Z Syberii do Indii: powtórka

Kilka lat wstecz w którymś z tygodników opiniotwórczych przeczytałam artykuł na temat grupy ludzi uciekających z syberyjskiego gułagu. Wędrowali oni przez Rosję, Mongolię, Chiny, aż udało im się dotrzeć do Indii. Nie pamiętam czy był to tekst o ucieczce, czy było to odniesienie do wydanej wtedy książki. Tak czy owak przytłoczona innymi historiami i życiem codziennym zapomniałam o tym. Aż przypadkiem trafiłam na książkę Przez dziki wschód. Jej autor postanowił wyruszyć trasą ucieczki, aby oddać hołd uciekinierom, ale także na własnej skórze zmierzyć się warunkami, na które tamci ludzie zostali zdani.

Musimy pokazać fascynującą historię w fascynujący sposób. Dopiero wtedy ludzie usłyszą i zapamiętają tę niezwykłą opowieść o bohaterstwie i wielkim pragnieniu wolności.

Koncepcja wyprawy trasą uciekinierów sama w sobie jest mocno intrygująca. Ułańska fantazja Tomasza Grzywaczewskiego o przejściu całej trasy na nogach szybko zostaje zweryfikowana jako niemożliwa. Biorąc pod uwagę trudne warunki, niesprzyjającą przyrodę, ciągłe opóźnienia przez przedłużającą się zimę i parę innych temu podobnych spraw, sama ucieczka sprzed lat wydaje się tym bardziej niemożliwa. I tym bardziej ciekawe jest zmierzenie się z nią autora i jego ekipy.

Wieczorem wokół buchającego płomieniami ogniska (…) zbierają się młodzi ludzi z Bułguniachtach. Kiedy zapada zmrok zaczynamy tańczyć w kręgu, trzymając się mocno za ramiona i jak najgłośniej uderzając stopami o ziemię. W ten sposób Jakuci chcą przebudzić Syberię z zimowego snu.

Przyznam szczerze, że sięgając po książkę najbardziej byłam ciekawa Mongolii i Chin, ale to Rosja w tej pozycji okazała się najciekawsza. Niegościnna, trudna do przemierzenia Jakucja, niepozorna magiczna Rosja.  I to ona zdecydowanie w tej książce dominuje i intryguje.

Wieczorem wokół buchającego płomieniami ogniska (…) zbierają się młodzi ludzi z Bułguniachtach. Kiedy zapada zmrok zaczynamy tańczyć w kręgu, trzymając się mocno za ramiona i jak najgłośniej uderzając stopami o ziemię. W ten sposób Jakuci chcą przebudzić Syberię z zimowego snu.

Bohaterowie tej ekspedycji przemierzają trasę po rzece i lądzie. Płyną, jadą, idą. I pokazują Rosję nieznaną (przynajmniej mnie), magiczną, fascynującą. Przepełnioną  przesądami i wierzeniami pachnącymi daleką przeszłością.

Zgodnie z tutejszym zwyczajem zamoczyliśmy w alkoholu czubek palca wskazującego i strzepnęliśmy po kropelce w cztery strony świata. Trochę trunku trzeba było również odlać do rzeki i lasu. Stara tradycja nakazuje, aby przy każdym posiłku wrzucić część pożywienia albo napojów do ognia, wody oraz ziemi. Dzieląc się naszymi dobrami z duchami przyrody, zapewniamy sobie ich pomoc oraz odwracamy potencjalny gniew sił nadprzyrodzonych.

Za to oczekiwana przeze mnie Mongolia w tym wykonaniu niezbyt mnie przekonała. O takiej Mongolii już czytałam. I pomimo przemierzania jej konno, niezbyt ten etap był wciągający. Autor skupił się na opisach z innych źródeł. Wcześniej także cytował twórczość innych autorów. Jednak w tej części one przykuwały większą uwagę.

 Kraj nagich, ponurych gór, palonych słońcem i chłostanych zimnym wiatrem, kraj bezgranicznych stepów, kraj chorego bydła, gniazdo dżumy, trądu i czarnej ospy; kraj gorących źródeł siarczanych; górskich przejść dzikich, zamieszkanych przez złe demony. (…)Straszliwy to kraj Mongolja! Kraj tajemnic i Szatana.

Muszę niestety przyznać, że w tym akurat przypadku im dalej w las, tym mniej drzew. Przez dziki wschód, choć zaczął się z przytupem, z czasem napięcia zaczęło brakować, a fascynacja zamieniała się chęć doczytania książki do końca, by poznać koniec tej przygody. Autor parokrotnie powtarzał myśli. Początkowo dopracowana opowieść zamieniła się w nieco nużącą. Im bliżej jej końca, tym mniej zawierała szczegółów.

Niemniej w ogóle książkę polecam, bo jest dość ciekawą i wartą uwagi pozycją na przebogatym rynku literatury podróżniczej czy publicystycznej. Ktoś, kto wcześniej o ucieczce z gułagu nie słyszał, poczuje się pewnie mocno zaintrygowany. Do całej książki podejdzie z ekscytacją i zaciekawieniem.

Choć czytałam ciekawiej napisane wyprawy, uważam że ta pozycja jest na prawdę godna uwagi.

Similar Post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *