Czubaj po raz pierwszy. Hłasko po raz pierwszy.

Twórczość naszego rodzimego Czubaja to dla mnie – o zgrozo – terra incognita. Przygoda z książkami autora mniejszym czy większym przypadkiem zaczęła się dla mnie od “Martwego popołudnia” – powieści, która zapoczątkowuje cykl o Marcinie Hłasko. Ta mieszanka politycznego thrillera i czarnego kryminału co prawda na kolana mnie nie rzuciła. Do dalszego zapoznawania się z twórczością Mariusza Czubaja czuję się jednak zachęcona.

Martwe popołudnie” to zebranie kilku wątków. Czy jakkolwiek są ze sobą połączone? Oczywiście okaże się w swoim czasie. Powieść zaczyna się politycznym tupnięciem. Upalnego lata 2013 roku w gdańskim hotelu dość widowiskowo ginie polski parlamentarzysta. I co dalej z tym fantem? Otóż (chwilowo) nic. Bowiem przenosimy się do Warszawy i poznajemy bohatera cyklu.

Niegdysiejszy policjant, obecnie działający w sektorze prywatnym jako ekspert ds. bezpieczeństwa dla biznesu. “Marcin Hłasko. Urodzony szantażysta. Moralista. Prorok. Gdybym tak reklamował swoje usługi, miałbym u stóp cały świat.” Bohater ów dostaje zlecenia od bardzo intrygującej postaci. Przedziera się przez hipsterskie środowisko dziennikarzy i buszuje wśród rekinów biznesu, by odnaleźć specjalistę od marketingu politycznego. Zamiast otrzymywać odpowiedzi, Hłasko dostaje jednak coraz więcej zagadek, na które odpowiedzi szukać niełatwo.

Marcin Hłasko to postać wykreowana przez Mariusza Czubaja na dość popularną modłę. Chłop – krótko mówiąc – to nieco irytujący pozer i pewniak, którego czytelnicy raczej zapamiętają. Nie mnie sądzić, czy to dobrze wróży dla całego cyklu. Postać jest w każdym razie dość charakterystycznie zarysowana i bardzo powoli ją odkrywamy.

“Kiedyś chciałem opisywać świat, a jeszcze wcześniej, w liceum, chciałem robić to kolorami. Ale mówią, że świat trzeba zmieniać.”. “I jak ci wyszło to zmienianie?” “Szału nie ma, Kapitan Ameryka i Batman mieli lepsze wyniki.”

Martwe popołudnie” jest thrillerem dość zawiłym. Autor każe swojemu bohaterowi biegać po warszawskich klubach i cmentarzach, by później wysłać go w inne miejsca. Powieść jest nie tylko wielowątkowa, wieloprzestrzenna, ale nasuwa pytania, czy tak naprawdę wszystkie historie są jakkolwiek ze sobą powiązane. Podczas czytania chwilami przybiegała do mnie taka dzika myśl: czy aby ta polityka nie jest tu na wyrost i czy jest taka potrzebna; wydaje się raczej wrzucona do historii na siłę.

Choć czytając opowieść chwilami wydawała mi się ona mało interesują i przynudnawa, biorąc pod uwagę całość nie jest źle. Nie porwała mnie tak, by o niej mówić i myśleć godzinami. Czyta się ją jednak dobrze. Czuję się zachęcona do dalszego poznawania cyklu. Kiedy do niego sięgnę – nie wiem. Ale kiedyś na pewno.

;

Książka polecana:
fanom rodzimej twórczości, osobom, lubiącym mieszanki gatunkowe (w tym wypadku autor łączy thriller polityczny i czarny humor), czytelnikom przywiązującym się do bohaterów, lubiącym cykle, pożeraczom książek z dreszczykiem i historią w tle

Similar Post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *