recenzja książki

Teoria opanowywania trwogi
recenzja literackiego debiutu
Tomasza Organka

teoria-opanowywania-trwogi-tomasz-organek-recenzja-ksiazki

Filozofia to może nie jest moja smykałka. Ale lubię koncepcję teatru życia wg Goffmana, wedle której życie jest teatrem, a aktorami ludzie. Ale ponad wszystko trafia do mnie egzystencjalizm. Motyw ludzkich dziejów pomiędzy wyborami moralnymi i życiowymi rolami jest tym, o czym mogłabym przeczytać niejedną powieść. Dołączając do tego uwielbiamy przeze mnie motyw drogi oraz nawiązania do kultury wszelkiej maści zyskuję mieszankę, która musi być spisana z myślą o mnie. Ale czy to gwarantuje jej pozytywny odbiór?

Trochę z Dnia świra, nieco z Tarantino, czyli jak połączyć beznadzieję życia i wartką akcję

Teoria opanowywania trwogi mówi o tym, że podstawowym źródłem naszej motywacji jest doświadczenie trwogi, która pojawia się w momencie uświadomienia sobie, że śmierć jest nieunikniona i zbliża się wielkimi krokami. Być może to właśnie jest motyw, dla których Tomasz Organek swoich bohaterów stawia w obliczu wielu dziwnych i dziwniejszych wydarzeń, które są tak zaskakujące jak potrafią być tylko filmy Quentina Tarantino.

recenzja książki Teoria opanowywania trwogi

Bohater – przez Macieja Sieńczyka na okładce powieści zwany drobiazgowym pierdołą – jest cynicznym kpiącym i ciężko trawiącym swoje życie człowiekiem. Trochę jak Adaś Miauczyński w Dniu Świra. Wraz ze swoimi 39 latami na karku nie za bardzo wie, co ze swoim życiem począć. Zgorzkniały facet, który z góry wie, że skończy się jak zawsze. Co było, nie mija. Zatrzymaj się jak kora na rzece, a dogoni cię wszystko, od czego uciekasz, i popłyniecie dalej razem. Dobry wieczór, moja ukochana ucieczko. Poddaje się wydarzeniom, zapewne poszukując w swoim życiu jakiegoś sensownego poruszenia i wyjścia z beznadziei. Zapewne dlatego brnie w te kolejne nieuniknione wydarzenia, do których prowadzi niespodziewane spotkanie – i równie niespodziewana prośba – jego dawnej miłości. Nieta, Nieta. Nie ta, co trzeba, Rajska Aneta.

To życie bokiem mi wyszło, czyli debiut literacki Tomasza Organka

Debiut Tomasza Organka jako całość zionie beznadzieją. Autor nie szczędzi nam mocnych wrażeń ani życiowych rozważań. Bohaterowie jadą przez Polskę. Piją, awanturują się, kopią życie, kopiąc przede wszystkim samych siebie. Nie wiedzą co ze sobą począć. Na tej drodze przylepiają się do nich kłopoty na każdym kroku. Ledwo z tego swojego wozu wyjdą. Przez to ogólnie książka wydaje się nieco przerysowana. Autor wykreował świat literacki zlepiając ze sobą wiele różnych szczątków, przez co czytelnik otrzymuje zbyt przesyconą tą mieszanką całość. Pomijając przejaskrawienie świata nakreślonego na kartach tej powieści, momentami nie wiem już czy to wszystko dzieje się naprawdę, czy to tylko dziwny koszmar, z którego bohaterowie zaraz wyjdą. 

recenzja książki

Teoria opanowywania trwogi, czyli powieść drogi i thriller w jednym

W Teorię opanowywania trwogi weszłam gładko. Bo zaczyna się gładko. Ale są momenty, gdy autorowi włącza się jakaś dziwnie nieokreślona energia i fantazja. Niektóre fragmenty robią wrażenie napisanej na haju paplaniny – co też swój urok i wdzięk ma. Ale dość ciężko przez nie przebrnąć i połapać się w nich. Jest wtedy zupełnie jak w czeskim filmie – nikt nie wie o co chodzi. Niemniej świetnie oddają ducha bohatera, który za bardzo nie wie co ze sobą począć.

Teoria opanowywania trwogi posiada wiele tak uwielbianych przeze mnie motywów. Dochodzi do tego i ciekawość, jak ten fikcyjny świat wykreował znany muzyk. Czy ten debiut literacki Tomasza Organka uważam za udany? Jak dla mnie wykonanie jest średnie. Na starcie mocno rozpędzona, by finalnie skończyć z ociągnięciem i niepewnością. Jakby termin gonił i nie było czasu na ostatnią korektę jej finiszu.

Dla kogo Teoria opanowywania trwogi?

Jako debiut proza Tomasza Organka wróży całkiem nieźle. Ale jest tak mocno specyficzna, że zapewne nie spodoba się tłumom. Przypuszczam, że ci, którzy sięgną po nią tylko i wyłącznie z ciekawości i w wyniku uwielbienia do twórczości muzycznej autora mogą się na tej ciekawości przejechać. Teoria opanowywania trwogi to opowieść raczej dla dorosłego, dojrzałego i bogatego w doświadczenia człowieka, który pewne niuanse i zakamarki pragnień, a także (ból) duszy potrafi zrozumieć.

TAGI, czyli jakie cukierki w tej mieszance:
w drodze, życie, sens życia, codzienność, dawna miłość, relacje rodzinne, szara codzienność, poszukiwanie zmian, przemiany duchowe

A może w zamyśle miała to być tylko powieść drogi z wielością akcji w tle, a my sobie tylko te wszystkie teorie zbędnie dopowiadamy?

Teoria opanowywania trwogi Tomasza Organka
Teoria opanowywania trwogi – recenzja także na innych stronach:

opętani czytaniem | kobietnik | kulturantka
przeczytaj fragment powieści

Teoria opanowywania trwogi | Tomasz Organek | Wydawnictwo W.A.B. | 15 maja 2019 | sensjacja, thriller, powieść obyczajowa | 352 strony | 6/10

Teoria opanowywania trwogi – recenzja promocyjna
za możliwość przeczytania dziękuję GW Foksal oraz Wydawnictwu W.A.B.

0 Komentarze
Podziel się treścią

Joanna Kulik

Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Opcjonalnie technik obsługi turystycznej. Uwielbia czytać, oglądać, podróżować, odkrywać. I o tym pisze.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Obowiązkowe pole są odpowiednio zazanaczone*

Enter Captcha Here : *

Reload Image