recenzja książki

“Hajer jedzie do Soczi” Mieczysław Bieniek | Gwarowo-na wesoło

hajer-jedzie-do-soczi-mieczyslaw-bieniek

Sielskie obrazki i ciekawe miejsca. Historie zabawne, ale czasami także przerażające. Nieprawdopodobne przygody, której chciałoby się samemu przeżyć. Ale także chwila na wzruszenie. Mniej czy bardziej szczęśliwe spotkania pozwalają podróżnikowi zjeść kawior, wystąpić w telewizji, odpoczywać na plaży z niemieckimi Rosjanami czy nocować w monastyrze. Spać w dobrych miejscach, ale także w namiocie pomiędzy krzakami. Doświadczać złego, ale przede wszystkim dobrego ze strony Rosjan.

***

Zaskakujące jest jak mało książek na temat Rosji do tej pory trafiło do moich rąk. Zapewne po części dlatego, że nigdy szczególnie na takie pozycje nie zwracałam uwagi. A tymczasem Mieczysław Bieniek w swojej najnowszej książce przedstawił ten region świata w sposób przezabawny i ogromnie ciekawy. Wzbudził moje zainteresowanie i chęć bardziej dogłębnego zapoznania się z nim.

Pomyśleć, że nowa propozycja Annapurny to tylko dobry wstęp dla zapoznania się z Rosją byłoby sporym nadużyciem. Przedstawia się w niej nie tylko realizację szalonego i niekoniecznie bezpiecznego pomysłu przemierzenia Rosji na rowerze – z północy na południe. To ciekawe kompendium, w którym znajdzie się szeroki obraz rosyjskiego społeczeństwa i stylu życia tego narodu. Autor rozprawia się ze stereotypami (zarówno w myśleniu o Rosjanach, jak i o Polakach), ale także pokazuje ciekawe miejsca, które niekoniecznie zobaczymy w przewodnikach. Trzeba zaznaczyć, że jako były górnik zwraca baczną uwagę na przemysł i konsekwencje jego rozwoju. To jednak nie oznacza, że w tej publikacji nie znajdzie się miejsce dla błogich krajobrazów.

Mieczysław Bieniek sam siebie opisuje jako człowieka upartego: gdy ktoś mi zagra na nosie, to tym bardziej mam motywację, by się odegrać i walczyć do skutku [1] Hajer wie swoje. Dla niego wyzwanie to wyzwanie [2] Dzięki temu nieraz trafia w miejsca, które okazują się niezwykle ciekawe, nieodwiedzane, nieodkryte. Ale także popada w tarapaty. Nieraz pomyślałam, że podróżnik ma niebywałe szczęście. Z wielu nieciekawych sytuacji udało mu się wyjść bez szwanku. Groźby z nożem w ręku, zaproszenie od bandytów, podróż ze złodziejem to tylko niektóre nieciekawe sytuacje, jakich w tej książce jest wiele. Także policja nie raz dała się Hajerowi we znaki.

Hajer jedzie do Soczi jest nieco inną pozycją niż choćby Z Hajerem na kraj Indii, którą czytałam dość niedawno. I tutaj znajdzie się mnóstwo cudownych zdjęć, w które można wpatrywać się godzinami. I tę książkę można przeglądać niczym świetny album fotograficzny. Tym razem jednak wydawnictwo przedstawia nam świetny reportaż. Opis wyprawy szalonej, niebezpiecznej, pełnej przygód. Rewelacyjnie oddającej atmosferę odwiedzanych miejsc oraz przedstawiającej dość głęboki obraz kraju, o którym tak mało wiemy (choć kraj jest geograficznie bliski). A wszystko napisane w sposób niezwykle przystępny. Ta książka po prostu czyta się sama. Jest tak fascynująca. Jednak nie ma w niej wyraźnego rozdzielenia pomiędzy śląskimi (i innymi) wspomnieniami a samą wyprawą. Hajer nie raz przypomni sobie ciekawe historie, ale tylko dwukrotnie są one przedstawione na apli.

Cały tekst czyta się szybko i przyjemnie. Tak jak w poprzednich książkach – język nie jest idealny, nie może uchodzić za wzór. Niestety im dalej w las, tym łatwiej zobaczyć błędy. Pojawia się sporo literówek i większych pomyłek. Ale w tej niedoskonałości jest dużo uroku. Znajdzie się oczywiście trochę miejsca na śląską godkę, ale mam wrażenie, że jest jej dużo mniej niż w innych pozycjach autora. Choć pojawia się tutaj długi ciekawy dialog z Helmutami – rodem z tego regionu Polski.

W Hajer jedzie do Soczi pojawia się także dużo rosyjskich wstawek. Nie wszystkie są przetłumaczone. Owszem, wiele można się domyślić, ale jednak szkoda, że nie postawiono na konsekwencję. Poza tymi wszystkimi kwestiami jednak i tak ważniejsza wydaje się treść tej pozycji, bo jest naprawdę warta spędzonego nad nią czasu. Jeżeli od kolejnych wydań wymaga się czystości językowej i dopracowania i z tego względu pominie się ten tytuł, można w ten sposób wiele stracić.

Pozycji opisujących rowerowe wojaże na rynku jest wiele. Tylko w ostatnim czasie natrafiłam na kilka takich książek. Jednak nie zawsze uczestnicy szalonych wypraw – nawet młodzi – opisują całą przygodę od momentu wyruszenia z domu. Bywa także, że najpierw poruszają się środkami transportu, by wyruszyć z konkretnego punktu i poznać dokładnie tylko wybrany rejon. Tymczasem Hajer wyrusza z Katowic. W towarzystwie pana, którego widok wprawił go w spore zaskoczenie. Żylasty, wysuszony na kość człowiek, z podkręcanym wąsem [3] A do tego niezwykle marudny i czepiający się wszystkiego. Da popalić nawet samemu Robertowi Korzeniowskiemu. Sfrustrowany Polak, który mógłby być przedmiotem niejednej rozmowy na temat stereotypowego mieszkańca naszego kraju. A przynajmniej tak się go w książce przedstawia. Szybko jednak panowie się rozstają.

Wiele osób Hajerowi odradza dalszą podróż w pojedynkę. Mówi się o niej jak o naszpikowanej niebezpieczeństwami wyprawie. Jednak niejednokrotnie śląskiemu emerytowi towarzyszą bardzo sympatyczni ludzie. Nie zawsze jest sam. W końcu podróże to przede wszystkim spotkania. (…) o udanej wyprawie nie stanowi tylko zrealizowany cel.  (…) moje podróże nie dawałyby mi tyle radości, gdyby nie ludzie, których spotykam na swojej drodze. [4]

Hajer jedzie do Soczi to jednak nie tylko widokówki z Rosji. Mieczysław Bieniek przestawia nam obrazki z Polski czy Litwy, ale także mocno skupia się na Skandynawii, która dla mnie jeszcze pozostaje nieodkryta. Przejeżdżając przez kolejne ciekawe miejsca w tym regionie, autor wzbudził moje zaciekawienie. Narobił mi niezłego apetytu.

Książka to także – a może przede wszystkim – obraz Soczi na pół roku przed zimowymi Igrzyskami. Obraz nieładu i chaosu. Hajer niejednokrotnie odkrywa fuszerki, które jeszcze niedawno można było zobaczyć u nas. W jednym przypadku nawet mocno doświadcza jej na swojej skórze. Zastanawia się w jaki sposób to wszystko ma być gotowe na to ogromne wydarzenie sportowe. Obecnie już wiemy, jaki był tego wynik. Niemniej daje to spore wyobrażenie o Rosjanach.

Sielskie obrazki i ciekawe miejsca. Historie zabawne, ale czasami także przerażające. Nieprawdopodobne przygody, której chciałoby się samemu przeżyć. Ale także chwila na wzruszenie, gdy Hajer przedstawia historię Afgana. Tak najkrócej można by opisać tę mocno ciekawą pozycję. Mniej czy bardziej szczęśliwe spotkania pozwalają podróżnikowi zjeść kawior, wystąpić w telewizji, odpoczywać na plaży z niemieckimi Rosjanami czy nocować w monastyrze. Spać w dobrych miejscach, ale także w namiocie pomiędzy krzakami. Doświadczać złego, ale przede wszystkim dobrego ze strony Rosjan.

Przeczytaj także: 
recenzja książki Z Hajerem na kraj Indii 
recenzja książki Kierunek Bagdad

Podczas tej książkowej podróży spotkamy bogatych i biednych. Złodzieja, bandytę, Helmutów, Kozaków (choć autor sam czasem kozaczy), lekarzy, Afganów, niezwykle zaradną młodą wdowę-nauczycielkę i wielu innych. Spotkania miłe i te mniej sympatyczne. Zabawne, ale także żenujące. Wszystko razem tworzy masę cudownych wspomnień, którymi Mieczysław Bieniek podzielił się z czytelnikami. Uświadomiłem sobie, jaki świat jest piękny i że nawet wtedy, gdy człowiek jest w totalnym dole i wszystko mu się wali, to może nagle spotkać kogoś takiego, jak Jacek. I to jest chyba największy urok zwariowanych podróży – zawsze może się nam przydarzyć coś niezwykłego [5] Ja w każdym razie już czekam na następną szaloną czytelniczą rajzę z Hajerem w roli głównej.

Hajer jedzie do Soczi, Mieczysław Bieniek, literatura podróżnicza, Wydawnictwo Annapurna, 2014, 304 strony
moja ocena: 8/10
Jeżeli:
* lubisz literaturę podróżniczą lub relacje z szalonych wypraw
* lubisz przystępnie napisaną relację okraszoną masą ciekawych informacje o kulturze i społeczeństwie
* interesujesz się Rosją, ale chciał(a)byś także poznać kraje skandynawskie
* potrzebujesz motywacji do realizacji swoich najbardziej szalonych pomysłów podróżniczych
* nie przejmujesz się błędami językowymi itd.
* chcesz przeczytać książkę podróżniczą, która różni się od pozostałych na rynku (zawiera elementy gwarowe)

“Hajer jedzie do Soczi” jest książką właśnie dla Ciebie!

[1] “Hajer jedzie do Soczi”, Mieczysław Bieniek, Wydawnictwo Annapurna, 2014, s. 21
[2] Tamże, s. 87
[3] Tamże, s. 25
[4] Tamże, s. 303
[5] Tamże, s. 297
Za możliwość przeczytania książki dziękuję
Wydawnictwu Annapurna
oraz serwisowi Sztukater, dzięki któremu książkę otrzymałam.
***
16 Komentarze
Podziel się treścią

Joanna Kulik

Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Opcjonalnie technik obsługi turystycznej. Uwielbia czytać, oglądać, podróżować, odkrywać. I o tym pisze.

16 Komentarze

  1. alicjamagdalena
    03/03/2014 at 7:26 pm

    Chętnie przeczytam. Kilka lat temu na studiach chodziłam na fakultet o Rosji. Były to najlepsze wykłady w moim życiu. Prowadził je starszy dziadek, który miał mega wiedzę, bo spędził w Rosji dłuższy okres czasu. Opowiadał tak ciekawie, że chciało mi się uczyć z tych notatek, nigdy wcześniej ani później nie miałam już takich fajnych zajęć..

    • admin3682
      04/03/2014 at 8:13 am

      Rzeczywiście, żeby zainteresować innych potrzebne jest to coś. Tak jak pisałam, Rosja nigdy specjalnie moich myśli nie zajmowała. A styl Hajera przypadł mi do gustu i bez względu na to, o czym by pisał, przeczytałabym jego opowieści. Ta książka jest właśnie tak napisana, że czyta się jak o czymś ogromnie fascynującym. Każda strona jest coraz ciekawsza. Choć jest w niej dużo przygód autora, między słowami da się wiele o społeczeństwie rosyjskim wyczytać.

  2. Franca
    03/03/2014 at 7:29 pm

    Mam bardzo mieszane odczucia co do tej książki. Z jednej strony bardzo chętnie poznałabym Rosję od innej strony niż z kierunku moskiewsko-petersburskiego (czytaj: urzędowego). Najbardziej ciekawią mnie elementy gwarowe, choć przerażają mnie błędy językowe, których nie znoszę i na które jestem uczulona. Kurczę, naprawdę nie wiem, czy powinnam sięgać po tę książkę.

