Browsing Tag:Seria ze strachem

az-poleje-sie-krew-hipnotyzer

“Hipnotyzer” to thriller z prawdziwego zdarzenia. Nie jest to powieść obyczajowo-kryminalna niczym u Läckberg – życie prywatne komisarza Joony prawie tutaj nie istnieje. Całe mnóstwo poziomów pozwala czytelnikowi stopniowo odkrywać tajemnice – nie tylko sekretów przeszłości czy motywu przestępstw, ale także ludzkiej psychiki.

Motywy w literaturze
hipnoza, psychiatria, głębokie urazy, brak komunikacji, choroby psychiczne i fizyczne, dewiacje i psychozy

Za punkt wyjścia w ‘Hipnotyzerze” pozwolę sobie obrać fakt, że Lars Kepler… to nie jest jedna osoba. Pod owym pseudonimem kryje się para szwedzkich pisarzy: Alexander Ahndoril oraz Alexandra Coelho Ahndoril. Niech jednak nie zmyli jedno z nazwisk, które sugerowałoby być może powieść z fragmentami, spośród których można by stworzyć zestaw uduchowionych cytatów. Wręcz przeciwnie. Z powieści trudno wybrać coś, co odzwierciedlałoby ją jako całość i przy czym nie zdradziłabym czytelnikom zbyt wiele. Thriller ten ma bowiem całe mnóstwo poziomów i pozwala czytelnikowi stopniowo odkrywać tajemnice – nie tylko sekretów przeszłości czy motywu przestępstw, ale także ludzkiej psychiki.

“(…) była dobrze zorientowana, wiedziała, że jedna z moich tez, ta najbardziej śmiała i najbardziej wyrazista, opierała się na pradawnej strukturze bajki: ludzie pod postacią zwierząt to jeden z najstarszych sposobów, żeby opowiedzieć coś, co inaczej byłoby zabronione, zbyt przerażające albo zbyt kuszące.”[1]

A bohaterów mamy tu całe zaplecze. Autorzy tym samym potrafią mocno pokrzyżować szyki i w naszych myślach. Mimo wszystko całość jest dość spójna. Z jednej strony zaserwowano nam mocniejsze fragmenty, którymi mógłby szczycić się sam Stephen King. Z drugiej można zaobserwować psychologiczne podejście do każdej z postaci oraz głęboki rys charakterologiczny. Momentami jest irytująco, ale przy końcowych scenach jesteśmy zdecydowanie bardziej tolerancyjni, a ich z pozoru dziwne zachowania wydają się zrozumiałe.

nikła obyczajowość

Pomimo swojej zawartości nie ma tu jednak miejsca na zbyt mocną pobłażliwość jeśli chodzi o obyczajowość. “Hipnotyzer” prawie w ogóle nie przypomina skandynawskich powieści sensacyjno-obyczajowych, które wyszły spod rąk Camilli Läckberg czy Åsy Larsson. U autorek codzienne życie przeplatają zagadki kryminalne. “Hipnotyzer” natomiast  to thriller z prawdziwego zdarzenia. Pomijając nawet fakt, że jest to pierwsza część cyklu – życie komisarza poza trudnościami pracy prawie tutaj nie istnieje. Zwłaszcza biorąc od uwagę opasłość tego tomu. Autorzy jedynie przypinają kilka pinezek, które pozwolą na powrót w następnej części cyklu, jak sądzę. Zdecydowanie większą część książki zajmuje życie tytułowego hipnotyzera.

Erik Maria Bark dziesięć lat przed właściwymi wydarzeniami postanowił skończyć z hipnozą. Udręczonemu lekomanowi jego przeszłość mocno ciąży. Ale zbyt szybko się nie dowiemy, co było przyczyną podjęcia takiej decyzji. Złe nastroje udzielają się także jego żonie. Wydaje się, że żyje im się dobrze, ale w powietrzu wisi zadawniony uraz. Komisarz Joona Linna prosi lekarza o jednorazowy powrót do wykonywanego zawodu. Ma zahipnotyzować leżącego w szpitalu chłopca, który przeżył masakrę, by odkryć prawdę o tragedii, podczas której zginęła cała rodzina. Prawie cała rodzina. Poprzez tę sprawę Erik będzie musiał zmierzyć się z demonami przeszłości.

własne karmione demony

Kepler całą tę historię kreśli – mimo wszystko – dość realistycznie. Świetnie zarysowuje sposób myślenia człowieka, to co dzieje się w ludzkiej głowie, zwłaszcza po ogromnych traumach, których się doświadczyło. Pokazuje jednocześnie jak małe zaniedbanie wystarczy, by zło zaczęło się rozwijać. Każdy ma swojego demona. Ale co w sytuacji, gdy się mu stale dostarcza pożywienia? W życiu prawie każdego bohatera przydarzyło się kiedyś coś niemiłego. Ale jednocześnie o tych złych przeżyciach się tutaj nie rozmawia. Jedynie pod postacią hipnozy można próbować dojść do źródła problemu, ale nie jest to takie proste, jakby się mogło wydawać.

