“Czas mroku” kontra “Dunkierka”

Dwa oscarowe tytuły. Historia opowiedziana od dwóch stron. Tło zdarzeń w jednym filmie uzupełniają wydarzenia w drugim. Główny bohater jednego filmu pobrzmiewa w akcji drugiego. Dwa dzieła kinematografii przedstawiają te same czasy, ale twórcy w poszczególnych tytułach postanowili pójść w zupełnie inną stronę. 

Czas mroku jest filmem biograficznym, w którym Joe Wright chce przybliżyć nam osobę Winstona Churchilla. Aktor zupełnie niepodobny do Gary’ego Oldmana genialnie kreuje postać polityka, któremu w późnym wieku przyszło decydować o losach kraju i poniekąd tworzyć nowy wizerunek Europy.

Wciągający historyczny film obyczajowy, jakim jest Czas mroku to jednocześnie – a może przede wszystkim – idealnie odwzorowany klimat i atmosfera czasu II wojny światowej w Wielkiej Brytanii. Kostiumy, muzyka, kreacje aktorskie… Gdybym oglądała tylko takie filmy z historią w tle, pewnie przedmiot ten w czasach szkolnych nie sprawiał  mi tyle trudności i przykrości.

Czas mroku to z całą pewnością film pierwszej klasy, wart obejrzenia i docenienia. Każda rola odegrana jest wyśmienicie. Klimat idealnie wyczuwalny. Dialogi porywająco przeprowadzone a monologi polityczne… tak wciągające, że można tylko żałować, iż polskie posiedzenia sejmowe do pięt im nie dorastają.

Czas mroku jest w całości filmem niemal perfekcyjnym. Brak mu patosu, o który nie trudno w filmie gloryfikującym postać, która odegrała kolosalne znaczenie w historii. Joe Wright idealnie wyważył wszystkie punkty, przedstawiając wciągający, ciekawy kawałek wojennych czasów. 

Czas mroku (Darkest Hour), dramat historyczny/film biograficzny, USA/Wielka Brytania, 2017, reż. Joe Wright

Christopher Nolan serwuje widzom kino zgoła inne. Punkt wspólny to sama Dunkierka. W Czasie mroku Churchill miał decydować o losach żołnierzy w Dunkierce. Widzowie nie mieli punktu odniesienia. Nie mieli możliwości empatycznego wejścia w ten kawałek historii. I właśnie tutaj następuje ogromne uzupełnienia tegoż braku.

Dunkierka to dramat rozgrywany na wielu płaszczyznach. To opowieść wielkiej ucieczki i ewakuacji z plaży, na której z całą pewnością nikt nie chciałby wypoczywać. Jako widzowie towarzyszymy Tommy’emu (Fionn Whitehead) oraz pozostałym mężczyznom w kolejnych skazanych na porażkę próbach ucieczki. Walka niemal bezsensowna. Walka o przetrwanie.

W Dunkierce z każdej strony zionie strachem i wielkim napięciem. Ogromne zasługi w tym punkcie należą się Zimmerowi, którego muzyka przechodzi przez widzów jak strzała. Za zdjęcia do filmu także można bić ogromne pokłony. Wizualnie film jest bardzo dopracowany i widać ogromną pracę wielu ludzi oraz brak marnotrawstwa ogromnych pieniędzy, które na kręceniu filmu poszły. Całość jest świetnym spektaklem strachu, ucieczki, napięcia z kunsztem aktorskim.

Dunkierka (Dunkirk), dramat wojenny, Francja/Holandia/USA/Wielka Brytania, 2017, reż. Christopher Nolan

Moje subiektywne uczucia są gorętsze w stosunku do Czasu mroku. W kinie wolę doceniać dialogi, nie akcje. Niemniej obiektywnym okiem jestem zmuszona przyznać, że Dunkierka jest naprawdę świetnym kawałkiem współczesnego kina z historią w tle. W tym zestawie w oscarowej rywalizacji bardziej trzymam kciuki za ten pierwszy. Jako całości. Bo na szczęście poza główną rywalizują ze sobą w całkowicie odmiennych kategoriach.

Similar Post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *