recenzja książki

“Cztery dni w styczniu” Jordi Sierra i Fabra | Barcelońska beznadzieja | recenzja książki

cztery-dni-w-styczniu-fabra-recenzja

Kryminał z całą pewnością króluje na liście ulubionych gatunków. Nie tylko moich. Można pomyśleć, że autorzy powieści senscyjnych już niczym nas nie zaskoczą. Można jednak do powieści ze zbrodnią w tle wnieść nieco więcej. Jordi Sierra i Fabra okrasza opowieść kawałeczkiem barcelońskiej historii. Jest dość monotonnie, ale nie oznacza to nudy.

zabójstwo, śledztwo, historia, wojna domowa, głód, ucieczka, oczekiwanie 

Cztery dni z życia Barcelony

Moje czytelnicze doświadczenie z autorem to jedynie “Truskawkowe pola” – powieść w niczym podobna do tej, którą prezentuję w tej chwili. Inny gatunek, myślę że także całkiem inna grupa docelowa. Jednak tak samo ciekawie ujęte wydarzcztery dni w styczniu fabra recenzjaenia w czasie. “Cztery dni w styczniu” to – jak w tytule – cztery doby, które pokazują życie codziennie już nie takie jak na co dzień. Kilka dni oczekiwania na zmiany, za nieznane. Dni echa porażki.

Wyrzuty sumienia czy bohaterstwo?

Obowiązki inspektora Mascarella są główną osią powieści. Choć w zasadzie nie powinniśmy go już nazywać inspektorem. Czasy, o których pisze Jordi Sierra i Fabra to czasy, w których Mascarell nie powinien już sprawować swojej funkcji. Nadszedł czas zmian. Jedna strona przegrała, wygrał ktoś inny. Policjant powinien zdać broń i przestać strzec porządku w Barcelonie. Jednak jego natura nie pozwala mu być biernym w obliczu wydarzeń. Być może jednak… jest to krzyk wyrzutów sumienia lub próba wygrania walki, choćby osobistej?

Mascarell, niczym ostatni Mohikanin podczas czterech dni oczekiwania na wejście faszystów do miasta na prośbę znajomej prostytutki próbuje odszukać jej zaginioną córkę. Szybko jednak sprawa osiąga drugi bieg, gdy chwilę po rozmowie z kobietą, zostaje ona odnaleziona martwa. Mówi się, że popełniła samobójstwo. Lecz instynkt inspektora mówi swoje…

Przekleństwo oczekiwania

Śledztwo nie jest wartkie. Jest raczej dość… monotonne. Nie jest to jednak wadą powieści. Doskonale oddaje ono klimat w istocie bardzo monotonnego oczekiwania. Wszyscy wiedzą co ma nadejść. Mieszkańcy Barcelony doskonale wiedzą, że obecna władza przegrała. Idzie nowa. Pozostaje tylko czekać.

Sierra i Fabra krokami inspektora przechadza się ulicami Barcelony, ukazując obraz głodu, nędzy, ucieczki i braku stabilności, która człowiekowi jest tak potrzebna. Pokazuje doskonale, jak wojna zmienia wszystko. Nie tylko porządek. Nie codzienność. Ale także samego człowieka. “Cztery dni w styczniu” to powieść bardzo pesymistyczna, gruntownie smutna i podła, choć podana w sposób dość delikatny jak na kryminał i opisane w nim czasy.

Klimat powieści nie jest ogarnięty patosem. Jordi Sierra i Fabra bez przesadyzmu pokazuje świat, jakim zapewne był w chwili, której my, czytelnicy nie pamiętamy. Autor doskonale oddaje atmosferę. Niemniej jeżeli ktoś szuka w “Czterech dniach w styczniu” wartkiej akcji kryminalnej, zbrodni na najwyższym poziomie wyobraźni, epatowania krwią i nienawiścią – lepiej niech przerzuci wzrok na inną półkę. Choć nie jest to delikatna powieść obyczajowa, choć kryminalna zagadka jest dość przewidywalna – nie do końca o to w tej powieści chodzi. Bardziej polecam ją tym, którzy chcieliby poczuć oddech faszyzmu na plecach. Ale tylko oddech oczekiwania. Ci, którzy chcieliby dowiedzieć się choć troszkę o czasach minionych i zacząć swoją przygodę z Hiszpanią w literaturze z pewnością powieścią będą zaciekawieni.

Osobiście nie uważam powieści za pierwszorzędną historię, do której powinno się wracać. Jednocześnie nie uważam, aby czas pośwęcony na lekturę był zmarnowany. “Cztery dni w styczniu” traktuję jako wstęp do dogłębnego poznania historii Barcelony i Hiszpanii. I w gruncie rzeczy jestem bardzo ciekawa dalszych losów inspektora.

cztery dni w styczniu fabra recenzja

Jeżeli:
* lubisz domieszkę historii
* chcesz poznać codzienność w czasie wojny domowej
* uważasz że kryminał może mieć drugą stronę niż klasyczna wizja gatunku, jaką nam serwuje literatura popularna

“Cztery dni w styczniu” jest książką właśnie dla Ciebie!

***
***

2 Komentarze
Podziel się treścią

Joanna Kulik

Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Opcjonalnie technik obsługi turystycznej. Uwielbia czytać, oglądać, podróżować, odkrywać. I o tym pisze.

2 Komentarze

  1. Odkrywając książki
    06/02/2018 at 1:59 pm

    Bardzo lubię historię, w sumie to mój zawód 🙂 Chętnie zajrzę, też dlatego, że nie znam jeszcze książek tego autora, a przecież trzeba odkrywać. Pozdrawiam 🙂

    • Joanna Kulik
      06/02/2018 at 3:29 pm

      Odkrywanie to podstawa 😉 Mam nadzieję, że się spodoba. I czekam na relację 😉

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Obowiązkowe pole są odpowiednio zazanaczone*