przeczytaj także recenzję “Niemieckiego bękarta” Camilli Lackberg 

mój problem to nie twój problem

“Był ciekaw, jak to się dzieje, że członkowie torturowanej grupy łatwiej leczyli rany niż samotne jednostki. Zadawał sobie pytanie, co takiego jest we wspólnocie, że uśmierza ból.” [2]

Wydaje się, jakby powieścią tą chciano zaznaczyć cała gamę problemów współczesnego społeczeństwa. Bazuje się w niej na odniesieniach do ludzkich potrzeb i zawracaniu sobie głowy nie tym, co jest najważniejsze. Lub też – inaczej na tę sprawę patrząc – egoistycznym zapatrzeniu się we własne problemy. Nie ma tu oczywiście moralizatorstwa. Bo gatunek ten nie jest miejscem na takie rozprawy. W każdym razie w “Hipnotyzerze” nie ma tylko środowiska lekarzy i policjantów. Nie są obecni tutaj jedynie dorośli. Bardzo dużo dzieje się także wokół jedynego syna Erika i Simone, Benjamina. Chłopak ma problemy z krzepliwością krwi. Jego sympatią jest starsza o cztery lata dziewczyna, która wydaje się być przedstawicielką “złego towarzystwa”. Jej brat żyje w świecie… pokemonów. Jak wiele innych dzieciaków w tej powieści. Ale jako chory umysłowo chłopczyk odbiera wszystko dobitniej i wplata elementy fantastyczne w realia. Grupka młodych ludzi ma także swoje problemy, o których rozmawia tylko między sobą.

przeczytaj także recenzję książki przedstawiciela thrilleru medycznego – “Mutant”, której styl nieco przypomina “Hipnotyzera”

“Hipnotyzer””posiada ciekawą konstrukcję, która daje czytelnikowi kontrolę nad czasem akcji. Początkowo może irytować zaburzona chronologia, Jednak zabieg ten wydaje się niezbędny ze względu na początki w zapoznawaniu się z głównymi bohaterami.  Akcja powieści dodatkowo nie jest mocno rozciągnięta w czasie. Rozgrywa się w przeciągu kilku grudniowych tygodni. Nie ma tu jednak mocnych powiewów nudy, jak w przypadku “Krwi, którą nasiąkła”. Ten thriller posiada głęboko ukrytą tajemnicę, dlatego trzeba sięgnąć w przeszłość – do wydarzeń sprzed dekady.

do poznania przeszłości daleko nam

W “Hipnotyzerze” napięcie jest czytelnikowi stale – ale umiejętnie – dozowane. Nie obędzie się bez ciekawych zwrotów. Powieść chwilami robi wrażenie przeładowanej i zbyt mocno przeciąganej. Kepler czasami napręża tę nić zbyt mocno. Zamiast wzrastającego napięcia może pojawić się irytacja czy znudzenie. Na szczęcie pałeczka szybko zostaje odbita.

Z jednej strony można zaobserwować niezwykłe przeciąganie  czasu, w którym przyjdzie nam odkrywać poszczególne elementy tej układanki. Niezwykle wolno poznajemy przyczyny zachowań rysowanych postaci. Co więcej, u samych początków mamy wrażenie składania sprawozdania. Styl jest niemal dziennikarski, przedstawia się instytucje i topografię. Nasuwa mi się porównanie przewodnika po okolicy, w której przyjdzie mam spędzić pewien czas wraz z bohaterami. Jednak gdy przychodzi czas na wydarzenia z przeszłości, są one wszystkie wyłożone jak na tacy – na raz. Może stopniowanie i jeszcze mocniejsze budowanie napięcia dałoby lepszy efekt?

Nad książką można spędzić wiele długich chwil. Akcję śledzi się szybko. Historia mocno wciąga. Choć momentami powieść trzeba sobie dawkować, ze względu na brutalność i mocny wydźwięk niektórych fragmentów. Ze względu na parę okrutnych opisów pozycji tej nie polecałabym osobom zbyt młodym. Mocne nerwy wydają się niezbędne. Fani gatunku, mający sprecyzowane oczekiwania raczej się nie zawiodą.

Hipnotyzer, Lars Kepler, cykl: Joona Linna, tom I, thriller, Wydawnictwo Czarne, Seria Ze Strachem, 2010, 632 strony
moja ocena: 7/10
Jeżeli:
* masz mocne nerwy
* lubisz thrillery z prawdziwego zdarzenia
* nad książką lubisz spędzać sporo czasu
* lubisz na długo wsiąkać w życie bohaterów i poznawać ich dogłębnie
* zastanawiasz się nad działaniem ludzkiej psychiki
* lubisz skandynawską literaturę

“Hipnotyzer” jest książką właśnie dla Ciebie!

 

[1] “Hipnotyzer”, Lars Kepler, tłum. Marta Rey-Radlińska, Wydawnictwo Czarne, 2010, s. 417
[2] Tamże, s. 305
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości:
Recenzja bierze udział w wyzwaniu:
16 Komentarze
Podziel się treścią