recenzja książki

Hajer na kole | Mieczysław Bieniek | recenzja książki

hajer-na-kole

Książką Hajer na kole Mieczysław Bieniek wraca na rower. Chociaż Hajer mistrzem słowa nie jest, jego książki mają w sobie tzw. coś. Przyciąga czytelnika i nie pozwala się oderwać. Literatura podróżnicza nie jest w końcu z założenia  literaturą wymagającą, może zaspokoić każdego.

Hajer na kole, czyli Ślązaka podróż na wesoło

Hajer, czyli Mieczysław Bieniek to były górnik katowickiej kopalni  Wieczorek. Podróżować zaczął bardzo późno, gdy po problemach zdrowotnych związanych ze swoim zawodem musiał zakończyć wykonywanie swojej pracy. Nie wiedząc co ze sobą począć, wpadł na pomysł, by wyruszyć w świat.

Czytając Hajera na kole

Urok jego książek polega na tym, że wspomina czasy pracy, a także czasy za bajtla. Wspomnienia te oraz relacje z podróży są opowieściami mocno na wesoło. Sam początek przygody z wojażami mocno  przyprawia o łzy śmiechu. Ale nie będę Wam odbierać przyjemności poznania opowieści z wcześniejszych książek.

Relacja nieco bardziej na poważnie, ale wciąż szalona

Hajer na kole jest relacją bardziej na poważnie (w porównaniu w wcześniejszymi relacjami autora). Zaczyna się od rajzy… po szpitalach. Wspomnienia z podróży rowerem po Kirgistanie i Kazachstanie były spisywane pomiędzy kolejnymi zabiegami i pobytami w ośrodkach zdrowia. Być może dlatego nie raz podczas czytania można było wyczuć, że te relacje są bardziej na dystans. Różnią się od wcześniejszych pozycji, takich jak Hajer jedzie do Dalajlamy, Z Hajerem na kraj Indii czy Hajer na andyjskim szlaku. Styl wcześniejszych książek był bardziej przaśny, luźny, a nawet powiedziałabym że szalony. Więcej było w nich śląskich wtrąceń i opowieści.  Hajer na kole jest jednocześnie kontynuacją rowerowych wschodnich przygód zapoczątkowanych w Hajer jedzie do Soczi.

Podziwiać piękno natury i spotykać pomocnych ludzi

Rowerowa rajza po Kirgistanie i Kazachstanie jest o tyle fascynująca, że te kraje nie są jeszcze tak oklepane jak Indie czy Peru. Nie każdy wyrusza w te strony (choć popularność wypraw na wschód wzrasta). O państwach powstałych po rozpadzie ZSRR nie czyta się wiele. Byłam już tam po trochu z Krzysztofem Samborskim (wyprawa motocyklem przez Kirgistan, Tadżykistan, Mongolię i Chiny) czy Martą Owczarek i Bartkiem Skowrońskim (podróż po świecie, między innymi przez  te opisane przez Hajera). Dalej czuję jednak niedosyt.

Kirgistan i Kazachstan to kraje, w których na pierwszy plan wychodzi nieposkromiona jeszcze przez człowieka natura oraz życie w zgodzie z nią. Także wszechobecna gościnność związana z tym, że ludzie tam zamieszkali nie mają wiele, ale są mimo tego ludźmi otwartymi i pomocnymi.

Dzika fantazja i brak szczegółowego planu

Mieczysław Bieniek jak zwykle nie zawodzi, jeśli chodzi o dziką fantazję i pęd do szalonych przygód. Nie każdy podróżnik by na takie wpadł. Podróż nie była zaplanowana od A do Z. W zamyśle miała być dość spontaniczna, zarysowana tylko ogólnie. Bo tak Hajer lubi najbardziej. Przypadkowość trasy doprowadziła do wielu ciekawych spotkań i sytuacji, czasami groźniejszych, ale zawsze kończących się po hajerowsku, czyli na wesoło.

Literatura podróżnicza Hajer na kole

Autor tych relacji wypracował sobie swój własny niepowtarzalny styl. Prosty , szczery człowiek w taki właśnie sposób przekazuje swoje wspomnienia. Słowami i obrazami pokazuje prawdziwy obraz zastany w odwiedzanych miejscach. Dzięki tym spotkaniom opowiada także co nieco o ich historii. Z racji swojej przeszłości Mieczysława Bieńka pociągają miejsca industrialne, (po)kopalniane, które pobudzają do opowiadania o swojej własnej historii.

Książka Hajer na kole: komu polecam?

Hajer na kole może i nie jest książką dopracowaną w każdym calu, ale ze swoimi niedoskonałościami posiada swój urok. Książkę polecam gorąco tym, którzy ciekawi są opowieści o wschodnim świecie. Tym, którzy mają już dość Indii, Ameryki Południowej czy Barcelony i Rzymu wypadających z co drugiej opowieści. Czytelnikom, którzy chcą się przekonać, że gdzieś na świecie jeszcze liczy się drugi człowiek, a także życie zgodnie z naturą. Jeśli fascynują cię dzikie niezbadane tereny, ciekawią cię opowieści z wypraw rowerowych oraz lubisz niezaplanowane historie, tytuł ten spodoba ci się bardzo.

Hajer na kole, czyli rowerem po Kirgistanie i Kazachstanie | Mieczysław Bieniek | Wydawnictwo Annapurna | Warszawa 2018 | 6/10
3 Komentarze
Podziel się treścią

Joanna Kulik

Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Opcjonalnie technik obsługi turystycznej. Uwielbia czytać, oglądać, podróżować, odkrywać. I o tym pisze.

3 Komentarze

  1. Atak rozpaczy | Artur Hajzer | recenzja | Świat w słowach i obrazach
    14/02/2019 at 5:06 pm

    […] Hajer na kole | Hajer jedzie do Soczi | Z Hajerem na Kraj Indii […]

  2. KemppiMaster
    20/02/2019 at 11:31 am

    Swiat postsowiecki jest ciekawy, roznorodny i wciaz tajemniczy. Niekiedy nawet wydaje sie nierealny i nalezacy do przeszlosci. Tym bardziej wiec kusi, by go poznac, doswiadczyc na wlasnej skorze, zobaczyc na wlasne oczy. Hajer przekonuje, ze warto poznawac takie miejsca.

    • Joanna Kulik
      21/02/2019 at 11:12 am

      Tak, dokładnie. Kiedyś nawet nie pomyślałabym, że te rejony będą takie ciekawe. Już na trasie do Soczi byłam bardzo pozytywnie zaskoczona. Teraz chętniej sięgam po relacje z tych rejonów.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Obowiązkowe pole są odpowiednio zazanaczone*