recenzja książki

Friend-zoned | Belle Aurora | recenzja książki

recenzja-friend-zoned

Zawsze hołduję zasadzie, że nie ma książek złych. Pod warunkiem, że sięgnie po nie odpowiednia osoba w odpowiednim czasie. Taka ze mnie książkowa Pollyanna. Friendzoned nie jest tytułem, który wzięłabym do ręki w każdym momencie. Traf chciał, że moment na nią był dobry. Na koniec roku potrzebowałam właśnie takiej lekkiej lektury. Co nie zmienia faktu, że postronny obserwator zauważyłby przy czytaniu na mojej twarzy niejeden grymas.

Belle Aurora Friend-zoned recenzja

Friend-zoned jest pierwszą częścią cyklu pod tym samym tytułem.

To historia Tiny, która wtargnęła w życie Nika niczym wichura. podczas gdy ona prowadzi butik, on jest właścicielem klubu naprzeciwko. Kobieta ma pochodzenie chorwackie, mężczyzna rosyjskie. Ona jest urocza i słodka jak babeczki, które piecze (które oczywiście są perfekcyjne i najlepsze na świecie). Kobieta idealna. On ideałem też jest.  Ale jest także twardym i nieustępliwym kobieciarzem z gangsterską przeszłością. Każde z nich swoje przeżyło.

Friend-zoned jest przepełnione stereotypami i oczywistościami. Słodka opowieść romantyczna zapoczątkowana przyjaźnią. Każdy wie, jakie będzie jej zakończenie. Dodatkowo momentami autorka pokusiła się o fragmenty wulgarne oraz  momenty tzw. gorące.  Choć i tak wydaje się, jakby zebrała w jedną całość to co statystycznie czytelnikom się podoba w innych tytułach. Taki produkt ku uciesze kobiet.

Belle Aurora Friend-zoned recenzja

Gdybym miała pokusić się o jedno słowo opisujące tę historię określiłabym ją jako uroczą. Choć biegnie mi po głowie jedno słowo, które pojawiło się w niej milion razy. WOW. Pomijając oczywistości książka zawiera także irytujące powtórzenia. Zdarzały się absurdy. Bohaterka myśli o czymś, by po chwili te słowa wypowiedzieć na głos.

Friend-zoned mimo wszystko nie jest powieścią płytką. To także historia przyjaźni damsko-damskiej. W niejednym fragmencie nasunął mi się Seks w wielkim mieście. Być może dlatego książkę będę wspominać dość dobrze. Przyjaciółki oraz Nik wraz z jego męskimi przyjaciółmi i rodziną tworzą grupę ośmiu osób, która – no oczywiście – się paruje. I tu przedstawiam pomysł na serię a la Belle Aurora. Kolejna część serii będzie opowieścią o relacji łączącej inne osoby z tego grona.

Książka, w której (prawie) wszystko jest idealne i w punkt

Grupa spędza ze sobą prawie każdą wolną chwilę. Przy pokerze, przy fortepianie, przy wypiekach. Dziwnym trafem wszyscy pojawiają się nagle w każdym trudnym momencie. Każdy problem przechodzi dość gładko i szybko. W życiu jest trudniej. Dlatego powiedziałabym, że ta powieść jest na wskroś amerykańska. Gdyby autorka nie pochodziła z Australii (którą w sumie kulturowo kojarzę bardzo dobrze).

Belle Aurora Friend-zoned

Tym, co pozwala czytelnika wciągnąć w historię jest przeplatanie życia Tiny codziennością i myślami Nika. W jednej chwili jesteśmy z nią, by za moment przeżywać te same wydarzenia od drugiej strony. To plus, ale rodzący owe powtórzenia, o których już wspomniałam. Zatem zależy, jak leży.

Friend-Zoned: dla kogo ta książka?

Ogólnie książka nie jest zła. Czyta się ją szybko i przyjemnie. Polecałabym ją fankom literatury kobiecej (i erotycznej), a także młodym dorosłym. Myślę, że to osoby będą miały z Friend-zoned dużo radości. Wątpliwe, bym wróciła w świat przyjaciół czytając kolejne części cyklu. Aczkolwiek nie mówię nie. Może nadejdzie taki dzień, że jeszcze będę miała na to ochotę.

Recenzja Friend-Zoned także na stronie Kryminalna Kuchnia

Belle Aurora | Friend-Zoned | seria Friend-Zoned tom I | Wydawnictwo NieZwykłe | Oświęcim 2018 | 340 stron | 5/10
0 Komentarze
Podziel się treścią

Joanna Kulik

Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Opcjonalnie technik obsługi turystycznej. Uwielbia czytać, oglądać, podróżować, odkrywać. I o tym pisze.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Obowiązkowe pole są odpowiednio zazanaczone*