Quo vadis homine?

 

Konia z rzędem temu, kto jest w stanie powiedzieć, dlaczego sięgnęłam po ten tytuł. Zastanawiam się nad tym do teraz. Tytuł – mówi mało. Opis określiłabym słowem enigmatyczny do kwadratu. Nie potrafiłam jednoznacznie zaklasyfikować tego tytułu do konkretnej kategorii. Recenzja, na którą się natknęłam także nie powiedziała mi zbyt wiele poza słowami zachęty.

I wiecie co?

Po jej przeczytaniu dalej twierdzę, że nie da się jej zaszufladkować. Ale z całą pewnością mogę stwierdzić, że warto po nią sięgnąć. Ale uwaga! Z równie wielką pewnością: nie jest to książka dla każdego.Nastają w życiu takie chwile, gdy jesteśmy w kropce. Nie wiemy co począć, nie wiemy w którą stronę postawić krok. Gratuluję tym, którzy nieprzerwanie wiedzą, czego chcą od życia. Bo to najwyraźniej rzadko spotykany dar. Człowiekowi nie obce są chwile zwątpienia. I bywa, że nieokreślone coś przeszkadza nam w byciu szczęśliwym. Niby mamy wszystko, co chcieliśmy osiągnąć: rodzina, dobra praca, własny dom, wakacje w tropikach. Ale jednak coś jest nie tak…

I to jest najlepsza chwila by sięgnąć po Kto nie pyta – ten błądzi Krzysztofa Langera.Kto nie pyta… nie jest zwykłym poradnikiem mającym pokrzepić duszę i pokazać palcem, co mamy robić, by odnaleźć prawdziwe szczęście. Na książkę składa się wiele scen z życia Zenobiusza. Całość czyta się niczym dobrze skonstruowaną powieść. I choć książka i tak nie jest zbyt obszerna, poszczególne jej fragmenty można sobie przydzielać zgodnie z nastrojem. Są to bowiem króciutkie teksty, które bardziej dają pretekst do przemyśleń, niż pokazują co, jak, gdzie, dlaczego i po co?

Na 162 stronach znajdziemy przekrój całego życia Zenobiusza. Jego autorytetem, celem wszystkim nasuwających się pytań jest własny ojciec, ucieleśniający wszelką wiedzę świata. Myślę, że prawie każdy maluch – przynajmniej do pewnego etapu – tworzy taką relację z jednym z rodziców. Chłopiec (a później mężczyzna) stawia sobie (i bliskim) pytania i poszukuje odpowiedzi. Ponieważ nie ma złych pytań, za to potrafią być trudne odpowiedzi, dlatego postaram się odpowiedzieć na twoje pytanie. Uprzedzam jednak, że przynajmniej częściowo będę wykraczał poza obszary uznawane przez normalnego człowieka za normalne i wchodził w przestrzeń, którą można by nazwać fantastyką. [s. 45]

Wszystko to, co zostało tutaj spisane jest swoistym medykamentem potrafiącym zadziałać, gdy coś jest nie tak. Jednak to nie tylko odpowiedni czas jest potrzebny, by zajrzeć głębiej w ten tytuł. Czasami, jak w zacytowanej wyżej przestrodze ojca Zenobiusza, wypadałoby mieć nieco mocniej otwarty umysł. Chociaż Krzysztof Langer zebrał kilka prawd i daje pretekst do filozofowania w wolnej chwili, czasem szerszy horyzont jest niezbędny.

Dla mnie sporą barierą jest podejmowanie w literaturze tematu Boga i wiary. Mimowolnie pojawia się u mnie mur obronny nakazujący nie sięgać po dany tytuł. A gdy natrafię na ten temat przypadkowo, zaczyna się kształtować coś na kształt buntu. Nie myślcie jednak, że jest to tematem niniejszej książki. Owszem, pojawiają się chrześcijańskie przemyślenia. Ale to tylko pół kropeczki nad i. Można bowiem napisać książkę tak, by nie drażniła i nie raziła nadmiernym epatowaniem jednym punktem widzenia. Przykładem niech będzie twórczość Erica-Emmanuela Schmitta. Jego książki pokazują mądrość świata. Ale nie ma w nich nachalności. Za to na duszy robi się nieco lżej.

I z tym przemyśleniem Was pozostawię…

Jeżeli:

* lubisz niekonwencjonalne książki
* lubisz krótkie formy
* lubisz książki, nad którymi trzeba chwilę pomyśleć
* zadajesz sobie pytanie: co dalej, dokąd pójść, dlaczego?

“Kto nie pyta – ten błądzi” jest książką właśnie dla Ciebie!

 

***
 

Similar Post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *