Browsing Category:recenzja książki

kompleks-portnoya-philip-roth-recenzja-ksiazki

Na samym początku jestem zmuszona zaznaczyć, iż ocenić tę książkę nie przychodzi mi zbyt łatwo. A to dlatego, że “Kompleks Portnoya” to typowa męska proza. Płeć ta zapewne w tej powieści Rotha będzie widzieć znacznie więcej.

Tekst jest swoistym monologiem głównego bohatera. Monologiem sfrustrowanego Żyda, który niekoniecznie jest do swojej wiary przekonany. Jeszcze większe obiekcje ma do Chrześcijan. W ogóle ma pretensje do całego świata. “Kompleks Portnoya” to właściwie próba odkrycia jego psychiki. Zwierzenia na kozetce (podobnie swoją drogą, jak miało to miejsce w “Konającym zwierzęciu”). Zagubienie, rozerwanie emocjonalne, stałe niespełnienie – można by wymieniać długo.

Jeśli by wziąć pod uwagę konstrukcję i dodać do tego styl, dzięki któremu książkę się wprost połyka, byłaby ona genialna. Momentami  wprost nie da się powstrzymać gromkiego śmiechu. Trzeba jednak zaznaczyć, że wszechobecny w książce erotyzm (bo i nie da się go tutaj pominąć) momentami przechodzi w obsceniczność. Nie, nie jestem zbulwersowana. Zarówno w kinie, jak i w literaturze – niewiele jest w stanie mnie doprowadzić do tego stanu. Ale niektóre fragmenty “Kompleksu Portoya” jestem zmuszona opisać stwierdzeniem: to dla mnie zdecydowanie za dużo. Zaznaczam jednakże, iż bez nich autor nie byłby w stanie nakreślić nam tego, co się dzieje w głowie bohatera. Bez nich nie byłaby to ta sama powieść. Stąd właśnie moje dwojakie spojrzenie na nią.

Wartość tekstu jest zdecydowanie ogromna. Nie jest to z całą pewnością pstrokate pisanie o wszystkim i o niczym. Wręcz przeciwnie. Mamy tu wyraźnie zarysowaną kulturę hebrajską. W kreacji matki Portnoya i jednocześnie jego dzieciństwa widać wyraźnie obraz zarówno kultury, religii jak i podejścia do życia w ogóle. I ta jego dwojaka osobowość, która jak widać i mnie się udziela w odbiorze książki.

Pozycji tej nie poleciłabym osobom, które mógłby ten tekst zgorszyć. Chyba, że czytając lubią dokładnie tak się poczuć (taki fetysz?). Osobom, które nie przepadają za tego rodzaju prozą zdecydowanie odradzam. Jestem z drugiej strony niezmiernie ciekawa, jak tą książkę odebrałaby płeć potocznie zwana brzydką?

Kompleks Portnoya, Philip Roth, Zysk i S-ka, 2002, 240 stron
Moja ocena: 6/10
0 Komentarze
Podziel się treścią
1202122