recenzja książki

“Uśmiechy Bombaju” Jaume Sanllorente | Iskierka w brudzie i ubóstwie

iskierka-w-brudzie-i-ubostwie-usmiechy

Bombaj. Miasto kontrastów. Indyjskie Hollywood. To tutaj spełniają się marzenia o sławie. To do tego miasta codziennie przybywa mnóstwo nowych marzycieli. Jednocześnie miejsce to jest synonimem biedy. Dharavi w Bombaju to największe slumsy świata.  Przebiły nawet brazylijskie fawele. Te same biedne tereny potrafią jednak odmienić życie, spojrzenie na życie i na świat.

Motywy w literaturze
fundacja, życiowa zmiana, Indie, dalici

Jaume Sanllorente wiódł spokojne europejskie życie. Szary człowiek, niknący w tłumie podobnych do siebie osób, posiadających te same plany i marzenia. Podróż do Indii odmieniła jego życie. I choć brzmi to banalnie – i być może niewiarygodnie – to tam odnalazł siebie. Nie od razu uświadomiłem sobie, że to właśnie ta pierwsza noc głębokiej rozpaczy zaowocowała przemianą, która się we mnie dokonała. Często porównuję ów proces do układania puzzli. To tak, jakby poprzedni wzór – powiedzmy, wzór mojej duszy – rozsypał się nagle i teraz wszystko należało porządkować na nowo. Czyżby Indie naprawdę zmieniały człowiekowi skalę wartości? Czyżby potwierdzały się stereotypowe wyobrażenia, do których odnosiłem się wcześniej tak niechętnie? [1]Bieda, którą zobaczył na miejscu, cierpienie i krzywdy wyrządzane niewinnym maluchom wypaliły w nim tak wielkie piętno, że postanowił zacząć temu w jakiś sposób przeciwdziałać. Czułem się obrażony, znieważony, oszukany przez świat, który pozwolił mi wierzyć, że ludzkie życie sprowadza się do przejażdżek na motorze i obserwowania uśmiechniętych Hiszpanek. Jeśli wszystko rozgrywało się na tej samej scenie, dlaczego nikt do tej pory nie uchylił przede mną kurtyny? Co powinienem teraz zrobić? Śmieć się z tymi niewinnymi czy płakać z ich matkami? [2]

Jaume Sanllorente urodził się w Barcelonie. Wiele lat zajmował się dziennikarstwem biznesowym. Indyjskie wakacje w 2003 roku odmieniły jego życie do tego stopnia, że postanowił zamienić hiszpańskie życie na te indyjskie. Założył fundację, która miała na celu pomoc najbiedniejszym – niedotykalnym. I wyprowadzenie ich na ludzi. Jaume pomaga dalitom wejść wśród ludzi. Wyziera z zachłannych rąk slumsów i ludzi, którzy pragną wykorzystać te niczyje dzieciaki dla własnego dobra, kształci i wprowadza w zwykłą codzienność. Aż do dzisiaj.

Początki nie były łatwe. Piętrzyły się problemy, mnożyli się ludzie, którym jego działalność utrudniała życie. Nikt nie powiedział, że walka o lepsze jutro, o lepszy świat jest łatwa i przyjemna. Mężczyźnie coraz częściej na każdym kroku musiał towarzyszyć ochroniarz. Jednak nie poddał się.

Uśmiechy Bombaju to autobiograficzny zapis tego co działo się przed indyjskim życiem twórcy fundacji. Oraz droga do zmiany w jego życiu. Tytuł ten rewelacyjnie oddaje klimat i biedę współczesnego Bombaju. Autor nie szczędzi czytelnikom drastycznych opisów. Próbuje w słowach oddać to, co sam doświadczył. Książka jest przepełniona złem tego świata. Nienawiść jest zła. Gandhi mówił wręcz, że jeśli miłość do jednych każe nam znienawidzić drugich, to lepiej nie kochać. A jednak wtedy, po chwili osłupienia, zalała mnie nienawiść. Nienawiść do człowieka, który zabił własną córeczkę, przypieczętowując tym samym los tej leżącej u mnie na rękach kruszynki i jej nieszczęsnej, odzianej w żałobną biel matki. Nienawiść do wszystkiego wokoło i do siebie, że nie mogę nic poradzić. [3] Na prawie każdej stronie wyczuć można emocje autora. Jaume Sanllorente opisuje swoje doświadczenia i spisuje wszystkie problemy, jakie mu towarzyszyły: od próby pomocy upadającemu ośrodkowi dla sierot, aż po stworzenie własnej fundacji i próbę utrzymania jej.

Książkę mimo wszystko można przeczytać dość szybko. Pisana jest lekkim językiem, choć dotyka trudnych tematów. Ukazuje prawdę o kolorowych Indiach, które widzimy na fotografiach w magazynach podróżniczych. Autor przy każdym rozdziale przedstawia sentencje oddające jego stan ducha. Tytuł ten daje solidnego kopa. Do przemyśleń i zmiany myślenia.

Dobrze że są takie osoby, które próbują pokonać barierę niemocy. Pomimo problemów walczą o lepsze jutro. I nie patrzą przez pryzmat beznadziejności takich działań. Jeśli każdy z nas pomaluje na biało malutki kawałeczek, czarna powierzchnia się zmniejszy, a jeśli zabierzemy się do malowania wspólnie – w końcu całkiem zniknie.

Uśmiechy Bombaju, Jaume Sanllorente, autobiografia/publicystyka, Świat Książki, 188 stron
Jeżeli:
* chcesz poznać prawdziwe Indie
* lubisz czytać biografie, autobiografie
* lubisz książki z pozytywnym przekazem

“Uśmiechy Bombaju” jest książką właśnie dla Ciebie!

***
[1] Uśmiechy Bombaju, J. Sanllorente, Świat Książki, 2010, s. 30-31
[2] Tamże, s. 52
[3] Tamże, s. 60
***
***
2 Komentarze
Podziel się treścią

Joanna Kulik

Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Opcjonalnie technik obsługi turystycznej. Uwielbia czytać, oglądać, podróżować, odkrywać. I o tym pisze.

2 Komentarze

  1. CIAŁA NIEBIESKIE – Tanja Dückers – Świat w słowach i obrazach
    16/02/2018 at 3:22 pm

    […] inne książki wydawnictwa : Uśmiechy Bombaju Gaumardżos! Opowieści z […]

  2. Holandia dogłębnie fascynująca – Świat w słowach i obrazach
    17/03/2018 at 5:28 pm

    […] inne publicystyczne książki: Uśmiechy Bombaju Hajer jedzie do Soczi Stary, młodzi i morze, Od Antarktydy do Alaski W drodze na […]

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Obowiązkowe pole są odpowiednio zazanaczone*

Enter Captcha Here : *

Reload Image