recenzja książki

“Trucicielka i inne opowiadania” Éric-Emmanuel Schmitt | O wartościach

moc-przemyslen-trucicielka-i-inne

 

życie takie jest, niesprawiedliwe, nieprzewidywalne, nierówne. Trzeba to zaakceptować. [1]
Motywy w literaturze:
religia, święta Rita, uczucia, rodzina, przyjaźń, zawiść, ambicje

Eric-Emmanuel Schmitt jest bardzo dobry w krótkich treściwych formach. I takie pisarstwo bardzo nam się podoba. Dlatego dziwią (a tym bardziej bawią) wspomnienia autora (zamieszczone na końcu książki), gdy przytacza propozycję amerykańskiego wydawnictwa, które chciało z 80-stronicowej historii zrobić cztery razy dłuższą.Jak autor pisze, Noszę w sobie przekonanie, że każda historia ma swój ciężar gatunkowy, który wymaga odpowiedniego formatu pisarskiego. [2] Zgodnie z tymi słowami w Trucicielce i innych opowiadaniach przedstawia nam cztery historie. Nie są one długie, ale jak wiele w sobie zawierają. Właśnie tego od Schmitta oczekuję: pewnej dozy kojącej (lub też nie) mądrości, która nie jest podana natrętnie. I braku zbędnych dialogów. Historie mogą się wydać krótkie, ale nie ma już tutaj czego dodać.

Trucicielka to cztery historie, których z pozoru nic nie łączy.

Powrót przytacza losy mężczyzny, który – pracując na dalekiej wodzie – nagle dowiaduje się, że jedna z jego córek zmarła. Mężczyzny, który nie podejrzewał nawet, że miłość może polegać na uśmiechach, pieszczotach, czułości, śmiechu, obecności, zabawie, na tym, że ofiaruje się komuś swój czas, że się go z nimi dzieli. We własnych oczach miał wszelkie powody, aby uważać się za dobrego ojca. [3].
Tytułowa Trucicielka to swoista przypowieść o kobiecie, którą wszyscy wytykają palcami. Wszyscy plotkują, że zabijała ona swoich mężów. (…) cokolwiek o niej opowiadano, jej wygląd nigdy do tego nie pasował, nie przystawał ani do jej miłości, ani do jej zbrodni. [4] Nowy ksiądz odegra w jej życiu duże znaczenie.
Koncert Pamięci anioła (co ciekawe, w oryginale to owo opowiadanie stanowiło tytuł dla książki) ukazuje dwóch młodych chłopaków, którzy są swoimi przeciwieństwami. Jeden się uśmiecha, drugi poci. Ty – wojak, on – zen. Ty postrzegasz życie jako walkę, [on] zaś idzie naprzód, nie wyobrażając sobie najmniejszego niebezpieczeństwa. [5] Jednak ta historia ma swoje rozwinięcie w dalszej przyszłości. Dalej Schmitt snuje opowieść o królu rynku religijnego i porno [6] oraz o mężczyźnie udzielającym się w ośrodku pomocy dla młodych.
Ostatnia, Elizejska miłość, ukazuje idealny obrazek pary, która darzy się ogromnym uczuciem, nawet po wielu wspólnie spędzonych latach. Kochającej się… na łamach kolorowej prasy. On jest prezydentem i chce ubiegać się o reelekcję. Ona jest pierwszą damą – z całym związanym z tym bagażem. Kobieta rozmyśla o tym, czy czuje jeszcze coś do swojego partnera.

Nie układam bukietu, zbierając rozproszone kwiaty, tylko szukam kwiatów w zależności od bukietu. [7] Także i ja nie wyobrażam sobie dobrego zbioru opowiadań, które nie mają wspólnego punktu zaczepienia. Tym co łączy powyższe historie z całą pewnością jest styl autora oraz charakter tych historii. Są to świetne przypowieści, które potrafią zasiać w człowieku ziarenko. Można tutaj odnaleźć jeszcze jedną nitkę wiążącą. Jest nią św. Rita, święta od przypadków beznadziejnych, od spraw niemożliwych, połyskuje w tych historiach jak brylant. Czasem błyszczy ironią, czasem cynizmem, niekiedy wyzwala jakieś działanie albo niesie nadzieję. [8]

Nie należy jednak tego wszystkiego połączyć w biblijną opowieść, której nie każdy chciałby czytać (w tym i ja). Schmitt bowiem sięgnie po wątki religijne. Ale przedstawi je tak, że nie czujemy się jak na kazaniu. Do niczego nas nie zmusza. Niektóre fragmenty opowiadań zresztą nie przeszłyby katechetom czy księdzu przez gardło. Można nie wierzyć w świętych Kościoła katolickiego, ale trzeba przyznać, że pod tą marką spotyka się nie najgorsze postacie. [9] Zresztą jedno z opowiadań przedstawia nam człowieka zdemoralizowanego, pełnego goryczy i nienawiści. Człowieka, który nie obawia się wygłosić opinii: Jezus i Matka Boska zdominowali rynek. W Europie święci nie są już modni, z wyjątkiem świętej Rity i świętego Judy, jeżeli popracuje się nad promocją. [10] Inny bohater tej książki wprost przyznaje, że w Boga nie wierzy, ale lubi historie, które sprawiają, że jestem mniej samotny i nie aż taki głupi. [11] Schmitt jednocześnie wskazuje, jak blisko jest człowiekowi do Boga w sytuacjach krytycznych. w tym chaosie (…) był gotów spróbować wszystkiego, nawet modlitwy. [12]

Kilkakrotnie podczas czytania książki nasunęło mi się skojarzenie z Paulo Coelho. Kiedyś (prawie) wszyscy w książkach autora się zaczytywali. Do momentu aż ktoś odważył się powiedzieć, że nie ma w nich miejsca na głębsze przemyślenia. Pod względem mniej czy bardziej głębokich myśli autorzy mają coś wspólnego. Chcą w swoich historiach coś przekazać. Jeden i drugi potrafi chwycić w odpowiednim miejscu. Z tym, że Coelho nieraz opiera się o wierzenia nietradycyjne i magię, a dla Schmitta magią jest to, co wywodzi się z religii chrześcijańskiej czy z Pisma Świętego. I przy tym ma niesamowity dar ubrania w słowa tego, co chce przekazać. Jego myśli są proste, ale jednak głębokie i mądre, choć mimowolnie nasuwają na myśl tego pisarza brazylijskiego. I dokładnie taka jest Trucicielka i inne opowiadania.

Naprawdę zły człowiek uważa, że jest dobry. Tak samo jak idioci nie wiedzą, że są idiotami. [13]

Czytelnicy, którzy już zdążyli ze Schmittem się zapoznać, wiedzą, że autor pisze mądrze, ale przystępnie. Ale nie banalnie. I potrafi niezwykle wciągnąć. Kolejne historie czyta się dobrze i szybko. Warto jednak wydzielać sobie codziennie po jednym. Dać sobie chwilę do zastanowienia. A na deser podarować sobie myśli autora, które spisał w trakcie prac nad tą książką. Wydaje mi się, że taki pamiętnik (i jego publikacja w ramach tej samej książki) to nie tylko ciekawy punkt wyjścia do analizy tego, co zostało spisane na poprzednich stronach. Porównanie tego, co autor chciał przekazać i jak podchodzi do swojej pracy z tym co sądzą o jego dziełach fani jego książek czy przypadkowi czytelnicy. To nie tylko obraz człowieka i jego pracy nad kolejnym tytułem. Jest to także swoisty poradnik rzemieślnika.

Jeżeli to opowiadanie, Elizejska miłość, zamyka książkę, to dlatego, że dostarcza do niej klucz: ludzie (…) gubią się w korytarzach czasu, prawie nigdy nie przeżywają podobnych uczuć jednocześnie, cierpią przez bolesne rozdźwięki. (…) Jeżeli nawet pewnego dnia będziemy mogli zrozumieć (…) co nam się nie udało, one już tego nie naprawią. [14]
Trucicielka i inne opowiadania (Concerto a la memoire d’un ange), Éric-Emmanuel Schmitt, literatura współczesna/opowiadania, Znak Literanova, 246 stron
moja ocena: 7/10

przeczytaj także:
-> recenzję książki “Intrygantki” Schmitta
> recenzję książki “Śmiertelna klątwa” Christie
-> recenzję książki “Insekt” Castillon
Jeżeli:
* lubisz opowiadania (z tych dłuższych, gdzie z bohaterami można się zżyć)
* lubisz mądre opowieści, z głębszymi przemyśleniami i pozwalające zastanowić się nad ludzkim postępowaniem
* przepadasz za prozą autora
* chciałbyś poznać warsztat i myśli autora związane z pracą nad opowiadaniami

“Trucicielka i inne opowiadania” jest książką właśnie dla Ciebie!

 

[1] “Trucicielka i inne opowiadania”, Éric-Emmanuel Schmitt, tłum. Agata Sylwestrzak-Wszelaki, Znak Literanova, 2011, s. 126
[2] Tamże, s. 239
[3] Tamże, s. 71
[4] Tamże, s. 17
[5] Tamże, s. 93
[6] Tamże, s. 115
[7] Tamże, s. 224
[8] Tamże, s. 245
[9] Tamże, s. 201
[10] Tamże, s. 112
[11] Tamże, s. 127
[12] Tamże, s. 75
[13] Tamże, s. 125
[14] Tamże, s. 244
***
7 Komentarze
Podziel się treścią

Joanna Kulik

Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Opcjonalnie technik obsługi turystycznej. Uwielbia czytać, oglądać, podróżować, odkrywać. I o tym pisze.

7 Komentarze

  1. alicjamagdalena
    12/03/2014 at 1:28 pm

    Jak kiedyś będę mieć okazję, to po książkę sięgnę chętnie 🙂

  2. Eliza K.
    12/03/2014 at 3:57 pm

    z opowiadaniami mam ten problem, że są dla mnie za krótką formą. Zawsze mam wrażenie, że są niedokończone. Osobiście najbardziej lubię opowiadania Bukowskiego, które polecam

    • admin3682
      14/03/2014 at 4:10 pm

      W tym wypadku akurat opowiadania nie są tak bardzo krótkie. I nie mam wrażenie niedokończenia. Wydają się "skończone" i pozwalają na zadumę. O Bukowskim nie słyszałam. A co polecałabyś na początek?

  3. Katarzyna Meres
    12/03/2014 at 8:01 pm

    Uwielbiam opowiadania i Schmitta. "Trucicielka" to świetna książka i muszę sobie ją koniecznie przypomnieć 🙂

    • admin3682
      14/03/2014 at 4:11 pm

      A masz jakąś ulubioną książkę Schmitta? Może akurat jeszcze nie czytałam 😉

  4. Basia Pelc
    13/03/2014 at 8:16 am

    Tak, to może być coś dla mnie.

  5. Wiem, że nic nie wiem – Świat w słowach i obrazach
    17/02/2018 at 11:37 am

    […] także inne książki autora: „Trucicielka i inne opowiadania„ […]

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Obowiązkowe pole są odpowiednio zazanaczone*

Enter Captcha Here : *

Reload Image