Morderstwo i uchodźcy

Można napisać powieść, która szybko stanie się nieaktualna. Ale można także nakreślić historię, którą czytając po latach będzie można odnieść do współczesnych wydarzeń. I dokładnie to można powiedzieć o Mordercy bez twarzy Henninga Mankella.

brutalne morderstwo, prześladowania, nacjonalizm, uchodźcy, kryzys wieku średniego

 

Przerzucając kolejne strony tej opowieści o rozwiązywaniu zagadki niezwykle brutalnego morderstwa miałam wrażenie, że autor pisał tę książkę dokładnie w tej chwili. Fragmenty wyrwane z powieści mogłyby być wypowiedziami mijanych na ulicy ludzi. Bywały momenty, że (…) odczuwał jakby rodzaj sympatii dla pewnych argumentów wrogich wobec imigrantów, które przywoływano w dyskusjach i w prasie podczas trwania tego procesu. Czy rząd i Urząd Imigracyjny naprawdę mają kontrolę nad tym, kto przyjeżdża do Szwecji? Kto jest uchodźcą, a kto szuka szczęścia? I czy w ogóle można czynić jakieś rozróżnienia? Jak długo można stosować zasady otwartej polityki imigracyjnej, nie wywołując chaosu? Czy w ogóle istnieje jakiś limit, ilu można ich przyjąć? (…) Stwierdził, że żywi ten sam niepokój i niechęć co większość ludzi. Niepokój przed nieznanym, przed obcymi.Wioska Lenarp (okolice Ystad; nie istnieje w rzeczywiści). Jest 8 stycznia 1990 roku. Jeszcze nie zaczęło świtać. Starszy pan wstaje wcześniej niż zwykle? Budzi go dziwne przeczucie? Podświadomość daje znać, że coś jest nie tak? Wstaje i zastanawia się, dlaczego koń u sąsiadów nie rży. Zdaje mu się, że ktoś woła o pomoc. Postanawia sprawdzić, co u sąsiadów-przyjaciół. Doznaje szokującego odkrycia. Mężczyzna leżał martwy, okrutnie okaleczony. Kobieta dogorywała z pętlą na szyi, przywiązana do krzesła. Sprawa zostaje przekazana Kurtowi Wallanderowi. Kobiecie przed śmiercią udaje się wypowiedzieć jedno słowo: zagraniczny. Pytania się mnożą, zagadka staje się coraz bardziej zawiła. Kiedy szczegóły sprawy przedostają się do mediów w okolicy dodatkowo zaczynają się prześladowania imigrantów. Czy w sprawę zamieszani są uchodźcy, czy rodzina? Czy mógł to być napad rabunkowy? Jeżeli tak, to skąd ta okrutna brutalność? Powiada się, że każdy skrywa w sobie jakąś tajemnicę, której nie zdradza absolutnie nikomu. Szybko okazuje się, że dokładnie tak było w tym przypadku…

Skania w Szwecji – tam gdzieś toczy się akcja powieści
źródło

Henninga Mankella ocenia się jako mistrza kryminałów policyjnych. Nie bez przyczyny. Morderca bez twarzy jest powieścią rzeczową, dokładnie relacjonującą przebieg sprawy. Autor co prawda wplątuje w akcję wątki obyczajowe w postaci łamiącego się życia prywatnego Wallandera, przeżywającego kryzys wieku średniego. Jednak Mankell posługuje się językiem, który można by potraktować jako suchy. Tak jakby dokumentował rozwój sprawy.

Głównego bohatera – Kurta Wallandera – poznajemy, gdy już jest rozwiedziony, ale jeszcze ma nadzieję, że przeszłość wróci i da się ją poukładać. Nie dogaduje się z córką. Nie najlepiej ma się także relacja z jego ojcem, u którego zaczynają pojawiać się oznaki sklerozy. Mimo problemów w życiu osobistym musi sprostać niezwykle trudnej sprawie, która spadła na barki policjanta i jego współpracowników. Jakby tego wszystkiego było mało, jako zastępca przebywającego na urlopie szefa musi także sprostać atakującym go mediom i telefonom z pogróżkami stosowanymi w stronę uchodźców znajdujących się w specjalnie dla nich przygotowanych ośrodkach.

Niestety nie mogę stwierdzić (mimo dość aktualnego wątku  i ciekawie rozwijanej akcji), że powieść jest wybitna. Autor stosuje różne haki, na które czytelnik ma prawo się złapać. Kieruje sprawę różnymi tropami. Raz jest przewidywalnie i czytanie się nieco dłuży, innym razem jest na odwrót. Bohater nie jest bezbarwny, nie ma rozproszenia pomiędzy życiem prywatnym kilku osób. Dokładnie poznajemy tylko tę jedną osobę, powoli odkrywając czy rządzi się jego świat. Ale jednak czegoś tutaj brakuje. Tego czegoś, dzięki czemu od pozycji tej nie dałoby się oderwać. Na szczęście jest to dopiero pierwsza część cyklu i prawdopodobnie autor da jeszcze popis.

Powieść Morderca bez twarzy można także potraktować jako nieco filozoficzne rozważania nad współczesnością i nad zachodzącymi w świecie zmianami. Życie toczy się swoim własnym tempem, ale świat mocno gna do przodu. Policjanci będący w średnim wieku nie czują się z tymi czasami oswojeni. Coś się zmienia. Nic już nie będzie takie jak kiedyś. Nie będzie już prostych spraw. Kiedyś uciekało się z większych miast, by uniknąć „wymyślnych” przestępstw. Teraz przestępcy ci odnajdują swoje miejsce w tych spokojniejszych dotąd miejscach. Niejeden z policjantów ma ochotę uciec przed nimi do Sztokholmu. Ale czy to coś da? Może lepiej się przystosować?

Ciekawi mnie co Henning Mankell zgotuje Kurtowi Wallanderowi w następnych tytułach cyklu. Jednak nie ma tej żyłki, którą cechuje twórczość Lackberg czy naszych rodzimych autorów takich jak Bonda czy Mróz. Nie mam ochoty pędzić do księgarni czy biblioteki, by szybko przeczytać następną część. Ale nie zapieram się. Może to zmieni się wraz głębszym poznaniem bohatera.

Henning Mankell (1948 – 2015)
źródło: www.sydsvenskan.se
Jeżeli:
* lubisz skandynawskie mocne powieści
* lubisz rozwiązywać zagadki kryminalne wraz z bohaterem
* preferujesz rzeczowy, wręcz dokumentalny styl powieści
* czytając kryminał czy thriller lubisz dodatkowo czytać o społeczeństwie i sprawach politycznych czy społecznych

“Morderca bez twarzy” jest książką właśnie dla Ciebie!

 

***

“Morderca bez twarzy” (Mördare utan ansikte), Henning Mankell (tłum. A. Marciniakówna), W.A.B., 2006 (wyd. II)

 

***

 

 

 


***

Similar Post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *