recenzja książki

“Motylek” Katarzyna Puzyńska | Lipowo obyczajowo-kryminalne | recenzja książki

recenzja-ksiazki-motylek

Zima, lasy, wieś i zbrodnia. Dokładnie w ten sposób najczęściej zaczynają się mroczne szwedzkie kryminały. A przynajmniej ja mam takie pierwsze skojarzenie. Momentalnie widzę przed oczami kadry z pierwszego odcinka wyśmienitego serialu “Dochodzenie“. Jeżeli dodać do tego motyw kościelny (częsty, bo jakże szokujący) oraz liczne mocno rozbudowane wątki obyczajowe sięgające także czasów dawnych i dawniejszych, czytelnicy finalnie dostają to, co lubią najbardziej.

Przyjdzie na to czas?

Za każdym razem, gdy sięgam po daną powieść czy film dopiero po znacznym czasie od premiery, dziwię się coraz mocniej, że sięgam po ten tytuł dopiero w tym momencie. O serii książek o Lipowie Katarzyny Puzyńskiej słyszałam nie raz. Czytałam niejedną recenzję jej książek, tymczasem znowu dałam się złapać w pułapkę zwaną “przyjdzie na to czas”.

motylek puzyńska recenzja

Wyjrzała na zewnątrz. Za oknem las tonął w śnieżnej bieli. Nigdy nie lubiła zimy, ale tu na wsi nagle zaczęła patrzeć na nią inaczej. Zaśnieżone gałęzie, ślady zwierząt odciśnięte w białym nieskazitelnym puchu. Wszystko wyglądało tak romantycznie.

Gatunek wyeksploatowany?

Chociaż “Motylek” jest powieścią kryminalno-obyczajową osadzoną na polskiej wsi, daje się tutaj wyczuć klimat mroźnej Skandynawii. Bardzo nie lubię przywiązania wydawców do porównań z nazwiskami czołowych światowych autorów. Często są one na wyrost. Taka drobna marketingowa sztuczka, która ma na celu przyciągnięcie rzeszy fanów. W tym akurat wypadku porównanie do Camilli Läckberg jest mocno uzasadnione.

motylek puzyńska recenzja

Zbrodnia na tle religijnym?

“Motylek” zaczyna się nie tak wcale mocnym przytupem. Poznajemy armię bohaterów, do których autorka nas przywiąże. Z jednymi pozostaniemy zapewne na długo, podczas gdy inni mają na celu jedynie namieszanie w zagadce kryminalnej. A jest nią zmasakrowane ciało zakonnicy znalezione na poboczu drogi. Bardzo długo Katarzyna Puzyńska daje nam wierzyć, że została ona potrącona. Czytelnicy jednak wiedzą swoje. Wiedzą, że gdzieś kryje się zabójca.

Skacząc pomiędzy bohaterami “Motylka” nie jest tak łatwo zgadnąć, kto jest winien, bowiem w powieści niejeden człowiek ma sporo za kołnierzem. Autorka lawiruje, miesza, prowadzi jednocześnie wiele wątków, także tych zamierzchłych. Nie lubię za szybko odkrywać tajemnic czyhających za następną stroną i tego właśnie brakowało mi ostatnio w kryminałach czy thrillerach.

Katarzyna Puzyńska wyśmienicie oddaje klimat małej miejscowości. Tutaj każdy zna każdego, plotki rozchodzą się w szybkim tempie, a o nowo przybyłych wiadomo wiele już po pięciu minutach. Mimo tego jako czytelnicy odkrywamy wiele czających się za rogiem sekretów.

Jest trochę mroczno. Jest trochę tłoczno. Dzieje się dużo. Każdego poznajemy na tyle dobrze, by chcieć poznawać dalsze dzieje kolejnych osób. Z pozoru “Motylek” jest powieścią jakich wiele, jest w niej jednak coś pociągającego. Być może ten to sielski klimat, a może wątki społeczno-romantyczne. Pomieszanie tego z wątkiem kryminalnym też pewnie swoje dodało. Wiem jedno – do Lipowa na pewno wrócę.

Motylek, Katarzyna Puzyńska, cykl Lipowo, Prószyński i S-ka, 2014, 608 stron; moja ocena: 8/10

Coś dla tych, którzy w znajomości losów bohaterów cyklu są zdecydowanie dalej:

recenzje innych książek autorki:

Motylek | Więcej czerwieni | Trzydziesta pierwsza | Z jednym wyjątkiem | Utopce | Łaskun | Dom czwarty | Czarne narcyzy | Nora

0 Komentarze
Podziel się treścią

Joanna Kulik

Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Opcjonalnie technik obsługi turystycznej. Uwielbia czytać, oglądać, podróżować, odkrywać. I o tym pisze.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Obowiązkowe pole są odpowiednio zazanaczone*