    • admin3682
      04/03/2014 at 8:17 am

      Tak jak napisałam w recenzji, jeżeli pominie się te wszystkie błędy, przestanie się na nie zwracać uwagę (choć czasami bywa to trudne), książka okaże się świetnym obrazkiem z Rosji. Gdyby nie te błędy, moja ocena pewnie byłaby jeszcze wyższa. Pod względem treści jednak książka jest naprawdę warta przeczytania. Nie uważam, żeby była stratą czasu. Napisana jest tam humorystycznie, przygody są tak szalone, a obserwacje tak ciekawe, że te błędy w tym wypadku można wybaczyć. Chociaż to zależy oczywiście, jak mocno one drażnią…
      Wiesz, podobnie jest z blogami. Takie recenzje, które nie zawierają błędów, prawie się nie zdarzają 😉

  3. miqaisonfire
    03/03/2014 at 8:27 pm

    Zapraszam na podsumowanie 6 odsłony Kryminalnego Wyzwania!
    http://miqaisonfire.wordpress.com/2014/03/03/472-podsumowanie-kryminalnego-wyzwania-6/

  4. Katarzyna Meres
    03/03/2014 at 9:53 pm

    Hm. W moje ręce też wpadło mało książek odnośnie Rosji, a szkoda. Na tę powyższą może i miałabym chęć, ale jest nowa, więc pewnie nie będzie jej w bibliotece. A kupować jej na pewno nie będę, więc jeśli gdzieś, kiedyś wpadnie w moje łapki, na pewno przeczytam 🙂

    • admin3682
      04/03/2014 at 8:20 am

      Poprzednie książki autora przynajmniej w mojej bibliotece były mocno rozchwytywane i często jak zaglądałam do systemu, były akurat pożyczone. Więc niewykluczone, że szybko się w nich pojawi i ten tytuł. Nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie biblioteka dopuszcza możliwość zgłoszenia książek, które by Czytelnicy chcieli przeczytać, które biblioteka ma w najbliższym czasie zakupić. Ale może to zależy od regionu? Hajer jest akurat ze Śląska, skąd i ja pochodzę 😉

  5. Basia Pelc
    04/03/2014 at 7:53 am

    Bardzo ciekawie o niej napisałaś. Czuję się zaintrygowana.

    • admin3682
      04/03/2014 at 8:21 am

      Cieszę się. Jak książka sama w sobie intryguje i jest bardzo ciekawa, to i recenzja sama się pisze, można pisać i pisać, jak widać po długości recenzji 😉

  6. Ann RK
    04/03/2014 at 9:43 pm

    Coś zdecydowanie dla mnie! Jastrzębski rozbudził mój apetyt na Rosję. 🙂

    • admin3682
      05/03/2014 at 8:23 am

      Pamiętam tę recenzję. Książkę pana sama chciałabym przeczytać.

  7. K jak Ksiażka
    05/03/2014 at 9:03 am

    Jak się robi to automatyczne przeniesienie? bo ja tylko esportowałam tresci archiwum i komentarze na nowy adres 🙂

  8. Edyta
    10/03/2014 at 4:11 pm

    Bardzo chętnie sięgnę po tą książkę! 🙂

  9. Anna Omiecińska
    06/06/2015 at 1:46 pm

    Książka fajna. To chyba najlepsze słowo, które ją opisuje. Jeden dzień, szybko się czyta, ciekawe przygody. Hajer ma spojrzenie na Rosję z innej strony niż wielu reportażystów – prosty człowiek spotyka innych prostych ludzi. Teraz jestem ciekawa jego książki o Indiach, bo ten kraj mnie bardziej interesuje.

  10. W prywatnej bibliotece: stos nowości – Świat w słowach i obrazach
    16/02/2018 at 4:14 pm

    […] Monforte Niewierna (Sztukater) Mieczysław Bieniek Hajer jedzie do Soczi (Sztukater) (przeczytaj recenzję) Krzysztof Samborski Zjadłem Marco Polo (Bezdroża) (recenzja już wkrótce) Natalia A. Bieniek […]

  11. Trochę strachu, trochę śmiechu – Świat w słowach i obrazach
    04/03/2018 at 4:02 pm

    […] poznaj także inne książki wydawnictwa Annapurna: Z Hajerem na kraj Indii Hajer jedzie do Soczi […]

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Obowiązkowe pole są odpowiednio zazanaczone*

Enter Captcha Here : *

Reload Image