Browsing Category:muzyka

muzyka-mej-duszy-jazz-spanish-guitar-i
Zapewne każdy odnajdzie w bezkresie muzycznym takich wykonawców czy też pojedyncze piosenki, które się czuje całym sobą. Bywa i tak, że nie rozumie się tekstu, ale artysta jest tak chryzmatyczny, że wpłynie na nasze uczucia. Bywa i tak, że z senstymentu dani wynonawcy zawsze zostaną w naszej pamięci. Chciałam dziś przedstawić to, co gra w mojej duszy najgłębiej. Za każdym razem, gdy tylko usłyszę pierwsze nuty – odpływam. A piosenki, które zaprezentuję po prostu czuję w każdym znaczeniu tego słowa.

Jesse Cook

źródło
Kanadyjsko-francuski instrumentalista. Łączy jazz, latin oraz world music. Gitarzysta, którego gatunkiem przewodnim jest Flamenco Nuevo.*
Poniżej “Tempest”, melodia wykorzystana m.in. w jednym z odcinków “Seksu w wielkim mieście”.

Armik

źródło
Armeńsko-irański gitarzysta. Wpływy muzyczne, których doświadczał od dzieciństwa to jazz i flamenco. Podobnie jak Jesse Cook, przedstawiciel Flamenco Nuevo.*

Paco de Lucia

źródło
Tę muzykę mogą kojarzyć fani “Vicky Cristina Barcelona”, bowiem Allen wykorzystał twórczość muzyka w swoim filmie. Urodzonego na południu Hiszpanii wirtuoza gitary inspiruje przede wszystkim flamenco.*

Giulia y los Tellarini

źródło
Jeśli już jesteśmy w temacie filmu Allena, kolejnym moim faworytem jest Giulia y los Tellarini. Zespół związany jest z Barceloną i łączy w sobie sugestywny chanson (poetycki tekst i dość skromna instrumentalizacja) i hiszpański tremedismo (intensywna, specyficzna odmiana naturalizmu).*

Bebe

źródło
Przechodząc w bardziej współczesną i mniej indywidualną muzykę, wspomnę o Bebe: niezwykle charyzmatycznej i uzdolnionej Hiszpance urodzonej w Walencji. Usłyszano o niej szerzej, gdy zdobyła nagrodę Grammy w 2005 roku (Best New Artist). Jej muzykę można określić jako wrażliwą, przebojową i z hiszpańskim duchem.*
 

Julieta Venegas

źródło
Moja muzyczna miłość, która początkowo nie była prosta. Pierwszy raz usłyszałam o niej, gdy śledziłam argentyńskie seriale, jak “Zbuntowany anioł” i “Jesteś moim życiem” (oba w Natalią Oreiro) – czyli bardzo dawno temu. Początkowo poza “Me voy” nie do końca odpowiadała mi stylistyka meksykańska z jej muzyce, którą generalnie można sprecyzować jako pop-rock. Z czasem nie mogłam sobie wyobrazić dnia bez jej muzyki. Ona także została uhonorowana statuetką Grammy.

Norah Jones

źródło
Rzutem oka na nieco bardziej popularne, bo amerykańskie podwórko. Kiedy już zacznę jej słuchać, nie ma końca. Muzyka Jones to mieszanka jazzu, soulu i folku – daje się słyszeń country’ową nutę w początkach jej kariery. Z czasem wydaje coraz bardziej dorosłe płyty. Moja ulubiona to “The Fall”. Bardzo przypadła mi do gustu także ścieżka dźwiękowa z filmu Wong Kar-Wai’a “Jagodowa miłość”, która jest częściowo jej tworem (Jones w filmie zagrała główną rolę). Sam film jest taki jak muzyka wokalistki – nieco sentymentalny, delikatny i na bardzo subtelny wydźwięk. 

ZAZ

źródło
W pewnym momencie musiałam tę wokalistkę odkryć. I była to miłosć od pierwszej piosenki. To kwintensecja stylu, jaki uwielbiam. Francuzka łączy jazz i soul, jej głos porównuje się do Edith Piaf. Jak dla mnie jej muzyka potrafi dotykać najdelikatniejszych strun duszy. Bardzo delikatna, sugestywna i jednocześnie głos wokalistki dodaje im charyzmatycznego wydźwięku. Wpływa na mnie bardzo mocno.

Joss Stone

źródło
Brytyjska muzyka jest kwintensencją dobrego smaku i ostatnio nie ma końca odkrywanie coraz to większej ilości rewelacyjnych muzyków z tej części świata. Brytyjka z Dover ukierunkowała się na soul i r’n’b’, a wyśpiewywane przez nią teksty są nie tylko mądre, ale bardzo wpadające w ucho. Ujęła mnie swoim charakterystycznym głosem.

Hurts

źródło
Słuchając ich w radio na samym początku kariery miałam wrażenie, że to… Depeche Mode. Barwa głosu wokalisty i styl bandu bardzo mi go przypomina. Mądre teksty, które pozwalają zadrżeć stunom duszy. A może to prywatne odniesienia? W każdym razie debiutanckiej płyty brytyjczyków – elektryczno-synthpopowej “Happiness” mogłabym sluchać na okrągło.

La Oreja de Van Gogh

źródło
Nakieruję się teraz w stronę hiszpańskiego popu. Z tego gatunku zasłuchałam się na przykład w La Oreja de Van Gogh. Zespół z San Sebastian posiada w swojej twórczości melodyjne poetyckie piosenki, których słucha się bardzo dobrze. W tym miejscu pozwolę sobie na reklamę stacji Cadena Dial. Jakiś czas temu, odpoczywając w kraju pochodzenia zespołu złapałam tę stację i nie mogłam się od niej oderwać. Jeśli komuś przypadła do gustu twórczość powyższego zespołu, z pewnością znajdzie na tej stacji niejedną melodię w swoim guście.

El Sueño de Morfeo

źródło
Podobną historią (w odniesieniu do mnie) jak Julieta Venegas, może się poszczycić zespół El Sueño de Morfeo. Ich “Ojos de cielo” (dla większości tytuł piosenki to “Perdoname”) można było usłyszeć właśnie w tej samej telenoweli z Oreiro. Zespół pochodzi z hiszpańskiej Asturii, a wokalistką jest Raquel del Rosario – żona kierowcy Formuły 1., Fernando Alonso. Zespół tworzy muzykę z gatunku pop-rock z wpływem muzyki celtyckiej, co daje bardzo charakterystyczne brzmienie.

El Canto del Loco

źródło
Zdecydowanie najbardziej rockowy hiszpański zespół, którego słucham. Przetłumaczając nazwę bandu na polski, otrzymamy “śpiew wariata” i podobnież piosenki zespołu brzmią 🙂 Z takich filmowo smakowych ciekawostek: wokalista zespołu – Dani Martin – pojawił się u samego Almodovara (“Przerwane objęcia”). Przyjaźni się z Fernando Torresem, obecnie najbardziej znanym hiszpańskim piłkarzem. W wyniku tej relacji zagrał on w jednym z teledysków bandu (zamieszony poniżej).

A czego Wy słuchanie? Możecie coś polecić? Jaka muzyka wpływa na Wasz nastrój najlepiej? A przy jakiej odpływanie w inne światy? Podzielcie się swoimi odkryciami muzycznymi 🙂 W końcu muzyka w filmach odkrywa ogromne znaczenie, bo często potrafi nadać mu nowego znaczenia lub pozwala lepiej go zrozumieć. Może macie takie rewelacyjne połączenia muzyka-film jak ja z “Vicky Cristina Barcelona”? Jakiś film pozwolił Wam odkryć genialną muzykę? Ja ze swojej strony jeszcze dodam, że gdyby nie takie genialne filmy jak “Elegia” z Penelopą Cruz czy “Melancholia”, w życie nie pomyślałabym, że aż tak polubię muzykę klasyczną, którą można usłuszeć w tych tytułach.
***
* informacje zaczerpnięte z http://last.fm
0 Komentarze
Podziel się treścią