Browsing Tag:film

magia-filmu-magia-muzyki-kto-poprawia

Pod notką ukazującą ciekawe aktorskie kreacje jedna osoba w komentarzu wyraziła zaciekawienie, jakie AKTORKI cenię najbardziej. Niech ten wpis będzie skromnym początkiem dającym odpowiedź na to pytanie. Co jakiś czas będę przedstawiać osoby, które mnie inspirują, poprawiają mi humor, nastrajają na różne fale – filmowo, telewizyjnie, reportersko, pisarsko czy muzycznie. 

źródło

Pierwsze świadome ekranowe spotkanie z Zooey Deschanel w moim przypadku nastąpiło dość niedawno. Choć sporo czasu minęło, od kiedy zobaczyłam ją w filmie po raz pierwszy. Taki mały paradoks, jaki wielokrotnie mi się zdarzył.

Najpierw pokochałam jej muzykę. Wraz z M.Wardem tworzy zespół She & Him. Razem nagrali do tej pory cztery studyjne albumy, w tym jeden świąteczny – oczywiście na swoją mantrę. Drugiej płyty mogłabym słuchać na okrągło. A projekt ten to muzyka nastrojowa i wpływająca na emocje. Przynajmniej moje. Skategoryzować można ją jako delikatny indie folk. Miły dla ucha głos Zooey i charakterystyczne brzmienie da się łatwo rozpoznać. 

Utwór Thieves przypadł mi do gustu najbardziej. Najchętniej zachęciłabym do polubienia go każdą napotkaną osobę.

A skąd możecie Zooey najdokładniej kojarzyć?

Tak, 500 dni miłości zdecydowanie można zapamiętać na lata. Ogólny klimat filmu, także muzyczny (a może przede wszystkim muzyczny?) bardzo przypomina twórczość piosenkarki/aktorki. Jako komedia romantyczna jest filmem wybitnym. Nie jest to czcze gadanie. Wnosi pewną świeżość do współczesnej kinematografii. Poprawia humor (niesamowicie) i wzrusza (również niesamowicie). A kreacje aktorskie to zaledwie deserek. Wisienka na torcie. Kto jeszcze filmu nie widział, może jedynie żałować. Oczekiwania nie zawsze idą w parze z rzeczywistością. Ale nie w przypadku tego filmu. Warto mieć duże oczekiwania i warto spędzić z bohaterami ten krótki czas.

W wolnej chwili zachęcam także do zajrzenia pod poniższy link i przeczytania mojej recenzji filmu.

Wczoraj telewizja przypomniała inną komedię z jej udziałem. I to ona obudziła moja inspirację. Oglądałam film już kiedyś, ale kompletnie nie byłam świadoma roli Zooey w tym tytule. Zaskakująca musiała być moja mina, gdy zdałam sobie z tego sprawę 😉

 

A Wam zdarzyło się takie swoiste deja vu? Jak długa była Wasza droga do pokochania danej aktorki czy aktora? 

Na koniec pozostawiam Was w muzycznym nastroju.

***

Więcej o Zooey i jej zespole:

na portalu filmowym

na portalu muzycznym

 

8 Komentarze
Podziel się treścią
123410