Browsing Tag:cykl Pasje i namiętności

pierwsza-kawa-o-poranku
Spędzasz gdzieś urlop, weekend, chwilę. Zapamiętujesz po tej przygodzie swoje wrażenia. A po pewnym czasie – zupełnie niespodziewanie – zwykła powieść, którą można by pominąć w natłoku innych przypomina wszystkie to, co zdążyło ulecieć. Są takie książki, które pachną atmosferą danego miejsca. I taką dokładnie książką jest Pierwsza kawa o poranku pióra Diego Galdino.
 
tematyka ksiażki: Włochy, Rzym, kawa, miłość, przyjaźń, kultura, sztuka

Pierwsza kawa o poranku: fabuła

Massimo Tiberi, rocznik 1979, czwarty krzyżyk na karku noszony z lekkością (a przynajmniej tak było, kiedy ostatnio przeglądał się w lustrze), z genetycznej skłonności i rodzinnej tradycji barista, miłośnik Rzymu i sztuki (…) [s. 40]

Ojciec przekazał mu we władanie bar na rzymskim Zatybrzu. A bar ów to specyficzny hermetyczny światek. Massimo serwuje kawę codziennie tym samym osobom. Każdy ma swój własny rytuał, swój sposób na codzienność i Massimo dobrze te zwyczaje zna (w końcu dobry barista wie jaką kawę pija każdy ze stałych klientów). A na dodatek nie poskąpi czytelnikowi odkrycia małych tajemnic Zatybrza.

Do tego hermetycznego królestwa kawy pewnego dnia wpada tajemnicza francuska zielonooka piegowata dziewczyna z prośbą o… herbatę z różą. Jakie to może wywrzeć wrażenie wśród rodowitych Włochów wie tylko ten, kto zna choć trochę ich kulturę . W Italii herbaty po prostu się nie pija. Zatem efekt można sobie wyobrazić. Ale na Massimie dziewczyna zrobiła z goła inne wrażenie. Tak się zaczyna ta specyficzna, pachnąca kawą historia romantyczna.

Pierwsza kawa o poranku mogłaby być zwykłą historią miłosną, nie różniącą się od wielu już poznanych spisanych opowieści. Mogłaby nic nie wnieść do „szarej” codzienności. Mogłaby ulotnić się migiem z głowy czytelnia. Gdyby nie panująca w niej atmosfera i prawda wypływająca z każdego rozdziału.

Rzym jako miejsce akcji powieści "Pierwsza kawa o poranku"
 

Rzymska widokówka

Akcja powieści toczy się głównie wokół Piazza Di Santa Maria in Trastevere. Wokół fontanny na tym placu i w barze Massima. Można by powiedzieć, że Diego Galdino napisał powieść odzwierciedlająca jego życie. Dlatego ta książka jest tak mocno włoska. Dlatego czytelnik tak wiele ze zwykłej historii miłosnej może wynieść.

Pierwsza kawa o poranku to swoiste zaproszenie do wiecznego miasta. Jest niczym jeden z namalowanych obrazów, w którego ramy chce się wejść. Każde ze słów powieści podyktowane jest miłością do Rzymu, pewnością swojego miejsca na ziemi i autentyczną dumą narodową. I nieważne, że powieść jest wręcz banalna. Nieważne, że podobnych historii jest wiele. Za to taka książka jest jedna na wiele.

Dwa różne światy

Nie będzie jednak samych wiwatów. Diego Galdino miał swoją historię do opowiedzenia czytelnikom. Na pewno ją sobie odpowiednio przemyślał. Starał się, by czymś się różniła. Jednak zastosował takie rozwiązanie, przez które w pewnym momencie książka staje się nieco nużąca. Zaczyna bowiem się powtarzać. Historia zdecydowanie rozdzielona jest między świat Massima i próbę odkrycia prawdy o Genevieve. Przez dwie trzecie książki nie dowiemy się praktycznie niczego o dziewczynie. W pewnym momencie powieść drastycznie skręca i czytamy tę samą powieść, ale od drugiej strony. Być może, gdyby historia szła naprzemiennie, byłaby jeszcze bardziej ciekawa i zdecydowanie bardziej odkrywcza. A tymczasem czytelnik obyty mniej czy bardziej dość szybko domyśli się owej prawdy i stwierdzi, że sam główny bohater do domyślnych nie należy.

Jednak tym samym powieść wydaje się być dość autentyczna. Któż nie był zakochany, nie chodził z głową w chmurach i nie miał tysiąca różnych przedziwnych myśli, mocno oddalonych od prawdy?

Lekka przepełniona aromatem kawy powieść

Pierwsza kawa o poranku to opowieść typowo wakacyjna. Także ze względu na czas akcji. Czytając książkę czasami miałam wrażenie, że w Rzymie wg Galdino nie istnieje pojęcie turysty. Być może zaćmił mnie aromat kawy, ale jakim cudem w sierpniu bohaterowie nie rozbijają się o ludzi, a mają wręcz poczucie intymności? Jakim cudem do baru wpadają tylko stali bywalcy?

Jeżeli szukacie prostej historii na wieczorny relaks, macie ochotę na niezobowiązującą powieść, ale taką, którą myślami zabierze Was w zupełnie inny zakątek świata (a na pewno bardziej kolorowy i ciepły niż ten za oknem w tej chwili), biegnijcie do księgarni, czy biblioteki. Zapach kawy ulatniający się ze stronic powieści na pewno nie pozwoli Wam zasnąć.

Gdyby komuś było mało zapachu kawy, na końcu książki znajdzie charakterologiczne nakreślenie własnej osoby. Bowiem preferowany rodzaj kawy mówi o człowieku wszystko! Ja tylko zdradzę, że autor niewiele pomylił się z moją ulubioną caffe macchiato (na Boga, nie latte macchiato! gdy barista dopytuje się mnie o taką rzecz, mam ochotę płakać).
Osobiście oczarowana jestem okładką książki. Prosta, ale jednak przyciągająca uwagę.

 

Pierwsza kawa o poranku: dla kogo?

  • jeżeli masz ochotę na niezobowiązującą powieść, która myślami zabierze Cię do Włoch;
  • chcesz poczuć nie tylko aromat włoskiej kawy, ale także atmosferę panującą w Rzymie;
  • chcesz oderwać się myślami od jesienno-zimowej aury za oknem

 

***

pierwsza kawa o poranku dom wydawniczy rebis
 

Pierwsza kawa o poranku  na blogu Korci mnie czytanie | Anna – moje książkiPierwsza kawa o poranku | Natala czytaPierwsza kawa o poranku

Pierwsza kawa o poranku (Il primo caffe del mattino); Diego Galdino;tłum. T. Kwiecień; Dom Wydawniczy Rebis, 2014

3 Komentarze
Podziel się treścią