Browsing Tag:Best Film

nieprzesadnie-bez-patosu-motyl-i

Tytuły oparte na prawdziwych wydarzeniach przeważnie mają mocny przekaz. Przykładowo “Hotel Rwanda” wywiera silne wrażenia. Pomijając fakt, że już sam konflikt pomiędzy plemionami burzy krew. “Motyl i skafander” także dotyka tematu ludzkich tragedii. Z tym, że na warsztat w tym wypadku bierze się dramat jednostki.

Redaktor francuskiego czasopisma leży sparaliżowany w szpitalu. Może poruszać tylko powiekami. Pozostaje mu jedynie obserwacja szpitalnego świata. Reżyser postawił na niebanalność i w ciekawy sposób tworzy przed nami obraz człowieka załamanego, u którego z czasem zapala się iskierka chęci życia i pragnienie przekazania spóźnionych przemyśleń.

na planie filmu (źródło)

Motyl i skafander” z całą pewnością można nazwać niezwykłym doświadczeniem filmowym. Jak mocno ten tytuł wyróżnia się na tle pozostałych widać już w pierwszych scenach. Pozycja jest nietypowa przede wszystkim dzięki próbie kreacji głównej postaci. Poświadcza, jak niesamowite są możliwości dziesiątej muzy. Reżyser i operator bowiem starają się jak mogą, by wydobyć z naszej głębi empatię w najczystszej formie. Siedzimy w głowie człowieka i obserwujemy świat jego oczami. Często nie bierzemy pod uwagę możliwości, że z dnia na dzień – przez jedno wydarzenie – nasz świat może stać się zupełnie inny. Nie chcemy o tym myśleć. “Motyl i skafander” daje nam swoisty powrót do rzeczywistości. Nakazuje nam zatrzymać i się i zastanowić.

kadr z filmu (źródło)

Co zaskakujące, w filmie brak patosu i moralizatorstwa. Los sparaliżowanego człowieka, jego szpitalny świat, który jest w stanie tylko (czy może aż?) obserwować i słuchać jest nakreślony niezwykle subtelnie. Lecz bez przydługiego zatrzymywania się nad jedną myślą. Jednocześnie tytuł jest niezwykle nostalgiczny, dający chwile zadumy, ale nie na tyle emocjonalny, by za mocno się wzruszyć. Idealne wyważenie.

Francuzi pokazują rewelacyjną szkołę – sztukę filmową samą w sobie. Jeśli sam film nie wystarczy, po refleksje redaktora – “spisane” mrugnięciami przy pomocy niezwykle cierpliwej kobiety – można sięgnąć do autobiograficznej książki Jean’a-Dominique’a Bauby (który to właśnie jest bohaterem “Motyla i skafandra“). Mathieu Amalric w jego roli jest niesamowity, wszystko świetnie oddaje. Z offu słyszymy jego słowa, które stara się przekazać. Skontrastowanie wersji pisanej z obrazem może się okazać dodatkową możliwością zastanowienia się nad tym, co najważniejsze.

Motyl i skafander  (Le Scaphandre et le papillon), dramat biograficzny, Francja/USA, 2007, reż.: Julian Schnabel,  scenariusz: Ronald Harwood, wwyst.: M. Amalric, E. Seigner, M-J. Croze, A. Consigny
Dystrybutor: Best Film
Moja ocena: 9/10
Jeżeli:

* jesteś otwarty na nowe doznania

* doceniasz technikę filmową i rewelacyjne aktorstwo

* oczekujesz zaskoczenia, świerzego powiewu

* lubisz niezwykle realistyczne, życiowe filmy

“Motyl i skafander” z pewnością jest właśnie dla Ciebie!

4 Komentarze
Podziel się treścią