“Artysta” kontra “Nebraska”

Pamiętacie ten fenomen sprzed dwóch lat związany z pewnym czarno-białym tytułem? Zwykła, prosta historia pozwalająca wrócić myślami do początków kina. Pomyśleć o Rudolfie Valentino, Clarku Gable czy Jamesie Deanie oraz innych filmowych amantach z dawnych lat. Podczas gdy kultowe polskie tytuły poddaje się cyfryzacji i koloryzacji, mimo wszystko miło jest spojrzeć na kino z dawnej perspektywy. Na pierwsze tło wysuwa się wtedy treść, a nie jakość.

 

Artysta (The Artist)

  • Historia prosta, można by pomyśleć banalna, ale jednocześnie potrafiąca przyciągnąć widzów przed ekrany.

  • Historia miłosna w dawnym stylu, na wesoło.

  • Swoista pochwała dla kina z dawnych lat. Sentymentalny powrót do tej magii, którą było kino – do rozrywki nie masowej.

  • Wydaje się, że film przeszedłby bez echa, zginąłby w tłumie, gdyby nie pomysł zastosowania szarości. I odjęcia mu dialogów. Artysta jest bowiem filmem niemym. Miło że został mocno doceniony nie tylko do widzów, którzy lubią być zaskakiwani. Nominacja do Oscara wiele daje.

  • Oglądając Artystę można nie tylko powspominać (w treści można zobaczyć jak wyglądała produkcja filmów wiele lat temu). Film to rewelacyjna rozrywka. Trudno pozbyć się uśmiechu na twarzy, gdy patrzy się na przerysowane miny.

  • Może jestem sentymentalna. A z cała pewnością daję się porwać magii kina. Czarno-białe nieme kino? Ja to kupuję. Dlatego ode mnie Artysta dostał 9 gwiazdek.

Nebraska

  • O tyle, o ile w przypadku Artysty zastosowanie szarości miało przypomnieć początki kina, o tyle w przypadku Nebraski odjęcie koloru pozwala wzmocnić odbiór treści, jaką próbuje nam przekazać Alexander Payne.

  • Wydaje mi się, że filmu nie zrozumieją osoby dość młode. Mówi on bowiem o tym, co się dzieje z człowiekiem na starość i o budowaniu relacji z najbliższymi.

  • Prostota formy, spokój, może trochę monotonii. Ale jednak dobitnie i na wesoło.

  • Rewelacyjnie zagrany, tym samym jest to obraz bardzo realistyczny.

  • Początkowo może się wydawać kompletnie nieciągający, ale jednak pozostaje mocnym zaskoczeniem filmowym. Magiczne “coś” zmusza do brnięcia w tę historię aż no końca. A przy końcu pozostaje pewna zaduma, może nostalgia? Tak, to z pewnością te puste krajobrazy i delikatna muzyka.

  • Klasyczne kino drogi, podczas której rodzina odkryje się na nowo. Można się zatrzymać, porozmawiać i próbować zrozumieć.

  • Warto zobaczyć chociaż dla przezabawnych i mądrych dialogów, ciętych odpowiedzi.

  • Ujął mnie ogólny klimat filmu. Ujęły mnie zabawne teksty. Ujął mnie ogólny wątek. Odnalazłam w tym tytule troszkę prywatnych doświadczeń. Dlatego filmowi dałam 8 gwiazdek. Nebraska wydaje się dobrym filmem do ponownego obejrzenia. Pozostawił po sobie pewną melancholię, która trzyma – niczym nitka. Dlatego pewnie kiedyś do niego wrócę.

***
Fotografie i okładki pochodzą ze stron:
filmweb.pl
stopklatka.pl
kino.dlastudenta.pl
cinema-scope.com

Similar Post

9 Comments

    1. Początkowo także wydawał mi się nudny, ale z czasem zrobiło się dość ciekawie. Tak jak wspomniałam, dzięki filmowi przypomniałam sobie zachowanie mojego dziadka. Przez co film wydał mi się bardzo dobrze oddający rzeczywistość. Nie wiem czy to uznać za zaletę czy wadę, ale niektóre tytuły odbierze się lepiej, gdy z bohaterami ma się coś wspólnego.

    1. Dzięki! A "Artysta" takim fajnym filmem jest… 😉 Nie no, rozumiem, że może nie trafiać, ale może kiedyś przez przypadek obejrzysz go. Nie jest taki zły, jakby na to opis wskazywał, coś w nim jest. Ale "Nebraska" z całą pewnością wydaje się lepsza. Moja subiektywna ocena to wiele czynników, ale jakby spojrzeć obiektywnym okiem, ten drugi jest lepszy. Ale to wszystko zależy od tego, co interesuje…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *