recenzja książki

Atak rozpaczy | Artur Hajzer | recenzja

atak-rozpaczy-hajzer-recenzja

Himalaizm budzi wiele kontrowersji oraz skrajnych emocji. Wypadki czy akcje poszukiwawcze przez media nagłaśniane są mocno i na każdym kroku wówczas pobrzmiewają głosy pretensji i twierdzenia, że przecież nikomu nie jest to potrzebne. Te krzyczące najgłośniej osoby zapewne nigdy w górach nie doznały uczucia ciągłego pięcia się wyżej i wyżej. Tak czy inaczej jest to czubek góry lodowej.

Gdzieś pomiędzy pasją a zdobywaniem

Niezwykle trudno jest stwierdzić, gdzie w zdobywaniu kolejnych szczytów kończy się życiowa pasja a zaczyna morderczy pęd do bicia rekordów. Zdobyć czternaście ośmiotysięczników w ciągu szesnastu lat, potem w ciągu dziewięciu i do tego nowymi drogami, bądź zimą, następnie wejść na ośmiotysięcznik w ciągu dwudziestu czterech godzin, skoczyć z niego na spadochronie, zjechać na nartach, pokonać w ciągu lata na Baltoro wszystkie okoliczne „ósemki” i tak dalej. (…) Widać jak na dłoni, że alpinizm nie jest wolny od pogoni za rekordem. Zresztą nigdy nie był i nie będzie. (…) nie bójmy się przyznać, że faktycznie w górach szuka się liczb, które podobnie jak w innych dyscyplinach będą mogły wskazać, kto jest najlepszy. [s. 219]

Choć to temat rzeka, Artur Hajzer w Ataku rozpaczy podejmuje i tę rękawicę. Może nie tłumaczy postępowania swojego czy innych, ale próbuje rozsądnie i z dystansem podejść do sprawy. Co więcej można odnieść wrażenie, że na bieżąco sam poddaje się rozmyślaniom w tym temacie. A może (…) chcieliśmy to zrobić z czysto egoistycznych pobudek, dla sławy, bo przyjemnością to już dawno przestało być. [s. 87]

Artur Hajzer i jego książka Atak rozpaczy

Atak rozpaczy raz jeszcze

A sprawą zasadniczą jest w tym momencie świat himalaizmu lat osiemdziesiątych. Atak rozpaczy po raz pierwszy został wydany w roku 1994. Wydanie, które Wam przedstawiam posiada poprawiony nieznacznie tekst oraz zostało wzbogacone o wiele zdjęć i grafik.

To zaskakujące jak wiele można znaleźć w tej w gruncie rzeczy niezbyt grubej pozycji. Tekst Ataku rozpaczy można sklasyfikować jako zestaw wspomnień spisanych niechronologicznie. Robią wrażenie gorących, jakby przekazywane były na bieżąco. Czytając tę książkę czułam, jakbym uczestniczyła w spotkaniu autorskim i słuchała poszczególnych relacji, podczas gdy w tle ukazuje się fotorelacja. Dostałam zaproszenie do poznania tego niezwykle hermetycznego światka wspinaczy. Więcej nawet, dostałam dostęp do ich życia codziennego, a także poznałam kulisy, techniki, emocje.

Jak zostało nadmienione, książka przedstawia wyprawy oraz ataki szczytów w latach osiemdziesiątych. Wspinaliśmy się wtedy odważnie, ale czasami i nonszalancko. [s. 245] Spod Lhotse płynnie przechodzimy na Kangchenjungę a bywa i że z roku 1983 cofamy się o rok. Wydanie jest na szczęście tak przygotowane, iż nie sposób w tym wszystkim się pogubić.

Atak rozpaczy książka Słonia

Arturowi Hajzerowi towarzyszymy przy kolejnych sukcesach i… przygotowaniach do nich. Bo czyż nieosiągnięcie zamierzonego celu oraz decyzja o wycofaniu się może w tym wypadku być porażką? Bardzo często zapomina się, że to w końcu góra w tych poszczególnych historiach ma najwięcej do powiedzenia, a przegrywa ten, kto nie słucha jej pomruków.

