recenzja książki

Rekin z parku Yoyogi | Joanna Bator

rekin-z-parku-yoyogi-joanna-bator

Japońskie impresje esejami malowane.  Tak najkrócej opisałabym, co można otrzymać sięgając po Rekina w Parku Yoyogi. Japonia opisana słowami Joanny Bator jest mocno odautorska. Jeżeli chcecie poznać najważniejsze zabytki oraz dowiedzieć się sporo o kulturze japońskiej, nie za bardzo doświadczycie tego w tej publikacji z gatunku non-fiction.

Po czterech latach w Japonii mam własny fantazmat tego, co japońskie i radykalnie Inne, a kiedy gdzieś w świecie nagle doświadczam tej mojej japońskości: w ukształtowaniu krajobrazu, szczególnej dekoracji, sposobie, w jaki ktoś jest ubrany, czy zapachu shiso, które rośnie na moim polskim balkonie – wiem, że poruszam się w granicach własnej japońskiej bajki, podsycanej tym szczególnym rodzajem tęsknoty, która nie wymaga powrotu, tylko codziennych ćwiczeń ze zmysłowej pamięci.


[s. 91]
Joanna Bator i jej Rekin z parku Yoyogi
Rekin z parku Yoyogi wśród książek o Japonii jest książką bardzo “własną”

Książka Rekin z parku Yoyogi: dlaczego inna?

Joanna Bator do opisanego kraju uwielbia wracać. Formalna uprzejmość, opanowanie i kulturowo wykształcona umiejętność panowania nad sobą to rzeczy, które sprawiają, że tak dobrze czuję się w Japonii. [s. 89] Japońskie dziwności przetwarza na swój punkt widzenia i stara się odkryć je przed czytelnikami. Ale też wyrusza ścieżkami wyznaczonymi fantazją poczytnego najbardziej z amerykańskich japońskiego autora lub też odszukuje  – jak sama pisze – peregrynacje oswajające śmierć.

Magiczny realizm Harukiego Murakamiego to eskapistyczna fantazja, która dobrze służyła mi przez lata, jakie spędziłam w Tokio. Wypatrywałam opuszczonych ogrodów, znalazłam nawet starą studnię w swoim sąsiedztwie, jakieś piętnaście minut na rowerze od mojego domu.


[s. 65]

Co znajdziecie w książce Joanny Bator?

Książka Rekin z parku Yoyogi składa się z czterdziestu z zapasem krótkich tekstów, z których niektóre były publikowane wcześniej w Gazecie Wyborczej i Bluszczu, a podzielona została na trzy części. W pierwszej Joanna Bator spisuje napotkane niesamowitości japońskie. W drugiej pewne aspekty kultury japońskiej porównuje z polskim podejściem. A trzecią można by uznać za zagadkę. W koncepcji autorki to ścieżka heterotopii, co sama tłumaczy jako dziwne miejsce, inne i niesamowite, w którym to, co zwykłe, odbija się jak w krzywym zwierciadle, ukazując nową, zaskakującą twarz.

Joanna Bator zdobywczyni nagrody Nike 2013
Joanna Bator – zdobywczyni nagrody Nike za Ciemno, prawie noc.
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Słów kilka o Joannie Bator

Przed podejściem do tej publikacji trzeba wiedzieć, kim jest autorka. Wielu o Joannie Bator słyszało dzięki nagrodzonej powieści Ciemno, prawie noc, której to książki ekranizacja zaraz pojawi się w kinach. Literatka to kulturoznawczyni i filozofka, która swoją karierę poświęciła dla pisania. W Rekin z parku Yoyogi pokazuje czytelnikom, jak patrzy na świat – w tym wypadku japoński. Stąd w tekście wiele odwołań do twórców wszelakich: kultury wysokiej lub niższej (choć Japończycy tak jej nie rozróżniają). Cytuje, porównuje, analizuje, tworząc z impresji własny twór.

Jeśli napiszę o automatach z używanymi majtkami, niektórzy zapamiętają tylko to. Ryzyko, ale cóż, kto nie ryzykuje, ten nie je sushi. (…) Z automatami z używanymi majtkami jest tak jak z czarnym kotem w ciemnym pokoju. Wszyscy o nich słyszeli, nikt nie widział.


[s. 73]
recenzja książki rekin z parku Yoyogi

Choć tekst czasem wydaje się górnolotny, Joanna Bator pięknie potrafi przelać meandry japońskiej duszy na przysłowiowy papier. Siedemdziesiecioośmioletni pan Sato stracił wszystko: żonę, syna i synową, sklep z piklami, który jego rodzina prowadziła od trzech pokoleń. Stał nad  resztkami swojego domu i płakał, przyciskając do piersi starodawny album w skórzanych okładkach. (…) Powiedział, że jest szczęśliwy, iż znalazł te fotografie, bo dzięki nim będzie lepiej pamiętał, jak wyglądało jego życie przed tsunami. [s.102]

Niektóre z tekstów zamieszczonych w tym zbiorze bardzo mocno insprowane są tworczością japońskiego Warhola, czyli Takashiego Murakamiego. Jednak więcej miejsca znajdzie się dla Murakamiego – poczytnego pisarza. Ten sposób literackiego przedstawiania nazywa się zwykle realizmem magicznym. Dziwne rzeczy, istoty i zdarzenia, takie jak odlatująca Remedios czy deszcz ryb u Murakamiego pozwalają dostrzec tajemniczość życia, nie do końca pojętą naturę przedmiotów, uczuć i związków między ludźmi. W ten sposób uzewnętrznia się też istota literackiego doświadczenia i jego “szaleństwo”, o którym pisał Foucault. [s. 16] Jeszcze inne fragmenty książki stanowią kolejne części analizy subkultury, jaką jest Otaku (to ta wspomniana ostatnia część).

Jak czytać Rekina z parku Yoyogi

Być może macie na swoim życiowym koncie spotkanie z inną kulturą. Wasze pierwsze myśli na jej temat mogły być przeróżne, ale potem sami w głowie kształtowaliście sobie całość jej obrazu. Może doświadczaliście jej dłużej, może krócej, może raz, może więcej, a może jesteście teraz jej częścią. Ale pierwsza wizja w głowie zostaje. Rekin z parku Yoyogi po troszę taki właśnie jest. Nieodgadniony i nie do końca odkryty. Rozbity na pojedyncze obrazy, próbujący poskładać wszystko w logiczną całość. Jednakże ta publikacja wydaje się przez to nieco chaotyczna. Niemniej jest to punkt widzenia jedyny w swoim rodzaju. I to będę w opinii o tym tytule stale powtarzać. W końcu każdy, tworząc swoiste podsumowania, filtruje je przez własne przeżycia i opinie.

recenzja książki Joannay Bator o Japonii
Rekin z parku Yoyogi czytajcie nie jako klasyczny reportaż a jako eseje Japonią inspirowaneR

Rekin z parku Yoyogi: podsumowanie

Osobiście w niezwykłości wsiąknęłam bez reszty, alegorie poniekąd napawały mnie zadumą nad ludzką naturą, a heterotopie – przyznaję – w połowie zmęczyłam. Stanowiły one bowiem solidną analizę, przez co poczułam się, jakbym czytała rozprawkę.

Rozmyślając nad Rekinem z parku Yoyogi oraz składając myśli po jej przeczytaniu w schludną całość natknęłam się na opinie, jakoby Joanna Bator opisywała kulturę, której w ogóle nie zna i pisała o niej bzdury. Nie znam każdej miniróżnicy stanowiącej o kulturze japońskiej jako o całości. Jestem jej fascynatką, ale nie maniakalną. Póki co tworzę sobie jej obraz na podstawie tego, co przeczytałam. Dla przykładu u Anny Świątek i jej Japonii w sześciu smakach lub Willa Fergusona podróżującego autostopem przez Kraj Kwitnącej Wiśni. Czerpię z reportażów takich jak Słońce jeszcze nie wzeszło Piotra Bernardyna o tragedii, której echa odbijają się także u Bator, ale też z japońskich powieści, na przykład wspominanego przez autorkę często Harukiego Murakamiego (Śmierć Komandora, czy Kafka nad morzem).

Dla mnie obraz w tej książce nie był do końca takim, jakiego oczekiwałam. Nie stanowi, że zaraz wsiadam w samolot i lecę poznawać kraj na własną rękę. Daje mi kolejne literackie doświadczenia, nad którymi czasu nie zmarnowałam. Niemniej, wiedzcie czego oczekiwać, by się nie zawieść.

Jeśli w waszym ogródku wyląduje któregoś poranka zielonopióra kosmitka z syrenim ogonem i skrzydłami anioła, mokra od rosy, lecicie w ślad za nią. Zostawcie stare kapcie i talerz pomidorówki. Gdy któregoś dnia w waszym parku nagle spodnie rekin łososiowy, przyjrzyjcie mu się dokładnie, dotknijcie jego skóry, możecie nawet spojrzeć mu w lekko zamglone oczy i wsadzić palec do pyska. Czasem od takich przygód zaczyna się pisanie.

[s. 17]
Rekin z parku Yoyogi | Joanna Bator | Seria Terra Incognita | Wydawnictwo W.A.B. | Grupa Wydawnicza Foksal | Literatura faktu, eseje | 238 stron | 6/10
2 Komentarze
Podziel się treścią

Joanna Kulik

Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Opcjonalnie technik obsługi turystycznej. Uwielbia czytać, oglądać, podróżować, odkrywać. I o tym pisze.

2 Komentarze

  1. Anna Rychlicka-Karbowska
    18/04/2019 at 2:58 pm

    Na razie czytałam jedną książkę autorki (o Sri Lance) i nie do końca przekonuje mnie styl autorki. Choć “Ciemność, prawie noc” pewnie w końcu przeczytam. Zwłaszcza, że mam ją na półce.

    • Joanna Kulik
      18/04/2019 at 3:05 pm

      Jest mocno specyficzny ten styl. To fakt. Nie kojarzę jakoś nic o Sri Lance… Ciemność, prawie noc mnie kusi, ale nie na tyle, by już natychmiast czytać.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Obowiązkowe pole są odpowiednio zazanaczone*

Enter Captcha Here : *

Reload Image