recenzja książki

Śmierć Komandora | Pojawia się idea | Metafora się zmienia | Haruki Murakami | recenzja dwóch tomów powieści

smierc-komandora-recenzja-dwoch-tomow-pojawia-sie-idea-metafora-sie-zmienia

W życiu jest kilka rzeczy, których nie da się sensownie wytłumaczyć, i kilka rzeczy, których nie należy tłumaczyć. Szczególnie w przypadkach, gdy w wyniku tłumaczenia coś cennego zostanie utracone. [1] Dlatego Murakami nie tłumaczy, zamiast tego tworzy, pokazuje oraz oprawia w sobie tylko właściwe ramy. I taki obraz przedstawia czytelnikom.

Połowicznie o autorze, orientacyjnie o powieści

Haruki Murakami jest japońskim pisarzem bardzo cenionym na świecie. Mimo tego uznawany jest jednocześnie za jednego z najbardziej europejskich pisarzy w swoim kraju. Powołanie do pisania poczuł na meczu bejsbolowym, swoją pierwszą powieść natomiast wydał w wieku trzydziestu lat. Pewnie dlatego jego twórczość można uznać za bardzo dojrzałą. Jego dziadek był buddyjskim duchownym. I wydaje się jakby Śmiercią Komandora poniekąd oddawał mu hołd. Pokazując dlaczego musiałabym jednak zdradzić Wam zbyt wiele. Powinniście to odkryć sami.

haruki murakami śmierć komandora recenzja

Śmierć Komandora powieścią wielotorową i wielogatunkową

Bardzo trudno jednoznacznie określić o czym traktuje Śmierć Komandora. Na pewno jest to powieść wielotorowa, z której można czerpać niczym ze źródła. Powieść obyczajowa przeplatana jest fantastyką, a do powszechnych u autora pochwał muzycznych (tutaj muzyka poważna) w tym tytule dołączają zachwyty nad malarstwem. Znajdzie się tutaj trochę historii, ale jest i miejsce dla mniej przyzwoitych scen. Jest trochę kryminalnie, ale też nieco erotycznie. Murakami pisze o świecie zastanym, podczas gdy w tle pobrzmiewają bolączki  współczesnego społeczeństwa japońskiego (a może społeczeństwa w ogóle?). Całość nabiera formy, którą tak dobrze znają fani autora. A czyta się tę formę z zapartym tchem.

Ty nigdy nie robiłeś nic głupiego. Zdawało się, że zawsze postępujesz rozsądnie. Może lepiej czasem pozbyć się zahamowań?
– Na przykład zabić siekierą starą lichwiarkę?
– To jedna możliwość.
– Zakochać się w uczciwej prostytutce?
– To też niezły pomysł.

[s. 172] w: Metafora się zmienia

W samotności poznać siebie

Słyszeliście o koreańskim (choć idea powstała w chińskiej klinice) sposobie na myśli samobójcze? Ludzie zamykają się… w trumnach. Taka terapia pozostawia człowieka z własnymi myślami, pozwalając jednocześnie docenić życie na nowo oraz poczuć jego sens. Bohater Śmierci Komandora aż tak drastycznych środków co prawda nie stosuje. Ale po tym jak żona oświadcza, że chce od niego odejść, mężczyzna pozostaje  w kropce. Nie wie co ze swoim życiem ma począć. Najpierw włóczy się po Japonii, by w końcu zaszyć się w domu, który udostępnia mu przyjaciel. Dom, który swobodnie nazwałabym Domem Przemian. To nietuzinkowe miejsce. Tu grasują zgryzoty. [2]

recenzja 2 tomów śmierci komandora

Bohater wchodzi w nowy świat, który jest zakopany gdzieś na odludziu. Jego świat staje się bardzo hermetyczny. Poświęca się samodoskonaleniu, malowaniu, słuchaniu muzyki poważnej, która pozostała po właścicielu. Czuć szczególną fascynację Don Giovannim. O tyle o ile pierwszy tom tej historii, czyli Pojawia się idea przytłoczył mnie monstrualnymi opisami sztuki malarskiej, o tyle Metafora się zmienia (druga część opowieści) porwała mnie dogłębnie. Powieść stała się tam jakby bardziej wartka. Choć jednocześnie stała się bardziej niematerialna, świat przedstawiony w niej jest bardzo eteryczny.

Świat bohaterów Śmierci Komandora

Poza malarzem w Śmierci Komandora jest kilka postaci, z których żadna nie jest postacią banalną. (…) każdy miał w sobie coś lśniącego. Trzeba to odnaleźć, a jeśli wydaje się z wierzchu zakurzone (…) należy zetrzeć kurz szmatką. [3] Co więcej, tutaj nie ma postaci zbędnych. Balansując na granicy jawy i snu Murakami każdą z postaci realnych stawia obok swojej sennej czy duchowej mary. Każda postać coś w sobie kryje, jakiś ból lub sekret. Ma w głębi serca solidny sejf i schował w nim kilka tajemnic. Zamknął go na klucz, który wyrzucił albo gdzieś ukrył. I sam już nie pamięta gdzie. [4]

Śmierć Komandora jako mix gatunkowy mający swój cel

Murakami w swojej powieści stosuje niejako mgłę, z której stopniowo wysuwa kolejne idee, metafory, historie, doświadczenia, codzienność i przeszłość. Tworzy tym samym obraz człowieka poszukującego, który szuka siebie, głębi oraz sensu. Stosuje elementy buddyjskie, które powieści dodają ulotności a także wstawia sceny sypialniane, pozwalając bohaterowi doświadczać tu i teraz. Nie tylko towarzyszymy bohaterowi w jego życiu, ale także bijemy się wraz z nim z jego myślami i obawami. Towarzyszymy ideom, które się z czasem zjawiają. Doskonałe idee to myśli, które w wielu przypadkach wyłaniają się z ciemności bez jasnego powodu. [5]

recenzja książek śmierć komandora

Czy połączenie historii z fantastyką jest możliwe?

Jak już zdążyłam wspomnieć, Śmierć Komandora jest powieścią jednocześnie historyczną i fantastyczną. Wydaje się, że takie połączenie może jedynie wywołać uśmiech politowania. Bynajmniej. Historie wojenne pozwalają połączyć wszystkie wątki w jedną zgrabną logiczną całość a jednocześnie zakończyć to, co musi zostać zakończone. Krąg, który został otwarty, musi zostać zamknięty. Nie ma innego wyjścia. [6] Murakami wspominając czasy wojenne w życiu jednego z bohaterów próbuje tym samym znaleźć odpowiedzi. Jednak tę kartę niezwykle trudno jest okryć. Przyczyny, skutki i ich powiązania są nieuchwytne nawet dla dwojga zainteresowanych. [7]

Co się natomiast tyczy fantastyki, nie jest ona w Śmierci Komandora wymuszona ani natrętna. Dodaje powieści ulotnej duchowości, pozwala zrozumieć sens i – podobnie jak bolesne przeszłe wspomnienia – pozwala rozprawić się z wszystkimi bolączkami i daje odpowiedzi. Lub próbuje. Bo każdy czytelnik odkryje tutaj na pewno coś innego. Elementy fantastyczne Murakami wplata w całość tak zgrabnie, że stają się one jakby realistyczne. Pozostają w głowie czytelnika jako duchowe przemyślenia, które są właściwe tylko jednej osobie w odniesieniu do tego, co ona już zdążyła przeżyć.

Skąd ta cenzura dla powieści?

Śmierć Komandora to powieść o miłości i przyjaźni. Samotności i odnajdywaniu samego siebie. Także dojrzewaniu do pewnych decyzji. Tutaj wszystko ma swoje dobre strony. Nawet bardzo gęsta, ciemna chmura lśni po drugiej stronie srebrem. [8] Powieść za sceny erotyczne
przez hongkoński trybunał ds. obsceniczności została uznana za nieprzyzwoitą. Nie rozumiem zarówno tej decyzji jak i opinii czytelników, które do mnie dotarły, jakoby książka była przez to obleśna. Według mnie to szukanie dziury tam, gdzie jej nie ma. Poza tym ten kto zna wcześniejszą twórczość autora na pewno się z tym nie zgodzi. Śmierć Komandora pod tym względem nie odstaje od jego wcześniejszych dokonań.

Najnowsza powieść Murakamiego to także hołd dla muzyki poważnej, malarstwa oraz sztuki wysokiej ogółem. A także wspomnienie niełatwej historii, która ma wpływ na niejedno pokolenie. Murakami tym wątkiem zaznacza, że wojna ciągle w nas pobrzmiewa, ciągle jeszcze słychać jej echa. Wyglądało na to, że z upływem czasu świat staje się coraz bardziej kłopotliwy. [9]

Śmierć Komandora: dla kogo?

Osobiście Śmierć Komandora odbieram jako fascynującą przeprawę przez psychikę artysty. Elementy duchowe oraz łamanie granicy jawy i snu to dla mnie idealna bajka, w którą zawsze wejdę, bez względu na opinie czy cenzury. Tak czy inaczej dwa tomy tej obszernej powieści będą dla czytelnika po trosze jak lustro, w którym odbije się to wszystko, co w jego życiu już się wydarzyło. Przyjrzy się swojemu, spojrzy w oczy swoim obawom. I choć nie uznałabym jej za powieść filozoficzną, może dać ona do myślenia.

Jeżeli już zdążyliście poznać twórczość Murakamiego, Śmierć Komandora zatem na pewno przypadnie Wam do gustu. Autor ma swój styl, od pewnych aspektów nie odchodzi. Zatem fanów nie zawiedzie. Jeżeli natomiast mielibyście tą powieścią zapoznawać się z jego twórczością, to nie jestem pewna, czy jest to najlepszy wybór. Może spróbujcie zakochać się tak jak ja. Od Kafki nad morzem albo Na południe od granicy, na zachód od słońca. Tę pierwszą uważam za świetny wstęp, druga nie jest może aż tak bardzo porywająca, ale we mnie drgnęła strunę. Ciekawość zawsze zawiera element ryzyka. Nie można jej zaspokoić, niczym nie ryzykując. [10] Jeżeli dacie wygrać swojej ciekawości, mogę jedynie zapewnić, że czas w świecie autora spędzicie bardzo korzystnie.

Recenzja Śmierć Komandora na innych stronach

Śmierć Komandora: Pojawia się idea recenzja na stronie Czytaj na walizkach | Recenzja Śmierć Komandora: Metafora się zmienia na Mechaniczna Kulturancja | Kot NakręcaczŚmierć Komandora: Pojawia się idea |Głos Kultury: recenzja Śmierć Komandora: Pojawia się idea
oraz recenzja Śmierć Komandora: Metafora się zmienia

Indeksy Śmierci Komandora:

[1] s. 355 w: Metafora się zmienia
[2] s. 427 w: Metafora się zmienia
[3] s. 22 w: Pojawia się idea
[4] s. 245 w: Metafora się zmienia
[5] s. 285 w: Pojawia się idea
[6] s. 271 w: Metafora się zmienia
[7] s. 10 w: Pojawia się idea
[8] s. 75 w: Metafora się zmienia
[9] s. 74 w: Metafora się zmienia
[10] s. 274 w: Pojawia się idea

Śmierć Komandora, tom 1: Pojawia się idea, Haruki Murakami, tłum. Anna Zielińska-Elliott, Wydawnictwo Muza, 2018, 478 stron, 7/10
Śmierć Komandora, tom 2: Metafora się zmienia, Haruki Murakami, tłum. Anna Zielińska-Elliott , Wydawnictwo Muza, 2018, 478 stron, 9/10
2 Komentarze
Podziel się treścią

Joanna Kulik

Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Opcjonalnie technik obsługi turystycznej. Uwielbia czytać, oglądać, podróżować, odkrywać. I o tym pisze.

2 Komentarze

  1. Paulina
    07/02/2019 at 3:47 pm

    Dziękuję za podlinkowane do mojej recenzji 🙂 Twoja niezwykle merytorycznie wyczerpuje temat książki, jak i daje cenne informacje o autorze. Dla mnie Murakami jest jednym z ulubionych i znaczących współczesnych pisarzy 🙂

    • Joanna Kulik
      07/02/2019 at 8:49 pm

      Dziękuję za te słowa. Mam jednak wrażenie, że nie powiedziałam o niej wszystkiego. Bo to jest studnia bez dna 😉

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Obowiązkowe pole są odpowiednio zazanaczone*