Szeroka i głęboka tematyka

Atak rozpaczy nie może być uznawany za kompendium wiedzy w swojej dziedzinie. Sam autor też by tego o niej na pewno nie powiedział. Ale jest takim mini przewodnikiem po dekadzie, która miała swoje cele, wyznaczniki, ambicje, plany i przede wszystkim osiągnięcia. Czytelnik wraz z autorem może zabrać udział w dyskusji na temat emocji towarzyszącym kolejnym górskim graczom. Przyglądając się tego typu wspinaczkom, nigdy nie wie się, czy są one efektem rozważnego działania, czy też zapomniano o granicy ryzyka. Czy były doskonale przygotowane i przemyślane, czy też po prostu się udało. [s. 154]

recenzją Atak rozpaczy

Artur Hajzer stopniowo wprowadza czytelnika w swój świat, pozwalając tym samym odkryć aspekty techniczne. Pozwala sobie towarzyszyć w kolejnych atakach rozpaczy. W pierwszych godzinach marszu zrozumieliśmy, że taka wspinaczka to droga przez mękę. Na domiar złego byliśmy osłabieni (…). Każdy krok kosztował mnie dwadzieścia, trzydzieści oddechów. W ciągu godziny zyskiwaliśmy w pionie zaledwie pięćdziesiąt metrów. (…)[s. 29] Wypowiada na ucho swoje przemyślenia. Trudno się do tego przyznać, ale życie ludzkie jest bardzo tanie, i nie dotyczy to tylko alpinizmu. [s. 89] A bywa i tak, że czujemy się uczestnikiem opisywanych wypraw. (…) potężna lawina z hukiem runęła w dół, przysłaniając całą dolną część urwiska. Był to kolejny, dwunasty głos w dyskusji. Głos ściany, która jakby chciała przestrzec. [s. 55]

Dla kogo Atak rozpaczy?

Taka różnorodność dodaje książce kolorytu. A podziwianie kolejnych zdjęć to już wisienka na torcie. Atak rozpaczy to książka, która nie tylko odkrywa kulisy, pokazuje inny świat, ale także przedstawia sylwetki osób heroicznych, zmagających się ze sobą. Do takich pozycji bardzo łatwo i przyjemnie się wraca.

O Słoniu słów kilka

Urodzony w 1962 roku w Zielonej Górze Artur Słoń Hajzer, zginął pod Gaszerbrumem I w Karakorum odpadając od ściany, w rok po wznowieniu książki. Polskiemu himalaizmowi przyczynił się jako zdobywca siedmiu ósemek, co więcej w tym trzech nową drogą. Od 2013  w Parku Śląskim organizowany jest Bieg dla Słonia. W roku 2015 jego nazwisko znalazło się na katowickim Pomniku Alpinistów.

Recenzja książki Atak rozpaczy na innych stronach

Recenzja książki Atak rozpaczy na stronie GoryKsiazek.pl | Paweł Gibek recenzuje książkę na stronie gorsko.eu | Recenzja Atak rozpaczy na blogu unpredictable!

Książki Wydawnictwa Annapurna

Hajer na kole | Hajer jedzie do Soczi | Z Hajerem na Kraj Indii

Atak rozpaczy | Artur Hajzer | Wydawnictwo Annapurna | 2012, wyd. II, poprawione | 256 stron | 8/10
2 Komentarze
Podziel się treścią

Joanna Kulik

Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Opcjonalnie technik obsługi turystycznej. Uwielbia czytać, oglądać, podróżować, odkrywać. I o tym pisze.

2 Komentarze

  1. Lider. Górskim szlakiem Andrzeja Zawady raz jeszcze | Ewa Matuszewska | Świat w słowach i obrazach
    13/03/2019 at 2:54 pm

    […] powyższe to tylko czubek góry lodowej. Lider. Górskim szlakiem Andrzeja Zawady raz jeszcze to mnogość wypraw oraz relacji z nich. Gorące wspomnienia z wędrówek i ataków. Tadek zajął się gotowaniem herbaty, a ja […]

  2. GórFanka, czyli tatrzańskie i alpejskie ABC Anna Czerwińska | Świat w słowach i obrazach
    19/05/2019 at 1:18 pm

    […] sposób wykreowania tego świata kolosalnie rożni się od tego tzw. męskiego (porównajcie np. Atakiem rozpaczy Artura Hajzera). Jest za to niezwykle prawdziwy. Po tej książce z całą pewnością zachce Wam […]

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Obowiązkowe pole są odpowiednio zazanaczone*

Enter Captcha Here : *

Reload Image