“Dzika droga” kontra “Droga życia”

Dramatyczne wydarzenia i utrata bliskich są nieuniknione. Gdy umiera rodzic albo gdy traci się dziecko przychodzi chwila refleksji, ale i złości. Negatywne emocje mogą zdominować kolejne czyny. Można  także próbować zbliżyć się do utraconej kochanej osoby, próbując dokończyć to czego nie zdążyła za życia. Dwa tytuły, które dzisiaj Wam przedstawię są bardzo do siebie podobne, ale jednak mocno się od siebie różnią. Katharsis vs. poznanie. 

 

Dzika droga (Wild)

  • Podjęcie wyzwania samotnej wędrówki dla samej siebie, by poznać swoje pragnienia, zrozumieć swoje postępowanie i odmienić życie na lepsze. Cheryl chce poradzić sobie ze śmiercią matki oraz z nieudanym (ze swojej winy) małżeństwem. Dziewczyna mocno się zagubiła. Dlatego wyrusza w drogę. Chce przejść 1000 mil pieszo szlakiem Pacific Crest Trail

  • Wspaniała nostalgiczna Reese Witherspoon ukazuje duszę dziewczyny zagubionej. W zasadzie jest to film jednego aktora. Kolejne postaci są tylko mignięciem na trasie bądź próbą zrozumienia przeszłości dziewczyny. Nikogo nie poznamy lepiej od Cheryl. Ważna jest droga. I ważne jest to co siedzi w jej głowie. 

  • Dzika droga to film, który może być balsamem na duszę, przpełnionym nostlagią i pobudzający przemyślenia. Nie ważne co, ale jak i dlaczego. Nie spodziewajcie się zwrotów akcji, piętrzących się niebezpieczeństw. Przez cały seans mamy wrażenie przesiadywania w głowie bohaterki. Poznajemy duszę dziewczyny odnajdującej się na nowo. Dziewczyny, któa wyznaczyła sobie cel.

  • Być może ze względu na to, że bohaterką jest kobieta, a w filmie ważna jest jej dusza i jej priorytety, być może to kobiety lepiej zrozumieją przekaz filmu. Trzeba jednak zwrócić uwagę na reżyserię. Być może pamiętacie jak rok temu zachwycałam się wspnianiale wykreowanymi rolami w filmie Witaj w klubie (wyhudzony Matthiew i Jared nie do poznania). Może sami byliście pod wielkim wrażeniem samego filmu. Z Dziką drogą łączy je postać reżysera, Jean-Marca Vallee (który tym samym uzyskał tytuł mojego ulubionego) oraz fakt, że jeden i drugi są filmami biograficznymi.

  • Dzika droga jest tym, czego ostatnio mi brakowało. Nie mogę utożsamić sie z bohaterką, ale mimo wszystko czasami mam ochotę powędrować gdzieś daleko i wglębić się we własne myśli. Kunszt Reese i świetna reżyseria także dodają swoje do efektu końcowego. Film oceniłam na 8 gwiazdek. 

 

Droga życia (The Way)

  • Chociaż bohater filmu Droga życia także podejmuje wędrówkę, droga jest zupełnie inna. Cheryl wędrowała kompletnymi bezdrożami. Szlak Świętego Jakuba jest mimo wszystko bardziej przygotowany na ludzi, którzy masowo przechodzą tę trasę. Nieuniknione jest spotkanie tłumów. Ale ta wędrówka ma swój cel. Jest nim Katedra w Santiago de Compostela (choć większość udaje się kawałek dalej, by spotkać się z bezkresnym oceanem i na krańcu Europy zakończyć wędrówkę oraz oddać się przemyśleniom nad tym co dalej).

  • Odmiennie do Cheryl, Tom ma dobre i uporządkowane życie. Liczy się gabinet okulistyczny, sport i przyjaciele. Jednak nagle dostaje telefon, który zmieni całe jego życie. Musi wyjechać do Francji, by zabrać ciało tragicznie zmarłego syna. 

  • Bohater grany przez Martina Sheena nie do końca rozumiał, dlaczego syn porzucił studia i wyruszyć na szlak, wędrując po różnych kontynentach. Wędrówka szlakiem Świętego Jakuba nie ma być dla ojca oczyszczeniem, ale poznaniem i zrozumieniem. Co więcej, choć początkowo domaga się samotności, przyłącza się do niego grupa ludzi, na których na starcie reaguje alergicznie. Chce być sam. Chce spędzić trochę czasu ze swoim synem. I chce zakończyć obrany przez niego cel.

  • Mimo że film kręcony był w Hiszpanii, jest on na wskroś amerykański. Amerykańskie myśli bohatera i amerykański styl. Liczą się tutaj gagi i przygody na trasie. Bardziej chce się przyciągnąć uwagę widza, niż w przypadku Dzikiej drogi. Jednak nie oznacza to, że film jest lepszy czy gorszy. Jest po prostu inny. Mniej duchowy, choć także jest pewną formą odkrycia siebie na nowo.

  • Dla mnie rewelacją są mijane przez bohatera krajobrazy. Po tym, jak dwukrotnie wędrowałam szlakiem z bohaterami reportaży w wersji książkowej, ciekawie było poznać tę drogę za pomocą innego zmysłu. Ujęła mnie historia ojca. Rozbawiły sytuacje, które go na drodze spotkały. Być może mniej czułam ten film, niż Dziką drogę, ale jednak był to bardzo ciekawy seans. Dlatego oceniłam go na 7 gwiazdek. 

***
Fotografie i okładki pochodzą ze stron:
filmweb.pl
hbo.pl
kinopodbaranami.pl

Similar Post

5 Comments

    1. Niestety to jeden z minusów dynamicznych szablonów. Wszystkie te wyzwania są ubiegłoroczne, w tym roku cierpię na chroniczny brak czasu i postanowiłam też skupić się na prywatnym księgozbiorze. Banery zostawiłam, bo kiedyś zapewne do wyzwań wrócę. Twoje wyzwanie jest bardo ciekawe i pomyślę o nim 🙂 Dzięki za zaproszenie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *