banialuki

Moje motywacje, czyli Centuś na zakupach

moje-motywacje-czyli-centus-na-zakupac

Postanowienie prawie noworoczne (albo spóźnione noworoczne, zależy jak patrzeć), czyli zbieractwa ciąg dalszy. Kiedyś pomyślałam, jak miło by było posiadać na własność ulubione serie. I właśnie zaczęłam to marzenie realizować. Co prawda zdarzało mi się kupić w międzyczasie pojedynczy tytuł z serii jednej czy drugiej. Jednak zdecydowanie więcej wypożyczałam z miejskiej biblioteki. Literatura podróżnicza czy reportaże mają to do siebie, że można do nich wrócić. Dlatego ograniczam tym samym kupowanie sensacji, thrillerów czy kryminałów tylko do tytułów, które każdy bibliofil w swojej prywatnej bibliotece mieć powinien. Bądź też – tak z sentymentu – do ulubionych autorów.

Jeszcze przez wyjazdem na upragniony urlop dałam się skusić wyjątkowej promocji w mało znanej w moim mieście księgarni. Jak to zwykle bywa, trafiłam tam przy okazji,nie planując w ogóle żadnego zakupu. Jakiś magnes mnie tam zaciągnął. A tym magnesem okazały się dwa cudowne egzemplarze AFRYKA TREK. Książki ulubione! Książki, które w swojej bibliotece po prostu musiałam mieć! Przygody “pisklaków” to jeden z najlepszych tytułów z gatunku literatury podróżniczej / publicystyki, jaki kiedykolwiek miałam w rękach. 50-procentowa przecena? No jak tego nie kupić?!

A Stephen King? Też oczywiście przypadek, że znalazł się w moim domu. Weszłam do księgarni sieciowej w poszukiwaniu przewodnika po Majorce (z tym to akurat byłam bardzo wybredna, bo zanim w końcu go kupiłam, ponarzekałam na stos innych).

Dość niedawno wypełniałam ankietę na temat czytelnictwa. Niejeden z Was na pewno też miał ją na ekranie. Wyszło na to, że książek do domowej biblioteki (kupionych) doszło bardzo mało, bo częściej się szczypałam z wydawaniem i zdecydowanie ograniczyłam wchodzenie do miejsc, w których mogą pojawiać się tanie książki, czy książki w ogóle. A już nie mówiąc o tym, jaki Szkot (a może mistrz w wyszukiwaniu promocji?) ze mnie wyszedł, gdy podliczyłam, ile na te kilka egzemplarzy wydałam…

A że równowaga w przyrodzie (w stosunku do egzemplarzy recenzenckich) musi być…

1. Dałam się skusić MEGA wyprzedaży na stronie sieci Matras i w końcu dorwałam książkę, w którą miejska biblioteka najwyraźniej zaopatrzyć się nie planuje (POMARAŃCZE W ŚNIEGU), a przy okazji zaczęłam w końcu zbierać egzemplarzy SERII WYDAWNICZEJ SALSA. A ALLENDE… wyszła – jak to u mnie najczęściej bywa – z przypadku 🙂

2. Jakieś magiczne przyciąganie zaprosiło mnie na stronę księgarni Dedalus. Chyba nie trzeba zaznaczać, że pełnowartościowa, nieczytana książka za 7,50 zł czy 9 zł skusi każdego fana literatury?

Swoją drogą – wielkie podziękowania dla osoby, która tę stronę mi przedstawiła 😉 Bowiem w końcu byłam w stanie kupić publicystykę, którą ciężko uświadczyć w niższych cenach w księgarniach stacjonarnych.

“Z PLECAKIEM PRZEZ ŚWIAT” już kiedyś przeczytałam. Ale po skończeniu ostatniej strony postanowiłam, że kiedyś będzie ona u mnie na półce. Jest tutaj tak dużo praktycznych porad, że warto. 8 zł? To jest ten czas!

Wprost uwielbiam serię Bieguny. Wiele z tych książek już przeczytałam. Dlatego na razie skusiłam się na tytuły, których w rękach jeszcze nie miałam: “KRUCHY LÓD”, “MORDERCY W MAUZOLEACH” i “W 80 DNI DOOKOŁA ŚWIATA”.

Czarne wydaje kilka ciekawych serii. Reportaż, Orient Express czy Sulina – ze względu na swój gatunek – obowiązkowo muszą się w moim domu zjawić. Doszły zatem: “SONNESCHEIN”, “MIESZKAŃCY ROANY ODCHODZĄ POGODNIE” oraz “PONAD NASZE SIŁY”.

Wydawnictwo W.A.B. cenię za serię z miotłą (i te tytuły kiedyś dorwę w swoje szpony), ale na razie skupiłam się na serii Terra Incognita: “SNY O UTOPII”, “DOBRE KOBIETY Z CHIN” i “TERRA NULLIUS”.

Pozostałe tytuły skusiły mnie swoją niemożliwie niską ceną, ale także tematem poruszanym w nich:

  • w “PERFUMERII KARDYNAŁA” autorka schodzi z utartych włoskich ścieżek

  • o Australii nie czytałam wiele, a ŚNIADANIE Z KANGURAMI wydaje się świetną propozycją na start

  • o książce “PRZEZ KRAJ LUDZI, ZWIERZĄT I BOGÓW” niejednokrotnie słyszałam pochlebne opinie

  • interesuje mnie motyw samotnego podróżnika w literaturze podróżniczej, stąd chętka na “BURZA DEPCZE MI PO PIĘTACH”

  • “UCIECZKA PRZEZ HIMALAJE” I “WYPRAWA WZDŁUŻ AMAZONKI” po prostu wydały mi się ciekawymi propozycjami

  • a “TYGIEL” i “CAŁE ZDANIE NIEBOSZCZYKA”… weszły do koszyka z przypadku 🙂

Książki “GROBOWIEC Z CISZY” (recenzja tutaj) i “CARNIVIA. BLUŹNIERSTWO” (recenzja tutaj) udostępniło mi wydawnictwo Akurat i ich pośrednik. Były to ciekawe lektury, zwłaszcza ta druga propozycja. Ja już czekam na przesyłkę z kontynuacją Carnivii. I wprost nie mogę się doczekać!

 

Stos egzemplarzy recenzenckich otrzymanych poprzez portal Sztukater rośnie wraz z każdą kolejną przesyłką. Początkowo było skromnie: cztery czy pięć sztuk. A teraz… Sami widzicie – same ciekawostki wydawnicze.

Aktualnie czytam “KONIEC GRY” i już mogę wspomnieć, że jest to dość intrygująca polska powieść kryminalna. Dla równowagi – “W POSZUKIWANIU ZAPACHU SNÓW”, jak na literaturę prostą łatwą i niby przyjemną, idzie mi jak po grudzie. W najbliższym czasie powinny się pojawić na blogu recenzje “KSIĄŻECZKI O PODRÓŻOWANIU” i “KTO NIE PYTA – TEN BŁĄDZI”. A reszta? Na pewno w tym roku, no bo w końcu… “stresujące” terminy.

Niedawno gdzieś mignęła mi informacja, iż portal Sztukater poszukuje nowych recenzentów. Zatem jeśli tylko macie ochotę, spróbujcie.

Jako że książek mi ciągle mało, a i lubię mieć duży wybór jeśli chodzi o zasiadanie z książką przy kominku, nałóg odezwał się i przy pożyczaniu książek z biblioteki. “PAMIĘTAM CIĘ” jest książką rewelacyjną, ale wciąż zbieram się do napisania recenzji. Słowa muszą nabrać mocy prawnej. By odpowiednio Wam ją przedstawić. Jako że czytam kilka książek na raz (by się nie nudzić), aktualnie jestem także w trakcie poznawania historii z “ZAMKU Z PIASKU”. Zaczęło się bardzo iny interesująco (podobnie jak było z “JEDWABIEM”), ale jest jednocześnie trochę monotonii w niej.

“Całe zdanie nieboszczyka” na stosie bibliotecznym znalazło się przez przypadek. To oczywiście egzemplarz własny, o którym wspomniałam wyżej.

Tak, czy owak, książek bardzo wiele. Stos tytułów, które posiadłam na własność musi nieco przeleżeć. Jako że… terminy, terminy, terminy. I zmiany, zmiany, zmiany. Pewnie na święta skusi mnie któryś z nich, bo wszystkie ciekawe. A gdy zimno i ponuro za oknem, wprost chce się odpłynąć myślami do Afryki, Australii czy nawet Włoch.

 

Ja Wam wszystkim życzę tak owocnych łowów i poszukiwań promocji! Bo mimo że troszkę wydałam, jestem szczęśliwa. Jak to na mola prawdziwego przystało 🙂

***
1 Komentarze
Podziel się treścią

Joanna Kulik

Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Opcjonalnie technik obsługi turystycznej. Uwielbia czytać, oglądać, podróżować, odkrywać. I o tym pisze.

1 Komentarze

  1. alicjamagdalena
    07/12/2014 at 8:16 pm

    Kupiłam w mojej ulubionej księgarence II część Afryka Trek 😀 17 zł, szok przecena :))

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Obowiązkowe pole są odpowiednio zazanaczone*

Enter Captcha Here : *

Reload Image