recenzja książki

“Brak wiadomości od Gurba” Eduardo Mendoza | Okiem kosmity (na wesoło)

brak-wiadomosci-od-gurba-eduardo-mendoza

Brak wiadomości od Gurba to książka jakże inna od tych, które ostatnio czytałam. Absurdalna w prawie każdym punkcie. Kompletnie surrealistyczna. Ale tym samym tak niesamowicie zabawna. Niejednokrotnie można przy niej wybuchnąć śmiechem.

Motywy w literaturze:
satyra, przybysz z innej planety, społeczeństwo, obyczaje

Główny bohater jest kosmitą, ma 6513 lat i nigdy się nie kąpie. Potrafi przybrać wygląd dowolnej istoty. Przed wyjściem przybieram wygląd Johna Travolty. Jeśli chcą, żeby je wziąć w obroty, będą to miały. Wyrusza w teren na poszukiwania Gurba. Nie ma bowiem od swojego przyjaciela(?) wiadomości. Zniknął nagle i nie zdał kolejnego raportu. A wyrusza… w kierunku Barcelony. Kolejne strony to jego kolejne przygody, które jednocześnie skręcają nasze brzuchy aż do niemożliwości. Proste, wręcz banalne sprawy, urastają do wielkich tragedii.

Mendoza prostym zabiegiem jakim jest skonfrontowanie istoty z kosmosu z życiem na naszej planecie (którą w tym wypadku reprezentuje Hiszpania, czy też lepiej – Katalonia) ukazuje jednocześnie niuanse postępowania, zwyczaje i zwykłą egzystencję. Wszystko to, na co my przestaliśmy zwracać uwagę, bowiem wszystko już nam spowszedniało. Możemy sobie wyobrażać, że autor jednocześnie kpi z mentalności swoich rodaków. Jest to jednak świetny obrazek z życia w ogóle. Mendoza emocjami bohatera tej nie dość długiej książki próbuje przekazać na czym polega życie w ogóle. Jego zalety i wady. Bez patosu. Na zabawnie.

Brak wiadomości od Gurba to książka napisana w formie dziennika. Choć może bardziej prawidłowo trzeba by było powiedzieć, iż jest to zbiór raportów, które nasz bohater zdaje, podając czas co do minuty. Mamy tym samym całkowity porządek (ale jednocześnie chaos). Spędzamy całe dnie o jego boku.. Z tym, że dokładność owego raportowania jest równie komiczna, jak cała książka.

Pozycja ta jest w stanie nas wciągnąć już od samego początku. Niemal do samego końca brzęczą w głowie pytanie: ale kim jest ten Gurb? ale o co właściwie chodzi? Z czasem przestaje to jednak mieć znaczenie, bowiem dowiadujemy się co nieco o samym bohaterze. Poznajemy wyobraźnię Mendozy, który próbuje nam przekazać swoją wizję odległego, innego świata. Na mojej planecie nie istnieje to, co tutaj nazywa się dzieciństwem. Po urodzeniu wprowadzają do naszych rozumnych organizmów potrzebną (i dozwoloną) dawkę wiedzy, inteligencji i doświadczenia; za dopłatą wprowadzają nam także encyklopedię, atlas, kalendarz, nieokreśloną liczbę przepisów kucharskich Simone Ortegi i przewodnik Michelina (zielony i czerwony) po naszej ukochanej planecie. Jednocześnie wczytujemy się w owe raporty, próbując zacząć myśleć jak bohater. Razem z nim odkrywamy świat na nowo. Zadaję sobie pytanie, czy osobliwa budowa anatomiczna pań, których fotografie pojawiają się w kalendarzu “Playboya”, pozwoliłyby im wytrzymać ciśnienie dziewięćdziesięciu tysięcy atmosfer.

Brak wiadomości od Gurba to książka na jeden wieczór. Jeśli już mieliście do czynienia z książkami Mendozy, wiecie czego się spodziewać. Posiada on swój specyficzny styl, prowadzi swoją odautorską narrację. Jest to tym bardziej zabawne, iż normalny człowiek nie zwraca uwagi na tak przyziemną sprawę jak stąpanie. Uwaga: zawsze należy utrzymywać kontakt z podłożem za pomocą stopy, obojętne której, lub organu zewnętrznego zwanego tyłkiem. Z całą pewnością jest to rewelacyjna książka na poprawę humoru. Ale jednocześnie zwraca uwagę na parę ciekawych spraw. A to jest właśnie to, co tygryski lubią najbardziej.


Brak wiadomości od Gurba (Sin noticias de Gurb), Eduardo Mendoza (tłumaczenie: Magdalena Tadel), satyra, Wydawnictwo Znak, 2010, 152 strony
moja ocena: 7/10
przeczytaj także:
-> recenzję książki Do Santiago. O pielgrzymach, pluskwach i czerwonym winie
> recenzję książki Almodovar. Rozmowy
-> recenzję filmu Przelotni kochankowie Almodovara
Jeżeli:
* lubisz wyjątkowe książki, różniące się od ogólnego nurty
* potrzebujesz poprawy humoru
* lubisz zabawne historie, podczas których raz po raz wybucha się śmiechem

“Brak wiadomości od Gurba” jest książką właśnie dla Ciebie!

 

***
7 Komentarze
Podziel się treścią

Joanna Kulik

Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Opcjonalnie technik obsługi turystycznej. Uwielbia czytać, oglądać, podróżować, odkrywać. I o tym pisze.

7 Komentarze

  1. alicjamagdalena
    14/03/2014 at 6:58 pm

    o nie, to raczej nie jest książka dla mnie 🙂

    • admin3682
      16/03/2014 at 2:08 pm

      czasami warto się przełamać, no ale skoro tak zakładasz… może jeszcze przyjdzie taka chwila, że jednak zaciekawi 😉

  2. Katarzyna Meres
    14/03/2014 at 7:23 pm

    Trzeba zaznaczyć, że to książka bardzo specyficzna i pewnie tylko nielicznym się spodoba. Ja na razie nie mam na nią ochoty… 🙂

    • admin3682
      16/03/2014 at 2:10 pm

      Dlatego zrobiłam parę zdjęć i dodałam je do notki 🙂 Ale masz rację, może nie każdemu przypaść do gustu. Tak czy owak czyta się dobrze i na wesoło.

  3. Basia Pelc
    17/03/2014 at 1:06 pm

    Zaintrygowałaś mnie niezmiernie. To może być świetne!!!!

  4. Magda Charczuk
    18/03/2014 at 12:48 pm

    Witam, nominowałam Cię do LBA, http://czytam-nie-przeszkadzac.blogspot.com/2014/03/liebster-blog-award-2014_18.html
    Pozdrawiam serdecznie:)

    • admin3682
      18/03/2014 at 5:04 pm

      Dzięki za nominację. Kiedyś zapewne odpowiem na te pytania, ale trudno mi powiedzieć, kiedy to będzie 😉

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Obowiązkowe pole są odpowiednio zazanaczone*