powszechnie uważany jest za niemożliwy do sfilmowania.

  • Film prowadzony jest podobnie jak książka. Kto czytał Faulknera wie, że jest to trudny język, nad których trzeba bezustannie mocno wysilać myślenie.

  • Franco genialnie oddał klimat małomiasteczkowości (czy raczej wiejskości), a każdy z aktorów genialne naśladował specyficzną dykcję i sposób mówienia na dawnym amerykańskim południu.

  • Zaściankowość, płaskie myślenie i własny zestaw wartości – tak najkrócej można określić, o czym ten tytuł jest.

  • Franco zapewne chciał jak najdokładniej oddać dzieło Faulknera i jego myśli, ale film wyszedł trochę… trudny w odbiorze. Poszczególne sceny czasami wydają się mocno nieskładne i czasami kompletnie nie wiadomo o co chodzi.

  • Film wydaje się świetny dla tych, którzy książkę już mają za sobą. Mnie po obejrzeniu go wydaje się konieczne zaznajomienie z pisarzem, by trochę więcej zrozumieć. Niemniej jest to kawałek świetnego ambitnego kina, który zdecydowanie nie osiągnie dużej oglądalności (a na to Franco może sobie pozwolić: realizuje swoje ambitne plany dzięki pieniądzom z bardziej kasowych filmów, w których wystąpił).

  • Może się wydawać, że w filmie nic się nie dzieje. Umiera matka. A jej ostatnim życzeniem jest spocząć obok całej swoich bliskich. A to przysparza niemałego problemu bardzo biednej licznej rodzinie, bo musi bardzo długo z trumną wędrować, by dotrzeć do odpowiedniego miejsca. Możemy sobie tylko wyobrazić, co przez ten czas dzieje się z ciałem w środku. Wyobraźnia podsuwa niemiłe obrazy, mimo że widzimy tylko krzywe spojrzenia i specyficzne miny mieszkańców okolicznych miasteczek, przez które przechodzą.

  • Przeraża myślenie tych ludzi oraz wszystko to, czego się podejmują. A parę późniejszych scen mocno szokuje. Scena, gdy jedna z osób traci pewną część ciała na długo zapada w pamięć.

  • W mojej opinii film na pewno nie jest porażką. Może jednak faktycznie nie jest to odpowiedni tytuł na sfilmowanie. Jednak całość daje dość mocny – i wydaje się, że mocno prawdziwy – obraz społeczeństwa południowoamerykańskiego, bardzo biednych ludzi z własnym zestawem opinii i z własnym sposobem myślenia. Wszystkie nieszczęścia, które ich spotykają wynikają z ich głupoty. Ja dałam temu tytułowi 7 gwiazdek. Ale wiem, że kiedyś na spokojnie będę musiała do niego przysiąść ponownie. I na pewno po przeczytaniu książki.

***
Fotografie i okładki pochodzą ze stron filmweb.pl  www.parismatch.com lub whysoblu.com

Similar Post

9 Comments

  1. ,,Kiedy umieram" obejrzę jak tylko przeczytam książkę, na podstawie której powstał ten film. Interesują mnie różne sposoby przedstawiania motywu wsi i małomiasteczkowości w kulturze.

  2. Hm. W sumie to ten drugi mnie trochę zaintrygował, więc może kiedyś sobie obejrzę, albo przeczytam książkę 🙂 Ale chyba lepiej zacząć od książki, a sama nie wiem 😀

    1. Mnie jest równie trudno rozwiązać ten problem, jak Tobie. W sumie nie wiem. Zaczęłam czytać książkę ostatnio, ale wygląda na to, że jest identycznie. Choć tekst pozwala trochę więcej zrozumieć. Już na początku książki pada kilka zdań, które wiele tłumaczą.

  3. Trafiłam niedawno na pierwszy tytuł na filmwebie i mam nadzieję, że uda mi się go obejrzeć. O drugim nic nie słyszałam, ale mu się przyjrzę. Kina studyjne są najlepsze 🙂

    1. No tak, w studyjnych wiele więcej ciekawych pozycji się pojawia. Warto obejrzeć, bo wnosi wiele nowego. A przynajmniej ja wcześniej na nic podobnego nie natrafiłam.

    1. Polecam jak najbardziej. Żałuję że nie widziałam pozostałych na festiwalu. Wejściówek miałam więcej, ale rozłożyła mnie choroba i nawet myśleć mi się średnio chciało 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *