recenzja książki

“Słońce jeszcze nie wzeszło. Tsunami. Fukushima” Piotr Bernardyn | Cała prawda o Japonii

slonce-jeszcze-nie-wzeszlo-tsunami-fukushima-piotr-bernardyn
Po japońsku Fukushima oznacza zasobna wyspa i do niedawna, dzięki urokom krajobrazu i urodzajnym ziemiom, takie skojarzenia były całkiem na miejscu. Tu leży Iitate, wybrana kiedyś jedną z najpiękniejszych wiosek w kraju. Dzisiaj nikt w niej nie mieszka, Fukushima zaś długo, jeśli nie zawsze, kojarzyć się już będzie z czymś innym. [1]
Motywy w literaturze:
Japonia, tsunami, Fukushima, kulisy tragedii, energetyka jądrowa, korupcja

Rocznica wydarzeń zawsze jest dobrym pretekstem do napisania książki (lub nakręcenia filmu), która przekaże ukrytą prawdę o minionych wydarzeniach. Pędząca codzienność sprawia, że ludzie których to nie dotyczy szybko zapominają o kolejnych tragediach – gdy media mówią o następnych, tych z innej części świata. Media zawsze mają znajdą nowy temat. Choć najczęściej nie przekazują całej prawdy, a skupiają się na jej małym ułamku.Piotr Bernardyn od ponad dekady mieszka w Tokio. Tragedię przeżył na własnej skórze. Spędził sporo czasu wśród ludzi, których prawdziwy obraz jest ukryty gdzieś głęboko. Japończycy jawią się nam jako naród, który ma całkiem inne podejście do życia. Ich kultura mogłaby stanowić wzór odrębności. Każdy, kto miał okazję robić coś wspólnie z Japończykami (…) szybko zauważy gotowość do poświęcenia, chęć wniesienia własnej cząstki do wspólnego przedsięwzięcia, rodzaj altruizmu bez kalkulowania zysków i strat i oglądania się, czy inni robią to samo. Ma się nawet wrażenie, że Japończykom sprawia to satysfakcję. Po 11 marca takie zachowanie stało się bardziej widoczne. [2] Nie wdawajmy się jednak w dywagacje na temat przyczyny tego zjawiska. Autor reportażu bowiem wystarczająco dobrze radzi sobie z przedstawianiem nam prawdy o tym kraju i o jego mieszkańcach. Rozprawia się ze stereotypami i tłumaczy postępowanie Japończyków. Dzięki tej publikacji można naprawdę dobrze zrozumieć ich mentalność i wyjaśnić sobie przyczyny pewnych zachowań.

Pod przykrywką ogromnej tragedii jaka spotkała Japonię autor przedstawia nam wszystko to co powinniśmy wiedzieć o ludziach i ich życiu po trudnych wydarzeniach. Nie ma tutaj wyraźnej granicy pomiędzy tym co przed i tym co po 11 marca 2011 roku. Jednak Piotr Bernardyn bardzo dogłębnie przedstawia zarówno obraz po trzęsieniu, po tsunami i po dramacie Fukushimy, jak i próbuje wyjaśnić, dlaczego w ogóle doszło do tak ogromnych konsekwencji.To błędy człowieka stały się słabym punktem energetyki jądrowej. [3]

Piotr Bernardyn wziął pod uwagę spory materiał źródłowy: wypowiedzi polityków, naukowców i zwykłych ludzi, których tragedia najmocniej dotknęła, inne publikacje, audycje radiowe, ale także ważne dokumenty, jak raporty, w tym niezależnej komisji śledczej (którego fragment znajduje się na końcu wydania). Książka została podzielona na kilka części. Powoli poznajemy prawdziwy, ludzki obraz tragedii. Autor stara się utrzymać chronologię wydarzeń. Początkowo przypomina strach po trzęsieniu oraz próbuje ubrać w słowa chaos związany z tsunami. Możemy pamiętać wiele katastrof naturalnych, jedna nachodzi w drugą, mieszają się ze sobą. Sprzed trzech lat pamiętamy tylko ogólny zarys wydarzeń. W końcu Japonia to odległy rejon, w którym samo trzęsienie ziemi zdarza się częściej (oczywiście nie o tak wielkiej sile). Publikacja Bezdroży pozwoli nam postawić się na miejscu ludzi, którzy to wydarzenie (oraz jego konsekwencje) przeżyli. Autor bierze pod uwagę czynniki kształtujące ich kulturę i odnosi je do tragedii. Pokazuje – jeśli można tak napisać – ludzki obraz Japończyków (nie jednej osobie naród ten kojarzy się z robotami, którzy działają rutynowo i w sposób automatyczny; autor także o tym wspomina). W Japonii mówi się czasem, że człowiek umiera dla razy: najpierw gdy dusza oddziela się od ciała, potem gdy ciało ulega kremacji lub zostaje pochowane. Do tej ostatniej drogi trzeba je jednak odpowiednio przygotować. [s. 49] Japończycy w większości nie uważają się za osoby religijne, nie roztrząsają na co dzień kwestii metafizycznych. Wielką rolę odgrywa jednak rytuał, czynności, gesty, które należy wykonać w stosownych okolicznościach. Ich niedopełnienie jest bolesne, złamanie etykiety bywa równoznaczne z naruszeniem tabu. Oznacza to, że wobec tych kilku tysięcy pochłoniętych przez wodę, a wciąż nieodnalezionych ciał najbliższe rodziny nie mogą dokonać ostatniej posługi. [4] W Słońce jeszcze nie wzeszło widzimy, że w przypadku takiego zdarzania nie ma rozróżnienia międzykulturowego. Słowa te mogą wydać się banalne, ale jednak ukazuje, że Japończycy od Europejczyków czy Amerykanów niewiele się różnią. Choć kultura sama w sobie jest zdecydowanie inna.

W dalszej części książki autor omawia kwestie związane z energetyką jądrową i dramatem w Fukushimie. Pokazuje jak wiele czynników do niej doprowadziło. Choć wszystko skupia się wokół jednego: czynniku ludzkim i niechęci do przyznania się do błędów czy niewiedzy. Piotr Bernardyn przedstawia obraz skażonej Japonii, ukazuje dramaty ludzkie i ekologiczne. Dotyka bardzo delikatnych spraw. Pokazuje palcem nie tylko na yakuzę, ale także na wielu polityków, naukowców i cała nuklearną wioskę. O tym, że mafia jest częścią nuklearnego biznesu, wiadomo nie od dziś. Rekrutuje ona ludzi do pracy w elektrowniach, niektórzy odpracowują tam dla niej swoje długi. (…) O ile w dużych miastach policja jest ostatnio mniej wyrozumiała dla mafiosów, o tyle na dalekiej prowincji proceder ma często jawny charakter. [5] Piotr Bernardyn tłumaczy czytelnikom, że do tej tragedii przyczyniło się wiele osób. Nawet pracowników, którzy na to wszystko się godzili. Pisze o wszystkim tym, co powinno otworzyć oczy. Pisze także o korupcji, o władzy, o polityce, o pędzie za pieniądzem. Kosztem prostych ludzi, którzy stracili sens życia. Prostych ludzi, którzy żyli z ziemi i morza, a które teraz nie nadają się do użytku.Entuzjastyczne opinie o energii jądrowej nie wystarczyły, równie ważna była negatywna kampania wobec tych naukowców, którzy mieli odmienne zdanie. Odsuwano ich na bok, ośmieszano, blokowano drogę kariery. W departamencie energii METI śledzono wszelkie krytyczne głosy na temat atomu, a specjalny fundusz umożliwiał od razu podjęcie kontrakcji. Ten zaś, kto na serio wdał się w działalność antynuklearną, prędzej czy później spotkał na swojej drodze jakuzę – japońską mafię, która metody nękania i zastraszania ma dobrze opanowane. Ktoś musiał tych ludzi opłacać. [6]

Słowa autora reportażu pozostaną w nas długo. Tego obrazu szybko nie wymażemy z pamięci. Zwłaszcza kilka fragmentów, które poruszą nawet osoby, które nie są w stanie wyobrazić sobie ogromu ludzkiej tragedii związanej z takim czy innym zdarzeniem losowym.

Książka okaże się rewelacyjną publikacją dla tych, którzy cenią dobry reportaż. Otworzy oczy na wiele zjawisk. Pokaże prawdę o kraju tak odległym, że aż dziwnym.  Przeczytać tutaj można o wszystkim, czego media nie powiedzą. Bo się boją, bo nie mają na to czasu, bo ich to nie obchodzi, bo są inne tematy. Nie ma tu taniej sensacji. Jest prawdziwy obraz, który niejednokrotnie wzruszy i dotknie a nawet oburzy.Dziesięć lat stanowić ma granicę, za którą pamięć o tsunami słabnie na tyle, że górę bierze wygoda życia na płaskim, blisko morza. (…) Ci, którzy wracają, mówią sobie, że tsunami już nie nadejdzie, przynajmniej za ich życia. I mogą mięć rację, kłopot mają jednak następne pokolenia. [7]

Jest to zdecydowanie ważna pozycja, którą wielu powinno poznać. Zwłaszcza Ci, którzy uważają, że atom jest czymś najlepszym, co można podarować ludzkości. Proszę nie myśleć, że w tym tytule zawarta jest nagonka na biznes atomowy. Autor bardzo obiektywnie przedstawia wszystko to, co się z nim wiąże, I jakie są jego wieloletnie konsekwencje.

Całość – mimo poważnego tematu – czyta się szybko. Język jest dość przystępny, choć niejednokrotnie fachowy. Autor wplata w tekst wiele japońskich słów, wyrażeń. Dla mnie nie są one większym uatrakcyjnieniem, ale dla japonistów na pewno okażą się przydatne. Zawarte na końcu publikacji fragmenty raportu dopełniają obraz, który kształtuje się słowami Piotra Bernardyna.

Do nabrzeża podszedł chłopiec taszczący latarnię, zapalił ją, położył na tafli wody i popchnął. Widać było napis czarnym tuszem: “Miejmy nadzieję, że przyjdzie dzień, kiedy Tohoku znowu wypełni się śmiechem.” [8]
Słońce jeszcze nie wzeszło. Tsunami. Fukushima, Piotr Bernardyn, publicystyka/reportaż, Wydawnictwo Bezdroża, 200 stron
moja ocena: 8/10

 

Jeżeli:
* cenisz dobry reportaż
* pasjonuje cię Japonia z każdego punktu widzenia
* chcesz poznać kulisy ogromnych tragedii
* lubisz mieć pojecie o ważnych wydarzeniach i chcesz sobie wyrobić zdanie  na temat energii atomowej
*chcesz poznać Japończyków z innej perspektywy niż przedstawia się ich w literaturze podróżniczej
* chcesz wejść wśród ludzi i w ich emocje w trakcie i na krótko po trzęsieniu, tsunami i awarii w Fukushimie

“Słońce jeszcze nie wzeszło” jest książką właśnie dla Ciebie!

***

[1] Piotr Bernardyn Słońce jeszcze nie wzeszło. Tsunami. Fukushima, Bezdroża, 2014, s. 109
[2] Tamże, s. 42
[3] Tamże, s. 82; słowa byłego premiera – Naoto Kana
[4] Tamże, s. 59-60
[5] Tamże, s. 125-126
[6] Tamże, s. 81
[7] Tamże, s. 129
[8] Tamże, s. 171
***

 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję
Wydawnictwu Bezdroża
oraz serwisowi Sztukater, dzięki któremu książkę otrzymałam.


***
9 Komentarze
Podziel się treścią

Joanna Kulik

Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Opcjonalnie technik obsługi turystycznej. Uwielbia czytać, oglądać, podróżować, odkrywać. I o tym pisze.

9 Komentarze

  1. Ann RK
    21/04/2014 at 5:19 pm

    Brzmi dość ciekawie, choć nie wiem czy temat aż tak mnie interesuje, by sięgać po książkę.

    • Joanna Kulik
      22/04/2014 at 6:01 pm

      Też tak do tej książki podchodziłam, a okazało się, że mnie nieziemsko zainteresowała. Generalnie sam temat to nie moja smykałka, ale tytuł ten i tak wciąga.

  2. alicjamagdalena
    21/04/2014 at 6:06 pm

    Bardzo lubię takie książki, dlatego z chęcią przeczytam 🙂

  3. Katarzyna Meres
    21/04/2014 at 9:16 pm

    Ja także lubię takie książki, więc muszę znaleźć na nią czas 🙂

  4. Edyta
    22/04/2014 at 1:37 pm

    Książka dla mnie! Jestem pewna! Szczególnie, że tak wyczerpująco o niej napisałaś 🙂

    • Joanna Kulik
      22/04/2014 at 6:02 pm

      Cieszę się i czekam na opinię w takim razie. O dobrych książkach można pisać i pisać – słowa same płyną do palców 😉

  5. Piotr Bernardyn
    25/04/2014 at 8:36 am

    Dziękuję za wnilkiwą i przychylną 😉 recenzję. Zamieściłem ją na stronie FB poświęconej książce.
    Pozdrawiam !
    Piotr B.

  6. “Dziś prawdziwych nomadów już nie ma” – Świat w słowach i obrazach
    04/03/2018 at 10:05 am

    […] książki Szkatułka pełna Sahelu -> recenzję książki “Stary”, młodzi i morze -> recenzję książki Słońce jeszcze nie wzeszło -> recenzję książki Gaumardżos. Opowieści z […]

  7. Podróże po literaturze: Bezdroża – Świat w słowach i obrazach
    22/04/2018 at 3:26 pm

    […] Pod przykrywką ogromnej tragedii jaka spotkała Japonię autor przedstawia nam wszystko to co powinniśmy wiedzieć o ludziach i ich życiu po trudnych wydarzeniach. Nie ma tutaj wyraźnej granicy pomiędzy tym co przed i tym co po 11 marca 2011 roku. Jednak Piotr Bernardyn bardzo dogłębnie przedstawia zarówno obraz po trzęsieniu, po tsunami i po dramacie Fukushimy, jak i próbuje wyjaśnić, dlaczego w ogóle doszło do tak ogromnych konsekwencji.To błędy człowieka stały się słabym punktem energetyki jądrowej. (czytaj dalej) […]

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Obowiązkowe pole są odpowiednio zazanaczone*