recenzja filmu

“Kształt wody” recenzja filmu | Fantastyczna amerykańska masala o tolerancji

recenzja-filmu-ksztalt-wody

Współczesny człowiek jest zagoniony, zestresowany, zapracowany. Na nic nie ma czasu. Często dla relaksu potrzebuje zwykłych, prostych rozrywek. Bez dwóch zdań przekłada się to na kino. Dla potrzeby relaksu często taki człowiek sięga po prosty, lekki film. Ot tak – dla luzu. Każdy – nawet najbardziej zatwardziały adorator dobrego kina – ma w swojej „karierze” takie etapy.

recenzja filmu kształt wody

W tą stronę zapewne chciał pójść Guillermo del Torro, który postawił na klasyczną baśń. Wziął pod lupę „Piękną i bestię” i przerobił ją na własną modłę. Bo tym na pierwszy rzut oka jest tegoroczny zdobywca Oscara. Ale to tylko pozory, bowiem „Kształt wody” to wielowymiarowa opowieść.   Niczym indyjska masala movie miesza w sobie wiele wątków i gatunków.

„Kształt wody” jest opowieścią o samotnej niemej kobiecie, która wiedzie bardzo monotonne życie. Elisa Esposito (Sally Hawkins) pracuje jako sprzątaczka w tajnym laboratorium. Jak to zwykle bywa w takich opowieściach – przypadkiem –  odkrywa pilnie strzeżony sekret. Wraz z koleżanką z pracy Zeldą (Octavia Spencer) poznaje na czym polegają rządowe eksperymenty.

recenzja filmu kształt wody

Guillermo film ukształtował w klimacie lat 60. Zrobił to tak umiejętnie, iż mamy wrażenie cofnięcia się w minione lata. Wydaje się, jakbyśmy po wyłączeniu filmu mieli wrażenie, że za oknem zobaczymy taki sam świat. Zdjęcia fantastycznie przykuwają wzrok. Dobrana do tego muzyka idealnie wpasowuje się w całą atmosferę filmu. A do tego wytworne aktorstwo dodaje tylko smaczku całości. Niczym wisienka na torcie widza porażają wspaniałe efekty.

Toro postawił na klasyczną walkę dobra ze złem. „Kształt wody” to głównie baśń uwidaczniająca tych dobrych próbujących pokonać tych złych. Bohaterka grana przez Hawkins widzi piękno tam, gdzie inni odczuwają wstręt i strach. Nawet dziecko zauważyłoby tutaj proste antagonizmy. Jednak pomimo faktu (a może właśnie dlatego), że jest to bajka dla dorosłych, wprawny widz ukształtuję tę tytułową wodę na nie tylko romantyczną musicalową opowieść, ale przede wszystkim na sprawnie wyreżyserowany dreszczowiec z klimatem i nutką horroru. Zobaczy tutaj fantastykę, dobry humor i melancholię. A także napięcia rasowe (będące tylko przykrywką dla braku tolerancji w ogóle) i strach.

recenzja filmu kształt wody

Można by powiedzieć z czystym sumieniem, że to film marzenie. Można by także powiedzieć, że każdy w „Kształcie wody” odnajdzie coś dla siebie. Osobiście jednak nie zaznaczyłabym tej pozycji jako film, który koniecznie każdy szanujący się widz widzieć powinien. Owszem, idealnie wpasowuje się hollywoodzki styl. Amerykanie w końcu bardzo lubią takie bajki. Wystarczy przypomnieć triumfującego kilka lat wstecz „Artystę”. Jednak „Kształt wody” idzie o krok dalej. Bowiem są to efektowne obrazy z przesłaniem, które potrafią zszokować.

Po zakończeniu seansu nie wiedziałam, co mam o tym filmie myśleć. Niby jest bardzo sprawnie zrobiony. Fantastyczny wizualnie, nieco efekciarski (ale bez przesady), z nienachalnym przesłaniem. W sumie w tym także jest magia kina. Taki jest cel kina. By czuć się nieco skonfundowanym. Toro mnie zaczepił. Choć generalnie uważam, że poniosła go zbyt wielka fantazja, o filmie ciągle myślę. Może właśnie o to mu chodziło?

 

Kształt wody, The shape of water, fantasy, USA, 2017
reż. Guillermo del Toro, scen. Guillermo del Toro, Vanessa Taylor, wyst. Sally Hawkins, Michael Shannon, Richard Jenkins, Octavia Spencer, Doug Jones
moja ocena 6/10
0 Komentarze
Podziel się treścią

Joanna Kulik

Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Opcjonalnie technik obsługi turystycznej. Uwielbia czytać, oglądać, podróżować, odkrywać. I o tym pisze.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Obowiązkowe pole są odpowiednio zazanaczone*